Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 17-06-2018, 12:08   #30
Santorine
 
Santorine's Avatar
 
Reputacja: 15806 Santorine ma wspaniałą reputacjęSantorine ma wspaniałą reputacjęSantorine ma wspaniałą reputacjęSantorine ma wspaniałą reputacjęSantorine ma wspaniałą reputacjęSantorine ma wspaniałą reputacjęSantorine ma wspaniałą reputacjęSantorine ma wspaniałą reputacjęSantorine ma wspaniałą reputacjęSantorine ma wspaniałą reputacjęSantorine ma wspaniałą reputację
Obudziła się mniej więcej wtedy, kiedy maruderzy wkroczyli do ich kryjówki w okolicach metra. Nie był to zbyt długi sen, ale z jakiegoś powodu czuła się znacznie lepiej. Rzeczywistość stała się bardziej rzeczywista, nawet, jeśli była koszmarem w stylu Lyncha, w którym tak naprawdę nie wiedzieli nic, było dużo gadania, a niepokój sam jakoś przychodził.

Niepokój. Kiedy obudziła się, przez pewien czas myślała, że jest to znajoma faza odstawieniowa, która czasem wkręcała się jej po odstawieniu białawego proszku. Ale po chwili zorientowała się, że to nie to: czy to przez kriosen, całe dekady spędzone w stanie zawieszenia, w jakiś sposób nie potrafiła odczuć typowego ciągu. Czy miał się pojawić wkrótce? Nie miała pojęcia.

Nie, to było coś innego. Zapewne coś gorszego. Okazało się, że dwóch ich kompanów zwabiło coś na grupę. Co to było? Oczywiście, gadanie stalkerów nie miało żadnego klarownego sensu. Jedyne, co zdążyła wyłapać z rozmowy ich przewodników, to tylko to, że coś kręciło się w pobliżu i chciało ich zabić.

- To by było na tyle z wesołej wycieczki - Sigrun przygryzła wargi, patrząc na wirujący dym świec. - Pora przypierdolić.

Było coś w jej emocjach nie tak, co irytowało ją. Tak jakby ona sama reagowała mimowolnie na coś, co znajdowało się w mroku. Zaniepokojenie, które odczuwała, nie było typowym wkrętem ulicznego szczura, który zawsze spoglądał przez ramię, czy ktoś za nim nie chodzi. To zaniepokojenie, jak czuła, było bardziej… Pierwotne, jeśli miałoby to jakikolwiek sens. Nie podobało jej się to. Cokolwiek to było, zamierzała zgrywać twardą, nawet, jeśli miała to być ostatnia rzecz w jej życiu.

- Dobra, więc poza pasmem dymu jest tutaj wielki skurczybyk, który nam urwie głowę, jeśli tylko się wychylimy. A wy wychodzicie, żeby go stąd odciągnąć. Doceniam, doceniam. Szacuneczek.

Odpaliła kolejnego papierosa, analizując sytuację.

- Zakładam, że na zewnątrz pełno jest takich jak on, czyli że duchów, którym giwera nie robi nic. Więc tego Glocka sobie zostawię, żeby strzelić sobie w łeb, kiedy już wyjdziemy poza ten mur i okaże się, że to wszystko, co tutaj robimy, jest gówno warte, tie he-he. Znaczy się, uciekać lepiej od tego, niż strzelać, nie? No, tak myślę!

Sigrun wyszczerzyła się do Nicka i Abi.

- No to wicie, rozumicie, towarzyszu - Sigrun splunęła poza dym - plan wydaje się prosty, jak, kurwa, drut. Nic, ino realizować, realizować i realizować plan, aż się zesramy z tego realizowania. Czekamy tutaj, aż burza się skończy, ewentualnie jak coś tutaj wpadnie i zacznie urywać nam głowy. Wtedy spieprzamy. Przechodzimy metrem pod rzeką, odbijamy na zachód. Chodzenia w ciul, ale może damy radę. Gdzie ten samochód macie niby? Jak sami tam nie dojdziecie, to odjedziemy. Poza tym reszta wydaje mi się prosta. Dojdziemy, jak prędzej nie umrzemy.

Szwedka zabębniła palcami na zakurzonej konsolecie, która być może kiedyś służyła do czegoś. Bezwiednie, szukała na tym kawałku zdezelowanej technologii jakiegoś znaku, który powiedziałby jej, z którego wieku to wszystko pochodzi - rupiecie nie wyglądały znowu bardzo zaawansowane technologicznie. Jeśli sieć i elektryczność nadal funkcjonowała - co było wątpliwe - być może byli w stanie po prostu dojechać metrem do punktu przeznaczenia. Jeśli tylko tunele nie były zawalone. Co także było wątpliwe.

- Nie powiem, szkoda - Sigrun rozłożyła ręce. - A już myślałam, że wystarczy przytulić się do pana kapitana, a on nas wszystkich wywiezie w jebanej rikszy do tego całego muru. A tu chodzić trzeba, starać się. No dobra, no, to co, czekamy, aż ta burza się skończy. Bo co mamy robić?

Sigrun zgasiła jednego papierosa i odpaliła następnego. Dym z ust mieszał się z tym ze świeczek.
 

Ostatnio edytowane przez Santorine : 21-06-2018 o 17:25.
Santorine jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem