Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 15-05-2018, 06:37   #2
Zell
Edgelord WoDu i Horroru
 
Zell's Avatar
 

ANNO DOMINI MCCXV, Pskov
Przyszli po niego bladym świtem. Walili do drzwi jego chałupy tak mocno, że aż deski trzeszczały. Michaił obudzon w ten brutalny sposób, wyrwał z łóżka i dopadł do drzwi z nożem w ręku. Otworzył je szarpnięciem chętny naprać tego bezczelnego gnoja, ale nim począł realizować swój naprędce sklejony zamiar, powstrzymał się na widok trzech zbrojnych mężczyzn, wyekwipowanych wystarczająco porządnie, aby nie bać się bandytów na drodze, a i mogących trzymać hołotę za pyski.

Nie przyszli jednak na rabunek czy inny gwałt. Nie interesowała ich Nadiejka (niech Bóg się nad nią ulituje), nie chcieli żadnej zemsty.

- Robota dla ciebie, Władimirowicz. Grosza dostaniesz, jedzenie ci nawet mają zapewnić, bo droga długa. - rzekł jeden - Podróż do Pskova na cię czeka.

Dyskusja z nimi nie wyglądała na możliwą. Chociaż Michaił o swym dziecku wspomniał, którym musi się opiekować, ci byli nieugięci, a jego wzmagający się gniew zduszony został zdaniem:

- Kniaź Pskova po cię posłał.

I tak zostawiwszy Nadiejkę pod opieką babki, chcąc nie chcąc musiał się poddać i ruszyć do Pskova. Nie interesowały go zawiłości jakiśtam polityk, ale wiedział, że są tacy, z którymi taki jak on nie zawalczy. To, co także rozumiał odnosiło się do władzy jaką taki knaź posiadał, a z czymś takim się nie zaczyna. Spalenia do gołej ziemi Trudowja czy nawet Subaczy mógł nakazać taki pan w ramach rozświetlenia drogi dla swego przejazdu.

Dlatego nie było co ryzykować. Wiedział, że pewnie o ścinanie chodzi lub łamanie kości w przesłuchaniu, ale czy nie mieli w tym Pskovie żadnego własnego kata, że musieli po jakiś gorodach szukać? Ci zbrojni też nie wiedzieli, ale rozkaz pana był rozkazem... a knaziom się nie każe czekać, jak i wielu innym, gdy twój żywot prowadzisz w błocie, brudzie i, w przypadku Michaiła, krwi.

Wątpił, aby chciano go zobaczyć osobiście, ale skoro miał dostać zapłatę, mając nadzieję na większy grosz niżli zwykle, to nie było sensu na bunt. Faktycznie, dano mu chleba, ale poskąpiono napitku w jakiejkolwiek postaci, więc pragnienie go paliło nim ktoś po niego przyszedł do stajni, przy której stał wóz jakim przyjechał. Dopiero gdy pojawił się ten chuderlawy osobnik, o pobliźnionych dłoniach i nerwowości baby, ci co przyjechali po Michaiła zostawili w spokoju kowala.

- Czemu tak długo ci to zajęło?! - warknął z irytacją mężczyzna, któremu postrzępione i tłuste włosy plątały się w brunatnym nieładzie.


 

Ostatnio edytowane przez Zell : 15-05-2018 o 17:17.
Zell jest offline