Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 13-04-2018, 10:08   #9
Layla
 
Layla's Avatar
 
Gwenda zaśmiała się wesoło na słowa Ingemara, lubiła jego podejście do jej twórczości.
- Słowa będą, będą, mój drogi. To muzyka zawsze pierwsza wypływa z mej duszyczki i serca. Gdy mam ją już gotową, wtedy piszę do niej słowa. Dobry utwór musi powstawać stopniowo, gdy jest wena i odpowiednie nastawienie. Nie można do dobrej muzyki śpiewać byle czego. A tym bardziej napisać! Prawdziwy artysta nie może sobie na to pozwolić! - Mówiła to z taką pasją w głosie, jakby za chwilę miała dać się pokroić za swoje słowa. Dopiero po chwili zorientowała się, że chyba znów zaczyna gadać o rzeczach, które poza nią niespecjalnie interesują resztę.

No ale przynajmniej młodej kapłance podobał się fragment jej nowego utworu, choć Iskra miała wrażenie, że tamta powiedziała tak tylko po to, by się od niej odczepić. No cóż, nie każdy miał dobry gust, a już tym bardziej nie mogła o niego posądzać młodych kobiet, których umysły nie były jeszcze tak otwarte na duchowe doznania i wycieczki w głąb siebie, które zapewniała dobra muzyka.

Półelfka zostawiła gitarę w pokoju, zgarnęła swój rapier z finezyjnie wykonanym koszem i ruszyła z pozostałymi do świątyni Abadara.


Pogoda była fantastyczna. Iskra kochała lato, śpiew ptaków... nawet średnio ładny zapach ryb, który wiatr niósł znad wybrzeża jej nie przeszkadzał. Tak samo jak i tłum ludzi, przez który musieli się przedzierać. Iskra uśmiechała się do każdego osobnika, z którym jej spojrzenie się spotkało, a przez całą drogę mruczała sobie pod nosem melodię układanej piosnki.

Gdy dotarli do świątyni, półelfka przyglądała się jej wykończeniu z otwartą buzią, chłonąc wzrokiem kunszt wykonania świętego miejsca.
- O jaaaa cięęęę.... ale tutaj pięknie... - rzuciła cicho do idącej obok Akiko. - Zawsze myślałam, że kapłani powinni żyć tak... no, po kapłańsku. O chlebie i wodzie, czy coś. A tu takie ładne okna i witraże, dywany.

Podziwiała sobie to wszystko, aż w końcu zostali przyjęci u kapłanki Adabara, która po nich posłała. Iskra była pod wrażeniem jej urody i przez dłuższą chwilę nie mogła oderwać od niej wzroku. Momentalnie przyszło jej też kilka pomysłów na teksty swoich utworów, nie od dzisiaj bowiem wiedziała, że inspirację można było znaleźć dosłownie wszędzie. Gdy prałatka skończyła mówić, Gwenda uniosła nieśmiało dłoń.

- To może ja się zapytam o coś. - Odchrząknęła. - Co wiadomo o pozostałych mieczach? Czy ta Tirana ma już je wszystkie? Czy tam na miejscu, w Kaer Maga, będzie czekać na nas jakiś informator, czy będziemy zdani tylko na siebie? Ja w każdym razie jestem zainteresowana. Dziesięć tysięcy to dużo pieniędzy. - Uśmiechnęła się, pogrążając w rozmyślaniach, co mogłaby zrobić z takim złotem, bo jej akurat dużo do życia nie było potrzeba.
 
Layla jest offline