Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 21-05-2018, 12:35   #9
Flamedancer
The Spacewalker
 
Flamedancer's Avatar
 
Reputacja: 6636 Flamedancer ma wspaniałą reputacjęFlamedancer ma wspaniałą reputacjęFlamedancer ma wspaniałą reputacjęFlamedancer ma wspaniałą reputacjęFlamedancer ma wspaniałą reputacjęFlamedancer ma wspaniałą reputacjęFlamedancer ma wspaniałą reputacjęFlamedancer ma wspaniałą reputacjęFlamedancer ma wspaniałą reputacjęFlamedancer ma wspaniałą reputacjęFlamedancer ma wspaniałą reputację
- Gdybyś wiedział co mi w głowie faktycznie siedzi, to wolałbyś tam nie zaglądać. Mogłoby to się skończyć twoim pomieszaniem zmysłów… albo czymś gorszym - odpowiedziała Jace'owi rozbawiona, w szerokim uśmiechu ukazując śnieżnobiałe zęby.
- Wiesz… lepiej sekrety kobiety zostawić w spokoju - psotnie mrugnęła do niego okiem, po czym wróciła do obserwacji otoczenia, gdy kątem oka miała wrażenie, jakby dostrzegła jakieś zamieszanie. Ów zniknęło tak szybko, jak się pojawiło. Mimowolnie jednak na moment jej dłoń i tak powędrowała do rękojeści swojej broni.
Ale kolejne słowa Jace’a sprawiły, że ponownie wyobraziła sobie to puste, ciche Phaendar, gdzie prawie zupełnie nic się nie działo, a te same twarze prowadziły powtarzające się rozmowy o pogodzie i wczorajszej kolacji. A teraz zmierzała zima i miało być jeszcze gorzej. Znacznie gorzej. Nawet z domu nie będzie mogła się ruszyć. W rezultacie na jej twarzy pojawił się grymas zniesmaczenia.

Jedna twarz… druga twarz… trzecia twarz… kolejna i kolejna. I straciła zainteresowanie.
Po Emraeal również nie było ani śladu. Chyba jej w tym roku nie będzie. Trochę przykro.

Akurat wpadła na świetny pomysł, by uatrakcyjnić sobie ten dzień. Nikt jej nie powiedział, że musi akurat stać dokładnie między ludźmi, by pilnować targu, więc równie dobrze mogła znów wdrapać się tam wysoko na dach kościoła. Miałaby stamtąd świetny widok! A ciepły wiatr dzisiaj tak przyjemnie wiał... Aż grzechem by było nie skorzystać z okazji obserwacji tylu głów z góry.
A gdyby coś się działo, to zawsze mogła tam czym prędzej się znaleźć. Phaendar jest tak małe, że kilka kroków, a już by była pod “Korzeniem”.
I akurat wtedy na Jace’a wpadł jakiś… krasnolud? Z cholernym niedźwiedziem? W środku osady?!
Jej twarz natychmiast zmieniła swój wyraz na groźny i skupiony, a smukła dłoń błyskawicznie wysunęła część zdającej się pochłaniać światło słoneczne czarnej katany z pochwy, przygotowując się do dekapitującego ciosu. Nastroszyła się jak osa gotowa użądlić tam, gdzie boli najbardziej.
Ale ten się usunął czym prędzej, a zwierzę nawet nie zareagowało, na co Yastra opuściła gardę i uniosła brew zdziwiona.
- Co to za łachmaniarz? Takiego to jeszcze nigdy nie widziałam w tych okolicach - zapytała się Jace’a, wzrokiem podążając za nieznajomym oraz potencjalnym miejscem jego wędrówki.
Stragan z skórami Zazy?
Czy taka osoba mogła w ogóle mieć pieniądze na cokolwiek?

A później podszedł do nich jakiś inny mężczyzna również nieprzypominający jakiegokolwiek innego handlarza i postanowił się zainteresować "obrażeniami" Jace’a. I on akurat zwrócił jej uwagę. Do miejscowych nie należał na pewno, w dodatku wyglądał tak, jakby w Phaendar miał nie postawić więcej kroków niż to konieczne. Z gęby jakiś taki dziwny, ale ciała nie miał takiego złego. Pewnie by wyglądał znacznie lepiej, gdyby się ogolił i zakupił jakieś lepsze ubranie. Nie miała jednak co wybrzydzać.
Wspominała fragment jednego z popularnych powiedzeń calistrian, które kiedyś przekazała jej Emraeal, gdy wspominała o swojej chęci zemsty - “ceń potrawę, a nie kucharza”.
Z miejscowymi i powtarzającymi się gośćmi nic nie robiła. Co innego z takimi, jak on. A że w tym cholernym miejscu była to jedna z niewielu form rozrywki...
~ Nada się ~ stwierdziła, z sugestywnym uśmiechem na twarzy obserwując nieznajomego.
 
__________________
W planach: [Starfinder RPG] ASF Vanguard: Tam gdzie oczy poniosą.

Ostatnio edytowane przez Flamedancer : 21-05-2018 o 13:15.
Flamedancer jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem