| Wanda stała na korytarzu już od dłuższej chwili. Nie widziała konieczności rozpakowywania teraz swoich bagaży - w tak krótkim czasie nie zrobiłaby tego w sensowny sposób.
Opierała się o drewnianą framugę swoich drzwi i zastanawiała się czy jest w tym hotelu biblioteka. Wszystko wyglądało dziwnie "po domowemu" brakowało więc jedynie kominka, miękkiego fotela kubka herbaty i dobrej książki do poczytania.
Nagle na korytarzu pojawiła się szczęśliwa parka zakochanych. Tak obrzydliwie zakochanych w sobie ludzi nie widziała już dawno - na każdym kroku się obściskują, całują, "kochaniają" sobie wzajemnie... Za słodko. Stwierdziła szorstko Wanda. Absurdem będzie jeśli dyrekcja hotelu pozwoli im spać w jednym pokoju. Błagam tylko nie za moją ścianą...
Zerknęła niecierpliwie na zegarek i rzuciła w stronę pozostałych osób: -Idziemy?! Reszta zostaje? |