Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 13-04-2018, 13:49   #10
Kerm
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Młoda akolitka była miła i uprzejma, lecz trudno było nie zauważyć, iż siedzi jak na gwoździach, a rozmowa czy słuchanie muzyki nie sprawia jej zbytniej przyjemności. I to z pewnością nie z powodu jakości wspomnianej muzyki. Gwenda była na tyle dobra, że nawet jej wprawki dało się słuchać na trzeźwo. Albo więc misja była na tyle ważna, albo też wielebna Wen Histani należała do osób niecierpliwych i wymagających.
Bez względu na powody nie warto było przedłużać cierpień akolitki, więc Darvan szybko przygotował się do wyjścia.

* * *

Mag nie przepadał za tłumami, przez które trzeba było przebijać się na siłę. No ale skoro bogowie nie dali mu skrzydeł, to trzeba było iść na piechotę.
Gdyby nie Ingemar, Darvan musiałby się prześlizgiwać szczelinami, jakie od czasu do czasu tworzyły się w zwartym tłumie. Ingemar sam takie szczeliny tworzył. Nic zresztą dziwnego - mało kto nie odsuwał się na bok, widząc zakutgo w stal wojaka, znacznie szerszego od przciętnego człowieka. Wystarczyło kroczyć tuż za nim...

Mimo takiego ułatwienia i tak szli dobre pół godziny, nim dotarli do siedziby tutejszego przedstawicielstwa Abadara na ziemi.
Bardzo okazałej siedziby.
Darvan uśmiechnął się pod nosem, słysząc komentarz Gwendy.
Kościół Pana Pierwszej Krypty, boga noszącego zresztą jeszcze kilka imion, nigdy nie krył się ze swoim bogactwem. Jak większość zresztą bankierów. Swoją drogą - kto powierzyłby choćby pięć sztuk srebra komuś, kto by wyglądał jak żebrak?
Mag nic jednak nie powiedział. Nie zazdrościł nikomu złota. Poza tym plotki głosiły, że kapłani Mistrza Pierwszej Skarbnicy byli wyjątkowo uczciwi. A to im się chwaliło, nawet bardzo.

Wielebna Wen Histani (czy jak tam się należało zwracać do prałatki) nie wyglądała na bankiera, ale nie szafowała zbytnio ani słowami, ani pieniędzmi. Dziesięć tysięcy sztuk złota to nie była kwota zwalająca z nóg, szczegónie gdy się o niej mówiło w świątyni Abadara i gdy dotyczyła tak ważnej sprawy. No i dziesięć tysięcy kiepsko dzieliło się przez sześć...
O tym jednak zamierzał powiedzieć później.

- Jakie drugie dno kryje się w sprawie połączenia mieczy? - spytał. - Chęć uzyskanie niepowstrzymywalnej potęgi nie musi świadczyć o głupocie, a to, że ktoś zdobędzie taką potęgę nie musi oznaczać zniszczenia połowy świata. Na czym miałoby polegać to połączenie?
- Musielibyśmy się też dowiedzieć, co wiecie i o tej czarodziejce, i o Mieczach Grzechu
- stwierdził. - Nazwy, dokładny wygląd... Czy można każdy z nich normalnie, bez obaw, wziąć do ręki?
- I jeszcze jedno... Podobno siedem to szczęśliwa liczba. Przydałby się nam jeszcze ktoś do towarzystwa. Gdybyś mogła, czcigodna przeoryszo, przydzielić nam jakiegoś kapłana albo kapłankę, znacznie by nam ułatwiło zadanie
- dodał na zakończenie.
 

Ostatnio edytowane przez Kerm : 13-04-2018 o 14:05.
Kerm jest teraz online