| Tyle nowych ludzi. Nathaniel czuł, że traci panowanie nad sytuacją, ale też czy kiedykolwiek nad nią panował. Dotąd cały czas uciekali, byle dalej od zagrożenia. Błądzili jak dzieci we mgle,a gdzieś daleko majaczyła postać anioła do której dążyli. To minęło Door nie wydawała się już zagubiona. W jej oczach chłopak widział gniew. Anioł nie był już celem, jedynie środkiem do spełnienia zemsty. Czy był też tym dla Nathaniela? Zło musi zostać pokonane, lecz czy w imię zemsty? Czym będą sie wtedy różnić od siebie? Miał, chciał jej pomóc i uczynił to. Może teraz nadszedł czas tych ludzi?
Te nowe osoby. Czy mógł im zaufać, tu przecież wszystko było inne, dziwne. Zdał sobie sprawę, że teraz po zniknięciu Marthy otaczały go kompletnie obce osoby. Tam po drugiej stronie zostawił wszystko. Nie wrócił na noc, Martha też nie wróciła, ich bliscy muszą sie martwić. Wysoka cena, którą inni płacili za ich chęć pomocy drugiej istocie. Może wszystko dzieje się za szybko, może powinni wchodzić w ten świat stopniowo. -Door wybacz mi. Nie potrafię iść dalej. Zostawiamy za sobą tylko smutek, chce to zmienić.
Chwycił dziewczynę za rękę. -Uważasz, że Martha zginęła. Ja czuję, że wszyscy się pomyliliśmy. Odnajdę ją i wyprowadzę. Znamy się od dziecka i jestem jej to winien. Udowodnię, że kluczem jest życie, a zemsta niczego nie zmieni. Pozwól mi to uczynić.-spojrzał jej prosto w oczy, był zdeterminowany.-Wszystko co ma się wydarzyć zostało postanowione. Obiecałem Cię ochraniać i dotrzymam słowa. Nasze losy znów się splotą, gdy przeznaczenie wskaże czas spełnienia obietnicy. |