Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 24-06-2018, 23:33   #14
Warlock
Konto usunięte
 
Warlock's Avatar
 
Reputacja: 40077 Warlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputację
A jednak Dashauer się mylił co do tego człowieka i to w sposób taki, że poczuł się całą tą sytuacją mocno zażenowany. Szybko jednak poczucie wstydu zniknęło z jego twarzy, z każdą upływającą chwilą zastąpione narastającym w nim gniewem. Grabarz rzeczywiście okazał się być jedynie zwykłą moczymordą, który od nadmiaru alkoholu i odrobiny słońca dostał przewidzeń, jakich niejeden portowy ćpun by mu pozazdrościł. Byłemu reprezentantowi Armii Ostland ręce opadły, kiedy w końcu dotarł na miejsce i stanął na środku opustoszałego cmentarza. Przez chwilę jeszcze przeszła mu przez głowę, bądź co bądź, absurdalna myśl, że grabarz mógł specjalnie odciągnąć ich od skupiska ludzi; wywabić jego - Dietera Dashauera - aby podążający jego tropem (jak sam podejrzewał) łowcy nagród rozprawili się z nim w ustronnym miejscu, lecz samo wspomnienie zachlanej mordy tego ludzkiego śmiecia wystarczyło, aby weteran szybko odegnał od siebie tą ponurą myśl. Zamiast tego wybuchnął gniewem tak wielkim, że cofnął się szybko do miasta, odnalazł starca i siłą zaciągnął go na cmentarz.
- Myślisz, że to jest kurwa zabawne?! - Dashauer chwycił mężczyznę za podarte łachmany i rzucił nim o stary, porośnięty mchem kamienny nagrobek. - Ożywione hordy? Potępieńcy? Gdzie oni kurwa są?! Gdzie ich zachlana łajzo widzisz?! - Twardą, okrytą blachą rękawicą uderzył go w szczękę, tak iż razem ze strugami krwi na ziemię spadły resztki przegniłego uzębienia starca. - Śmiesz drwić sobie z nas, dziadygo? Myślisz, że ujdzie ci to na sucho? Krew we mnie wrze na samą myśl o tym, że moi bracia oddali życie za kłamliwe ścierwo twojego pokroju! - Po tych słowach, w swej niepohamowanej agresji, kopnął go jeszcze ciężkim butem prosto w brzuch, tak iż mężczyzna zwinął się w kłębek, a następnie Dieter splunął na niego z obrzydzeniem i zwrócił się do pozostałych.
- Chcecie grzebać w grobowcach - wasza sprawa, ale ja nie zamierzam więcej marnować czasu w tym miejscu. Gdyby to ode mnie zależało, to zarżnąłbym go jak pierdolonego prosiaka, a jego szczątki zostawił krukom na pożarcie. Gardzę takim ścierwem, gardzę ludźmi...
Dieter nie był człowiekiem znanym z wybuchów agresji, ale przed oczami wciąż miał swoich dawnych towarzyszy, pożeranych przez hordy nieumarłych, toteż ten wybryk grabarza wydał się mu wyjątkowo niesmaczny i nie czuł choćby najmniejszych wyrzutów sumienia po pobiciu starca. Prawdę mówiąc, odkąd został wrobiony przez pewnego szlachcica (i w rezultacie stał się poszukiwanym przestępcą), to coś w nim pękło i przestał w jakikolwiek sposób szanować ludzkie życie. Zbyt wiele razy go zdradzono; zbyt wiele razy był świadkiem czyjejś podłości i zawiści; zbyt wiele wycierpiał, aby móc zdobyć się na współczucie. To nie on był zły, to ludzie byli źli i to oni zrobili z niego potwora, który z każdym dniem coraz bardziej oddalał się od człowieczeństwa... Tak przynajmniej tłumaczył to przed samym sobą.

Po wywołanym przez siebie przedstawieniu, Dieter zaczął wolnym krokiem oddalać się w stronę karczmy, z której przyszedł. Podobno gdzieś w Sylvanii toczyła się wojna z umarłymi i odradzano podróży po okolicy, ale Dashauer miał to już teraz głęboko gdzieś. Pragnął czym prędzej wydostać z tego miejsca, choćby musiał przekradać się pod nosem potępionych.
 
__________________
[URL="www.lastinn.info/sesje-rpg-dnd/18553-pfrpg-legacy-of-fire-i.html"][B]Legacy of Fire:[/B][/URL] 26.10.2019

Ostatnio edytowane przez Warlock : 25-06-2018 o 00:55.
Warlock jest offline