Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 19-06-2018, 13:11   #12
Asmodian
 
Asmodian's Avatar
 
Reputacja: 33252 Asmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputację
Faeranduil chciał powiedzieć "a nie mówiłem?", przeczuwając, że starzec jednak istotnie pogrążył się w szaleństwie, i nie odróżniał już sennych majaków od rzeczywistości. Czasem tak się działo i elf nie byłby tym za bardzo zdziwiony. W miejscu otoczonym taką niesławą, szaleństwo grabaża wydawało się co najmniej prawdopodobne. Sprawę należało jednak zbadać, aby wykluczyć nekromancję lub jakieś inne, mroczne praktyki. Czarodziej, mimo, że mogły go nie obchodzić sprawy lokalnej wioski, nie mógł pozostać obojętny, gdy w grę wchodziła magia.

Czarodziej poprawił swoją podróżną torbę, i spokojnie przechadzał się pomiędzy nagrobkami, szukając śladów dewastacji i oznak bytności czegoś innego niż ludzie, którzy niewątpliwie nawiedzali za dnia te miejsce masowego pochówku. Widział ,że niektóre groby były starannie posprzątane, inne wyglądały na nieodwiedzane chyba od momentu ich powstania. Być może było to oznaką statusu danego człowieka wśród innych ludzi, a idąc tym tropem elf mógłby więc obserwować biedę jakiegoś Hoffera, czy dostatek jakiegoś Blutchena. Być może jednak oznaką statusu było co innego, na przykład wielkość i okazałość grobowca. Czarodziej szybko więc wyłapał najbogatszych leżących gdzieś na tym cmentarzu, których krypty i grobowce wznosiły się nad znacznie skromniejszymi i mniejszymi niczym góry nad lasem.

"Przynajmniej dzień jest odpowiedni na spacer" pomyślał badając grobowiec, przy którym zatrzymał się rycerz Morra. Cieszył się z ładnej pogody, zapachu ziemi i igliwia sosnowego, ćwierkania okolicznych ptaków. Jego bystre oczy wyłowiły sójkę, siedzącą na gałęzi nieodległego drzewa, która zajadała się właśnie jakimś ptasim specjałem.

"Czy groby, wydające się takie ciche i spokojne, istotnie nimi były? Być może należało zajrzeć innymi zmysłami..." myślał elf, przekrzywiając czasem głowę na boki, niczym jaszczurka badająca nieznane znalezisko. Oczy elfa rozszerzyły się nieznacznie, a źrenice jego oczu rozlały się niemal na całe białka, kiedy elf sięgnął po swój eteryczny zmysł.
Ludzie nazywali to czasem wiedźmim wzrokiem, ponieważ czarodziej wydział wtedy rzeczy zarówno rzeczywiste, jak i nie. I o ile opędzanie się od jakiegoś niegroźnego widma na gościńcu mogłoby być uznane przez postronnego widza jako wariactwo, każące zwykłemu człowiekowi trzymać się z daleka od wymachującego kijem szaleńca, to już walka z istotami eteru w środku miasta za pomocą zaklęć zdecydowanie nie była czymś, nad czym przeszedłby spokojnie ktokolwiek w okolicy. Elf starał się więc nie okazywać żadnych emocji, przynajmniej dopóki nie uda mu się potwierdzić, czy niespokojność umarłych ma swoje potwierdzenie w okolicznych wichrach eteru

Nekromancja zawsze pozostawiała ślady. Popioły z urn i popielnic, czarna, wyglądająca na spaloną ziemia, usychająca, wyssana z życia roślinność - to były znaki nekromanty. Magia śmierci lubiła koncentrować się w takich miejscach, przyciągając dużo gorsze istoty niż tylko ożywione zwłoki. Trupojady, upiory i duchy otwierałyby ów przerażający bestiariusz, gdyby jakikolwiek szaleniec zechciał katalogować te potworności mrocznej magii. Tych znaków szukał Faeranduil mając nadzieję, że nie trzeba będzie karać starego człowieka za jego dobre chęci, acz słabą głowę.
 

Ostatnio edytowane przez Asmodian : 20-06-2018 o 12:40.
Asmodian jest offline