Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 06-20-2007, 11:59   #5
Midnight
 
Midnight's Avatar
 
Reputacja: 4 Midnight wkrótce będzie znanyMidnight wkrótce będzie znany
$: 138 790
Eisheth sklonila sie gleboko przed Galbatorixem.
- Tak Panie.
Elfka byla szczesliwa. Slowa Wladcy wciaz dzwieczaly w jej uszach niczym najslodsza muzyka. "Twoje informacje okazały się bardzo pomocne". Zadowolila go. Czy moze byc wieksza nagroda za jej trudy i starania niz pochwala z jego cudownych ust? Pewnym krokiem wyszla z sali tronowej. Po drodze zrownala sie z Razackiem ktory mial jej towarzyszyc.
-Za mną, musimy przeczekać do zmierzchu, chyba, że słońce ma mnie wykończyć.
Z wrazenia az przystanela na moment. "Za mna"? A coz sobie ten zarobaczaly stwor wyobraza. Gniew zaplonal w jej sercu z moca ktorej dawno nie czula. Jak on smie! Jej, ulubienicy Galbatorixa wydawac taki rozkaz?! Jak on smie wogole wydawac jej jakikolwiek rozkaz. Powietrze stezalo wrecz od furi gdy ponownie sie z nim zrownala.
- Nie zaszkodzi twoim robaczka jak sie troche przypieka.
Wysyczala przez zacisniete zeby.
- Masz byc gotow za godzine od tej chwili. I radze ci pochamowac twe wladcze zapedy w mej obecnosci slugo.
Po czym nie czekajac na jego reakcje swobodnym krokiem zniknela za zalomem korytarza zgrabnie wtapiajac sie w tlo i czkajac az ten idiota przejdzie kolo niej. Wolala nie ryzykowac naglego ataku od tylu. Ten idiota mogl przeciez byc zdolny nawet do takiej glupoty.
 
__________________
Zapytałam dziecko niosące świeczkę:
- Skąd pochodzi to światło?
Chłopczyk natychmiast ją zdmuchnął.
- Powiedz mi, dokąd teraz odeszło - odparł. - Wtedy ja powiem ci, skąd pochodzi.
Midnight jest offline