Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 19-09-2017, 21:59   #9
Avdima
 
Avdima's Avatar
 
Reputacja: 11236 Avdima ma wspaniałą reputacjęAvdima ma wspaniałą reputacjęAvdima ma wspaniałą reputacjęAvdima ma wspaniałą reputacjęAvdima ma wspaniałą reputacjęAvdima ma wspaniałą reputacjęAvdima ma wspaniałą reputacjęAvdima ma wspaniałą reputacjęAvdima ma wspaniałą reputacjęAvdima ma wspaniałą reputacjęAvdima ma wspaniałą reputację
Dialog grupowy


poza Sigiem

- Ino nie grzdyle. - Oburzył się Heindel, ale jako, że dotarł ostatni z grupy i stał najdalej od sołtysa, ten mógł go nie usłyszeć. Minę chłopak miał jednak niezwykle naburmuszoną.

Elsie ukłoniła się z szacunkiem, należnym starszym.
- Na bagnach są zwłoki - powiedziała. - Jakiś mężczyzna, bardzo okaleczony. Żył jeszcze jak go znaleźliśmy.

Vogt przerwał na chwilę, potarł się po swoim wiecznie czerwonym, długim nosie.
- No? I co z nim?

- Pewnie nie żyje - odparł Heike. Szybko jednak poprawił, ponieważ nie miał zamiaru być opryskliwym - Jakiś żołnierz, nosił się z białym orłem.

- Języka nie miał, stołptysiu! Więc nic nie wiemy, nic-nic. - dodała swoje trzy grosze Taffy. Łatwo było poznać, kiedy była podenerwowana, bo przekręcała niektóre słowa i mówiła bardzo szybko.

Vogt uśmiechnął się lekko, słysząc podenerwowane słowa Taffy. To ją właśnie lubił najbardziej ze wszystkich dzeciaków z Zweufalten. Mała i nieco infantylna Taffy stanowiła jego wyobrażenie o córce, której nigdy nie miał. Może stąd zawsze odnosił się do niej nieco przychylniej i pobłażliwiej niż do reszty młodziaków.
- Wierzę ci, słoneczko, wierzę - spojrzał na nią wesoło, jakby zapomniał o sprawie trupa. - Żołnierz gadacie? Żołdak zwykły, hm? Może maruder, odczepił się od oddziału i ot, spotkała go kara boża. Nie przejmujecie się tym, nie pierwszy i nie ostatni zginął na Schwarzensumpf.

Elsie potrząsnęła głową.
- Kara boża nie wydłubuje oczu ani nie odcina palców czy języka. A jak ten ktoś, kto mu to zrobił przyjdzie do nas?

- To mu pokażem, kto tu na tych ziemiach rządzi. Niech no podejdzie. Może i my nie wojownicy, ale bagna swoje znamy i jeden łapserdak, a nawet i zgraja łapserdaków nam tu nie straszna. Tu jest Zweufalten. - skończył pewnie.

- To samo im mówiłem - burknął Graperz. Sam już nie był jednak pewnym, czy było to prawdą, czy nie.

Will wyciągnął zza pazuchy ryngraf, który zerwał z ciała i wyciągnął rękę z blachą w kierunku sołtysa: - Takie znaki miał na sobie, Panie Vogt. Ja ich nie rozpoznałem ale Sig twierdzi, że podobne barwy na południu widywał. Miał przy sobie jeszcze to - tym razem podał sołtysowi tubę ze znalezionymi papierami - nie otwieraliśmy, ale może zawartość powie nam coś więcej o zabitym? - zakończył pytaniem uczeń kowala.

Dopiero teraz Vogt przerwał pracę i zainteresował się żywiej ich sprawą. Rzucił okiem na ryngraf, ale o wiele większą uwagą obdarzył przyniesione zwoje. Otwarł tubę, złamał pieczęcie najpierw na jednym, potem na drugim zwoju. Czytał szybko i uważnie, nie odrywając wzroku od wymyślnego kroju liter. Gdy skończył spojrzał na nich w ten sposób, by zaczynał być szczególnie poważny.
- Sig to znalazł, tak? Gdzie on teraz?

- Co tam jest napisane? - ciekawski Heike pochylił się nad sołtysem.

- Sig tu z nami pospacerowuje. - Taffy rozejrzała się i wydała cichutkie “och”. - Zniknął gdzieś, najwyraźniej.

- Zabrał stary chleb z juków.. i chciał mięso z konia brać - Elsie nie kłamała dorosłym. - Pewnie do siebie zaniósł. Albo i jeszcze zwierzę obrabia. - przemknęło jej przez myśl, że ona by sprawniej rozebrała zwierzę, Sig się na tym nie znał.

Schmidt patrzył jak sołtys poważnieje przełamując pieczęci i wpatrując się w pisma. Stał blisko niego, więc kątem oka chciał rzucić na tekst, potrafił bowiem czytać, a wiedział że pytanie sołtysa o treść mogło nie być dobrym pomysłem: - Napyta nam wszystkim biedy - odezwał się poważnie Will - mieliśmy nie ruszać konia i trupa, jeśli to był żołnierz to ktoś go może szukać, sołtysie.

- Gdzie mi tu! - odepchnął sołtys Heikego. - To nie są sprawy na twój gówniarski rozum, Heike. A co do Siga… ech, pies go trącał. Taki sam jak ojciec. Nic wartościowego nie wziął? Pal licho te chleby.
Zastanawiał się przez chwilę.
- Pójdę tam. Jeden z was mnie zaprowadzi. Ty Graperz, bo jesteś najstarszy. A reszta cichosza! Gęby na kłódkę! Jeszcze się trafi drugi taki bystry jak Holzmann, któremu na szaber ochota przyjdzie. Póki nie wrócimy z Graperzem i nie załatwimy tej sprawy, gęby na kłódkę, mówię wam! Do domów i nie wyściubiać mi nosa za linię domów! Może ich być tu więcej.

W całym zaaferowaniu sołtys nie zauważył, jak Will czytał jedno z trzymanych przez niego pism. Musiał skończyć dopiero, gdy Vogt schował zwoje przed natrętnym wzrokiem Heikego. Schmidt zdążył jednak wyczytać początkowe zdania:

Do V regimentu piechoty spod Ottrau,

Z rozkazu Jaśnie Pana, grafa na Carroburgu, Nicklausa, zarządza się co następuje: w ciągu najbliższych trzech dni dokonać karnej…

Will był zły, bo może gdyby nie bezpośredniość Heikego dałby radę odczytać więcej.
- Zaprowadzę, trafię bez problemu - potwierdził Heindel. Nie czekając wiele dłużej odwrócił się na pięcie. Był gotowy do ponownych odwiedzin truposza.
 
Avdima jest offline