Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 16-04-2018, 17:27   #3
Rozyczka
 
a przygoda miała być dla Astine czymś więcej od poprzednich. Owszem, dalej myślała o tym jako o przyjemnej możliwości zaspokojenia chęci pomocy innym i zarobienia przy tym, jednak tym razem musiała obyć się bez pomocy swego mistrza. To miał być swego rodzaju test. Z początku trochę ją to denerwowało. Przez myśl przechodziły jej różne czarne scenariusze, takie jak to, że na ogłoszenie odpowie jedynie ona jedna. To na szczęście okazało się nieprawdą. Zebrała się tu cała kompania.
I to taka, co raczej lubi parać się magią. Nie wiedziała dokładnie czy to wspomoże drużynę czy będzie jej przeszkadzać, jednak postanowiła pozostać dobrej myśli. Na wozie starała się nie odzywać, jeśli nie będzie to konieczne. Wolała się skupić na wywodzie niziołka i spoglądaniu co jakiś czas na twarze kompanów, usiłując domyślić się, co się czai w ich głowach. Kiedy niziołek spytał się ich o przeżyte przygody, raz jeszcze rozejrzała się po zebranych. Dochodząc do wniosku, że nikt nie chce zabrać głosu, zaczęła pierwsza.
Nie ma o czym mówić, naprawdę. Urodziłam się na farmie, rodzice pragnęli syna i dawali mi o tym znać. Nie chciałam ich dłużej denerwować, więc zaczęłam pomagać jednemu awanturnikowi z wioski. Teraz nastał czas na moją pierwszą robotę bez jego pomocy, więc oto jestem.
 

Ostatnio edytowane przez Rozyczka : 11-06-2018 o 23:23.
Rozyczka jest offline