Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 22-11-2017, 10:49   #124
Goel
 
Goel's Avatar
 
Reputacja: 2086 Goel ma wspaniałą reputacjęGoel ma wspaniałą reputacjęGoel ma wspaniałą reputacjęGoel ma wspaniałą reputacjęGoel ma wspaniałą reputacjęGoel ma wspaniałą reputacjęGoel ma wspaniałą reputacjęGoel ma wspaniałą reputacjęGoel ma wspaniałą reputacjęGoel ma wspaniałą reputacjęGoel ma wspaniałą reputację
Atanaj zasępił się - jak wyjaśnić miał Franzowi magię, skoro sam odkrył ją przed kilkoma tygodniami? Sam niewiele rozumiał, a miał wyjaśnić towarzyszowi swoje zdolności, za które cała drużyna mogła pójść na stos - ale Atanaj nie dbał o towarzyszy aż tak, by skrywać się i wymyślać karkołomne wyjaśnienia dlaczego nie zmókł na deszcze i czemu u licha nie zostawia śladów, gdy chce? Tym bardziej, że jakoś w przygodach kompanii Chaos przewijał się co i rusz, i zachowanie w tajemnicy swojego dziedzictwa (czy może przekleństwa?) byłoby niemożliwym. A znając praworządność chłysta Brentona, ledwie usłyszałby o magii już galopowałby do wspomnianych łowców czarownic uprzejmie donieść. Z tym, notabene, też trzeba było coś zrobić - chłopak był jedynym w drużynie, który mógł zaszkodzić Atanajowi i trzeba będzie się go prędzej czy później pozbyć...

Gdy dzieci wreszcie się rozeszły, Atanaj lekko chwycił Franza za barki i pociągnął za sobą na przechadzkę, pytając dla zasady:

- Pajdziom, tawariszcz?

Milczał przez chwilę, lecz widząc zniecierpliwienie Franza, zaczął z wolna tłumaczyć półgłosem:

- A zatjem, dała mi wiedźma w czas naszych pierwszych ... hm, posunięć, napar dziwny co to miał menskom silę tura dać. I prawda! W żywiu całem tylem nie na trykał, aż strach mię opadł o Adoczka, zali krzywdy babiem nie zrobił! Nu i szto... Jak mi dała, znaczy dekokt ów, to i dziwne rzeczy począłem widzieć...

Rozejrzawszy się przezornie, nachylił się ku Franzowi objąwszy niczym kamrat kamrata szczegóły napadu tłumaczący i kontynuował:

- Nu i jak jej rzekłem co widzę, rzecze mi baba wredna: wiedźmi wzrok masz. Ja jej na to: żope wiedźmy tom miał w posiadaniu, i to noc całom, ale o wzroku nic mję nie wjadomu! W łeb mnie prasła, ażem się nogami nakrył, i tłumaczy. Mać twa lub babka albo i inna wiedźmą być musiała lub z magami się pieprzyła no i w tibia nieco magyi nasienia siedzi. No to ja rzem ją prawie prasnął, nu bo jak to by w chłopu nasienie cudze było, a? Kuoniec kuońców, czasem widzę nieco wincyj niźli chłop zwykły. To i jak Dignamówna przyjechała, małom się nie posrał, taką wywłoką demonią ją zobaczyłem. Ale mówię: a czort z tym, pewno podoba mi się i tyle. Ale! Jakeś już, gieroj Franz od wiedźmy wylazł i ruszył, tośmy pogadjali no i mów mi wiedźmiszcze: oj, chopie, toż ta Dignamówna z Chaosem się parzy, nie leź tam i uciekaj, pod kiecką moją siedź a nie się pchasz gdzie nie powinieneś! Alem jej rzekł: babo głupia, toż to kamraty maje, szto ja ich w gownie zostawie?! No i na koń wsiadłem, a że jakoś tak aura i to paczenie moje pomogły to im cię, brateńku, znalazł. Ale od razu mówię: czarować to ja nie potrafię to i weźże, com ci rzekł, Franz, za dobrą monetę żem prawdy przed tjebia nie zataił. Łacno te moje patrzanie przed złym nas uchroni, a zdażi los, i pieniędzy przysporzy. No bo, tawariszcz, gdzie uczciwemu chłopu do czarowania jak już różdżkę najlepszą w portkach nosi, a?

Po czym jął poklepywać Franza po plecach, rechocząc głośno, jakby chciał światu pokazać, że żart setny powiedział i sam z niego się śmieje. Lecz serce Atanaja prawie zamarło a druga ręka którą nie obejmował Franza powędrowała do sztyletu - by jeśli najemnik okazał się bogobojnym gnojkiem i alarm jakiś wszcząć zaczął, uciszyć go można była tradycyjnym kislewskim smakołykiem: kosą pod żebro.
 
Goel jest offline