Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 12-01-2018, 23:48   #1
AJT
 
AJT's Avatar
 
Reputacja: 1 AJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputację
[WFRP 2ed.] Cz.7 - Grafitowi - Źle się dzieje w Nuln





ŹLE SIĘ DZIEJE W NULN


************************************************** ********



Droga z farmy Enormschwein do Nuln nie była najprzyjemniejszą, ale nie była też szczególnie niebezpieczna. Na palcach jednej ręki można było zliczyć ilość nieskoordynowanych ataków, które i tak z łatwością były powstrzymywane przez wprawionych w bojach wojaków. Nie zobaczyli też już więcej białofutrych kozłoludzi, którzy najwidoczniej nie szukali zemsty, tylko możliwości wrócenia do swojej domowej zagrody. Musiała ich zostać rzeczywiście tylko dwójka, bo przy większej liczebności niewątpliwie by zaatakowali, prawdopodobnie już przy farmie.

Malec również do najcichszych nie należał, co wprawiało w niemałe nerwy grupkę facetów. Ku zdziwieniu Franca osesek nie przepadał za kiełbasą, boczkiem, ani nawet kiszone ogóry nie były mu we smak. Całe szczęście dla małego zupełnie inne podejście i wiedzę miał Bogdanov. Wiedział, że dziecko było do tej pory karmione mlekiem. I tego też się obawiał, bo nie było to mleko matki, tylko zmutowanej maciory. Niemniej jednak, jak już się podjęli opieki nad nim, to obserwował go uważnie, ale też i zajmował się nim porządnie. Gdy tylko mijali jakąś osadę zaopatrywał się w świeże mleko. Wdrażał też dzieciakowi powoli nową dietę, dokładnie rozdrabniając mu każdy z posiłków.

Źle się działo z Raen’drelem. Jedna z ran, których nabawił się na farmie, mimo iż zdawała się być tylko draśnięciem, zaczęła czerwienieć. Kilkukrotnie ją odkażał, a także próbował z Borysem ją leczyć, jednak nic nie szło po ich myśli. Po kilku dniach elfa trawiła już duża gorączka, dreszcze, a także ostra biegunka. Rana na prawej nodze czerwieniała, a ta czerwień się rozrastała, by ostatecznie pokryć się cała pęcherzami. Pewnego dnia i Bogdanov obudził się z zaczerwienieniem na palcu, które lekko piekło. Wtedy też zalecił, że trzeba elfowi nogę ciąć. Na własną odpowiedzialność długouchy jednak zdecydował się wstrzymać. I był to dobry wybór, kolejnego dnia zaczęło wszystko się cofać. Niemniej jednak Borys polecił wszystkim nie dotykać, ani Raen’drela, ani rzeczy, których elf dotykał. Sam Borys też bacznie oglądał swój palec. Szkoda było profilaktycznie się go pozbawiać, ale z drugiej strony, bazująć na swym doświadczeniu, wiedział iż wiele można zaradzić, jak nie pozwoli się jakiejś zarazie roznieść.

Wszystko to znacznie opóźniło ich dotarcie do celu.

***

Zbliżając się do Nuln Detlef, z wstawkami Franca, opowiedał nieco o tym jednym z największych imperialnych miast. Słynęło ono z Imperialnej Akademii Artylerii, posiadało Uniwersytet Nulneński jak i na przykład Akademię Magów oraz szereg innych uczelni kształcących elitę społeczeństwa Imperium. Utworzone przy dwóch dużych rzekach Reik i Aver miasto było również ważnym centrum handlowym, gdzie spotykali się kupcy powracający z Estalii i Tilei oraz innych zakątków świata.

Miasto miało być piękne. Ulice równo wybrukowane białą kostką. Drzewa z kwitnącymi kolorowymi kwiatami. Wiecznie przelewająca się w marmurowych fontannach woda. Było ono niegdyś stolicą, gdzie przeniósł ją urodzony tam Magnus Pobożny.

Był tam szereg dzielnic. Portowa, uniwersytecka z strzelistymi wieżami okazałych budynków, świątynna, targowa gdzie można było kupić wszystko jeśli tylko miało się odpowiednią illość gotóki, czy przemysłowa z budynkiem Gildii Inżynierów. Najbogatsze było Stare Miasto, gdzie wszystkie budowle to olbrzymie wille z ogrodami. Tam też znajdował się pałac hrabiny von Liebovitz oraz największą w Imperium Świątynia Vereny. Za to najbiedniejszą i o najgorszej reputacji, była dzielnica zwana Labirynt. Tam gwałty, morderstwa i trupy na ulicy to była rzecz powszednia.

***

Do Nuln trafili najwyraźniej jednak w bardzo niefortunnym momencie, gdyż miasto zdawało się być ogarnięte chaosem i histerią. Nie wyglądało tak, jak w pamięci mieli ci, którym udało się już tu w przeszłości zawitać. Trudno było ujrzeć ten przepych. Wszędzie byli za to wściekli, pijani mieszkańcy, którzy wylegli wieczorem na ulice. Grupka szła przed siebie próbując znaleźć miejsce do spoczynku na noc. Zmęczeni podróżą, nie angażowali się w niebezpieczne sytuacje przymykając na nie oko. Mimo to widzieli jednak, jak mniej strzeżona kamienice, sklepiki i kramy są plądrowane. Widzieli też parę bijatyk w tym i bijące się całe grupy. Straż miejska próbowała rozpędzić rozwścieczonych ludzi, jednak całkowicie jej się to nie udawało.

Detlef doszedł do wniosku, że o tej porze na próżno już udawać się do Grafitowych i trzeba to odwlec do kolejnego dna. Udali się więc w poszukiwania noclegowni. O miejsce, gdzie mogli spokojne przenocować, nie było jednak łatwo. To ktoś był niepewny do zamiejscowych , nie chcąc w ogóle otworzyć po zmroku drzwi. To rzeczywiście nie było miejsca. To karczma była centrum zamieszek.

Ostatecznie jednak udało się znaleźć pokoje w „Wesołym Karpiu”. Gospodę prowadziła pyskata i bardzo gadatliwa karczmarka Kethe. Niziołka była niską, tęga brunetka i prowadziła to miejsce z trzema córkami. Prędko dało się zauważyć, że była ona kobietą twardą i potrafiącą sobie poradzić z bywalcami tawerny bez męskiego wsparcia. Gdy wzrastało napięcie stawała za ladą baru i stamtąd wykrzykiwała w krytycznych momentach wyciągając broń przypominającą rusznicę. A głos miała tak donośny, że dało się ją doskonale usłyszeć w niemal każdym zakątku „Karpia”. Dało się to wszystko zauważyć już po chwili obecności w tętniącej życiem karczmie.
 

Ostatnio edytowane przez AJT : 13-01-2018 o 00:07.
AJT jest offline