| - Ich bin gruppenfuhrer Filonek - rzekł łamanym językiem Żółwik - Ich komme aus Breslau! Ich bin gute deutche katolischen wehrmachten...
- Was?! - ryknął Lepper - Coś mi tu Żydem zalatujecie!
- To może być sprawka tego mydła z Oświęcimia - wyjaśniającym tonem powiedział Kotecek - W końcu cholera wie z czego oni je robią...
- Możliwe - zgodził się z nim Lepper - Ja kiedyś byłem piękny i młody, i miałem długie włosy, a po tym mydle...
- To nie mydło feldmarszałku, to ta pańska żona - cicho dodał kierowca
- Milczeć! - ryknął Lepper - A ty gagatku - zainteresował się Chomikiem - Czego ty mi tutaj z żydowską czapką chodzisz?!
- To taki rodzinny zwyczaj - szybko powiedział Filonek - Jego dziadek urwał łeb bolszewikowi i na znak tryumfu dziad przekazał synowi a on jemu i tak dalej...
-Haltz maul! - ryknął Lepper - Coś wy żydożercy jacyś jesteście! Na testy DNA raus!
I pewno by się zbuntowali,ale rośli aryjscy wehrmachtowcy złapali ich za szmaty i wywieźli na dołek, do Majdanka.
Bez ceregieli wrzucili ich do wilgotnej, zimnej celi. Pod ścianą leżał jakiś zarośnięty owinięty w prześcieradło dziadyga o wyglądzie ćpuna po detoksie.
- No toś nas wpakował debilu - warknął Żółwik na chomika aż mu piana po pysku poleciała.
- Nie będę nosił tych ch[amskich] mundurów!
- Błogosławieni cisi,albowiem ich będzie królestwo niebieskie - ozwał się dziad spod ściany . Spojrzeli na niego zbaraniałym wzrokiem.
- Jestem Chrystus, ale mówcie mi Joszue, to mnie wyszczupla - rzekł podając im chudą jak patyk rękę poznaczoną śladami po igłach.
- Ciebie tu też władowali? - zaciekawił się Kotecek - Mrauuu - przyłasił się.
- Po prostu stwierdzili że jak już wszystkich żydów to wszystkich - powiedział wyjaśniającym tonem - Wehikuł czasu zbudowali. Pamiętam to jak dziś, miał być czwartek, w kalendarzyku miałem zapisane... No i Rzymianie mieli przyjść, a tu jak nie jeb[adabadu] i się wehrmachtowcy na mnie zwalili...
- Współczucie... - powiedział Filonek
- E tam, - Jezus machnął ręką - Tata mi niedługo amnestię załatwi. Tylko musi odpowiednio przysmarować odpowiednim osobom... Ostatnio się żalił że jeden zażyczył sobie drugiego penisa...
- O'rly? - miauknął Kotecek
- Ya'rly - odpowiedział Chrystus - Na czole... Sado-maso jakiś...
- Hej Żydy - barczysty kapo wpadł do celi - Komendant chce was widzieć!
Jezus prowadził więźniów przodem. Idąc podrygiwał do jakiejś wewnętrznej muzyki, która rozświetlała jego duszę. Otworzył drzwi prowadzące do kolejnego pomieszczenia. Nieśmiało weszli do środka. Na fotelu siedział koleś o prezencji burdelmatki, w mundurku SS-mana i zaciągał się z bongo z wyrazem ekstazy wymalowanym na świńskim ryju.
- Sie ma Wakizashi! - krzyknął widząc Chrystusa - chodź, wchodź; widzę że ziomów z osiedla przyprowadziłeś! Wchodźcie, nie krępujcie się, jarańsko będzie! I sucze jakieś się załatwi!
- To jest Bożydar Kloss, nasz gospodarz i komendant tego przybytku - wyjaśniającym tonem dodał Jezus
- Wchodźcie, wchodźcie zwierzaczki-pysiaczki, mam grass prosto z Holandii, daje po pi[sankach] jak ch[oinka]!
- E no, podoba mi się tu! - stwierdził Chomik i filozoficznie zaciągnął się z bongo.
__________________ Dwóch pancernych i Kotecek - wkrótce ostatni sezon. Akademik - opowiadanie inspirowane rocznym pobytem w poznańskim akademiku :).
..:: Jakiś czas mnie nie będzie, dopóki się nie obrobię z otaczającym mnie bałaganem ;) ::..
Ostatnio edytowane przez Chrapek : 07-12-2007 o 20:24.
|