Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 16-05-2018, 16:16   #2
Zell
Edgelord WoDu i Horroru
 
Zell's Avatar
 

ANNO DOMINI MCCVIII, Venetia
- Mój panie, wyglądasz na zestresowanego.

Vincenzo prawie nie dosłyszał tych słów, oddając całe skupienie leżącemu przed nim kawałkowi zapisanego pergaminu, skrawkowi wręcz, który dzisiejszego popołudnia trafił w ręce conte. Niechlujne pismo jakie na nim widniało wyraźnie świadczyło o stanie społecznym piszącego, a użyty pergamin nie zachęcał nawet do dotykania go dłońmi. Błędy w zapisie nazwisk, ciężkie do zrozumienia mapy ulic czy absolutny brak zrozumienia nikomu niepotrzebnych "rysunków", w pierwszym momencie wywołały uśmieszek rozbawienia na twarzy adresata...

...ale tylko w pierwszym momencie.

- Czy to przez tego obdartusa, który cię dziś niepokoił?

"Obdartus" był jednak użyteczny, gdy Vincenzo potrzebował szybko zdobyć informacje, jakie przyniosłyby profit lub po prostu uchroniłyby Albertinazzi od kłopotów. Oczywiście nie musieli się oni niczego obawiać, ciesząc się miłością doży... a szczególnie ciesząc się tym, co przychodziło ze znajomości oraz pieniędzy, jakie już wcześniej gromadził Ezio, ale teraz były skrupulatnie powiększane przez jego syna.

- Panie?

Teraz jednak najwyraźniej komuś ród Vincenzo stał ością w gardle. Można było zignorować małą pomyłkę w zapisach zgromadzonych w księgach finansowych, ale gdy mała pomyłka urasta niepostrzeżenie w ilości takich drobiazgów... nagłe przebudzenie z błogości nie jest już wiadrem zimnej wody, która cię zmrozi na chwilę nim okryjesz się kocem.

Jest wiadrem wrzątku.

Miał jednak teraz nazwiska. Miał miejsca, w jakich te osoby przebywały, wiedział o kogo pytać. Kto może być odpowiedzialny za katastrofę finansową jednej z jego inwestycji handlowej, której to klapa wystawiła ród na pośmiewisko możliwego partnera w interesach w Milanie. Z takiego policzka ciężko się wygrzebać z gracją. Jak w końcu Vincenzo mógł dopuścić do takiego niedopatrzenia? Jak mógł obiecać wsparcie tej spółki, gdy nie posiadał dostatecznej ilości towaru, jaki miał dostarczyć i nie może teraz przeznaczyć na niego dokładnie wyliczonych funduszy, jeżeli nie chce niebezpiecznie uszczuplić innych zasilających resztę swojego imperium?

Wiedział kto był odpowiedzialny za księgi i je zapisywał. Mieszkał wraz z żoną i dzieckiem w otrzymanym z łaski swego pana pobliskim domu. Był zawsze na wezwanie Vincenzo, wykonywał swoje zadanie doskonale, nie chcąc w niczym zawieść tego komu wszak zawdzięczał tak wiele; który zaoferował mu pożyczkę, a wyciągając go w ten sposób z długów ofiarował nowe życie... choć jednocześnie wpędzając w dług wdzięczności wobec siebie. Nie było to przecież nic wielkiego. Nie działa mu się krzywda pod opieką swego pracodawcy ani nic mu nie brakowało.

Przynajmniej dopóki spełniał swoją rolę i znał swoje miejsce... Co robić zaprzestał w momencie, gdy zdecydował się podkopać inwestycje conte, zmieniając systematycznie rachunki do momentu, w którym skarbiec wydawał się pełny, gdy zaczynał chwiać się w posadach.

A teraz pies zniknął wraz z rodziną, zaś jego były pracodawca pozostał tylko z plamą na reputacji, brakiem w funduszach i tym kawałkiem pergaminu z kilkoma nic mu niemówiącymi nazwiskami jakie dostarczył ciągle głodny pieniędzy zapity informator jakiego zdołano przyuczyć jedynie do narysowania brzmienia nazwisk. I conte miał nadzieję, że dobrze je rozumie.

- Vincenzo, panie mój. - dotyk delikatnych palców drażniących jego szyję spowodował, że Vincenzo zwrócił głowę w stronę kasztanowłosej Alessii stojącej obok sekretarzyka, trzymającej jedną dłonią zwiewną suknię jaką on sam jej sprezentował.


- Nie do twarzy ci z tym smutkiem... a gdy ty się smucisz, ja też. Może mogę... - przesunęła palcem po ustach conte - ...jakoś na smutki zaradzić? - młodziutka kochanka Vincenzo przyglądała mu się bystro z uczuciem, w którego prawdziwość wątpił, bo jeżeli jednak uczucie w tym było - było to uczucie do pieniędzy.

Mówi się jednak, że nie ksiądz, a dziwka, jest spowiednikiem mężczyzny znającym jego grzechy... Alessia zaś nasłuchała się spowiedzi wielu.




 
Zell jest offline