| - Zdecydowanie nie powinnam wczoraj pic.
Wyszeptala na glos zaraz po tym jak usiadla na czekoladowej drodze. CZEKOLADOWEJ. Uszczypnela sie kilka razy w ramie wyjac z bolu. Nie wygladalo na to zeby jeszcze spala. Na widok piernikowych dzieci poczula ponowne ssanie w zoladku. Na litosc boska to sa dzieci. Z PIERNIKA. Mysli szalaly w jej glowie ale zadna nie brzmiala sensownie.
- Moze jak zwine sie w klebek i sprobuje usnac to obudze sie w swoim wygodnym luzeczku z miekim materacem i pieprzona paczka landrynek w szawce.
Wiedziala ze mowienie do siebie nie jest niczym dobrym totez zamknela usta i zwinela sie na cudownie pachnacej drodze i mocno zacisnela powieki czekajac na sen.
__________________ Zapytałam dziecko niosące świeczkę: - Skąd pochodzi to światło?
Chłopczyk natychmiast ją zdmuchnął.
- Powiedz mi, dokąd teraz odeszło - odparł. - Wtedy ja powiem ci, skąd pochodzi. |