Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 06-22-2007, 13:21   #7
Midnight
 
Midnight's Avatar
 
Reputacja: 4 Midnight ma w sobie cośMidnight ma w sobie coś
$: 143 131
Sala odpraw. Ostatnimi czasami uzywana czesciej niz przez ostatnie stulecie. Po piecioletniej przerwie uzyto jea aby wyslac grupe Keomy. Bylo to podniosle wydarzenie. Wszystko odbylo sie oficjalnie i nawet sam szef raczyl sie zjawic aby ich pozegnac.
Teraz w droge miala wyruszyc nastepna druzyna. Dokladnie w miesiac po poprzedniej przed drzwiami sali zjawilo sie piec praktycznie nieznajacych sie osob. Spogladali po sobie uwaznie oceniajac sie nawzajem. Mezczyzna stojacy przy czytniku rowniez sie wam przygladal w milczeniu. Nie wygladalo jednak na to aby mu sie spieszylo z otwarciem wam drzwi. Widzac wasze pytajace spojrzenia rzucil tylko jakby od niechcenia.
- Tary jeszcze niema. Mam rozkaz wpuszczenia wszystkich jednoczesnie wiec... o juz jest.
Nie widzieliscie kiedy sie pojawila. Dziewczyna moze z 15/16-sto letnia. Ubrana w wysokie buty z jasnej doskonale wyprawionej skory, krotka polprzezroczysta sukienke z dlugimi lekko kreconymi brazowymi wlosami prezentowala sie raczej jak dziecko niz osoba odpowiednia do takiej wyprawy.
- Zaspalam.
Rzucila w ramach wyjasnienia swojego spoznienia po czym podeszla smialo do czytnika, przylozyla do niego dlon i cierpliwie czekala az laser sprawdzi linie papilarne.
- Do zobaczenia Tom.
Pozegnala sie ze straznikiem i przeszla przez zamkniete drzwi.
- Do zobaczenia ksiezniczko.
Starznik Tom grzecznie odpowiedzial na jej pozegnanie po czym zwrocil sie do was.
- Teraz wy. Tym w srodku ktos chyba dzisiaj na odcisk nadepnal wiec sie pospieszcie.
Podchodziliscie po kolei i kladli dlonie na czytnik. Laser sprawdzal was, a nastepnie otwieral drzwi za kazdym razem gdy pozytywnie odczytal wasze dane. Wreszcie cala szostka znalazla sie w sali. Cichy szum kompoterow, kroki licznej grupy naukowcow, ciche instrukcje przekazywane sobie z ust do ust. Posrodku tego wszystkiego stare lustro z zielonkawa poswiata, kolo ktorego stal stolik z piecioma fiolkami. Natychmiast jak tylko znalezliscie sie wewnatrz podszedl do was starszy naukowiec.
- No nareszcie. Nie spieszylo sie wam zbytnio jak widze. Przejdzmy zatem do konkretow. Waszym zadaniem bedzie zdobycie tego przedmiotu.
Podal kazdemu z was fotokopie przedstawiajaca prosty chociaz pieknie zdobiony miecz.
- Co do swiata do ktorego sie udacie to jest to Avalon, kraina pelna magi (tu skrzywil sie jakby zjadl cytryne) i istot nia wladajacych. Z tego co nam wiadomo wladze sprawuje tam niejaki Artur, ktory nakazuje aby go tytulowano krolem. Miecz, ktory macie zdobyc znajduje sie na jego zamku Camelot i jest pilnie strzezony. Radze wam uwazac. Zapewne slyszeliscie juz kiedys historie o tym czlowieku i tym swiecie. Jednak rzeczywistosc jest nieco odmienna o czym wkrotce sie przekonacie. A teraz nie marnujmy juz wiecej czasu. Na stolach macie rozlozone bronie, szaty i branzolety komunikacyjne. Radze wam szybko sie przebrac i przygotowac. Gdy juz sie z wszystkim uporacie wypijcie zawartosc wiolek i stancie przed lustrem. Powodzenia.
Niedbale machnal wam dlonia i czympredzej oddalil sie do wlasnych zajec zostawiajac was samych. Spojrzeliscie po sobie. To nie byla odprawa jakiej sie spodziewaliscie lub jaka niektorzy z was znali. Wszystko odbylo sie tak jakos szybko i niedbale. Widocznie plotki mowiace o tym ze aura kamienia rozprzestrzenia zla energie wszedzie gdzie ten sie znajdowal okazala sie prawdziwa. Bo jak nby inaczej mozna sobie tlumaczyc to dziwne zachowanie tego czlowieka?
 
__________________
Zapytałam dziecko niosące świeczkę:
- Skąd pochodzi to światło?
Chłopczyk natychmiast ją zdmuchnął.
- Powiedz mi, dokąd teraz odeszło - odparł. - Wtedy ja powiem ci, skąd pochodzi.
Midnight jest offline