Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 15-07-2018, 18:55   #10
Baird
 
Baird's Avatar
 
Reputacja: 5178 Baird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputację
Statek sunął gładko wzdłuż wybrzeża po wodach zatoki Starivoda. Na północnym brzegu zatoki porośniętym przez las Grovod dwa razy mineliście wioski rybackie. Podczas drogi na szlaku morskim mignęły wam też niewielkie karaki płynące do Erengradu, najprawdopodobniej w tym samym celu z jakiego wy go opuściliście. Drugi oddalony o wiele mil brzeg natomiast był skrytymi w cienkiej mgle Północnymi Mokradłami w Ostlandzie; mając lunetę można by nawet zobaczyć Salkaten.



Żołnierze okrętowi dowodzeni przez Goroka mieli niezłą zaprawę, gdy Visla opuściła Erengrad. Ogr darł się, a potem kazał wszystkim walczyć. Na pewno nie zyskał tym przyjaźni załogi, ale na pewno zrobił pierwsze wrażenie, co innego tyczy się Bardina, którego nastawienie do ludzi, forma organizacji, wpłynęły pozytywnie na kontakt z załogą. Największe wrażenie zrobiła na ludziach jednak kapłanka Bertha. Jej słowa natchnęły ludzi energią, co było widać podczas rejsu, a błogosławieństwo podróży sprawiało, że sam okręt płynął gładko.

Gorok, zauważyłeś, że umiejętności bojowe twoich podkomendnych nie stoją na wysokim poziomie, ale z odpowiednim treningiem jesteś w stanie zrobić z nich prawdziwych weteranów szabli i pistoletu.
Czarnovsky po skończonym treningu zwrócił się do Ciebie na osobności.
Czarnovsky: To, że ich mustrujesz to dobrze, ale mimo wszystko to prywatne przedsięwzięcie; Ci żołnierze to ochotnicy, a nie żołdaki z wojskowej łapanki, więc uważaj by ich nie przetrenować. Nie chcemy, żeby któryś zmarł w podróży, bo trzeba będzie rodzinie zapłacić, a to zły interes. Rozumiesz?
Słowa kapitana były jasne. Śmierć załogi to zły biznes.

Bardin, podzieliłeś się mądrym słowem ze służącymi pod tobą żołnierzami. Ci przytaknęli i w sumie sprawa na tym się skończyła. Potrzeba było tylko teraz kupić tę chusty; na szczęście Silvio rozmawiał z Koniczynką i sprawa była do załatwienia przy kolejnym postoju. Miałeś też trochę czasu na inspekcję dziobowej balisty podczas rozmowy z tileańczykiem; Skorpion w jaki wyposażony jej statek to znana Ci konstrukcja jakiej często używają krasnoludzkie armię, gdy brak artylerii prochowej. Sam skorpion jest w dobrym stanie, a obok niego zawsze stoi beczka z harpunami, które służą za amunicję.

Bertha, ofiara jaką oddałaś Mannanowi chyba została dobrze przyjęta. Podczas podróży wiatr był dobry, prąd sprzyjający, a do tego po opuszczeniu portu przez jakiś czas towarzyszył wam albatros. Jako kapłanka miałaś wszelkie przesłanki ku temu by stwierdzić, że bóg mórz i oceanów wam sprzyja.

W końcu za kolejnym cyplem dostrzegliście Chebokov. Pierwsza była Fanriel, która już wcześniej wdrapałą się na bocianie gniazdo.
Fanriel: Ziemia na horyzoncie! Znaczy się miasteczko, bo las to widzieliśmy od wypłynięcia z Erengradu.-
Czarnovsky trzymający ster skorygował kurs i skierował statek w stronę osady.
Już z daleka było widać, że w miasteczku sporo się dzieje, ulice między niskimi drewnianymi domami pełne były ludzi. Architektura w Chebokov przypominała tę Erengradu sprzed Wielkiego Pożaru. Ciężko ciosane belki oraz słomkowa strzecha dominowały w Chebokov, nawet mur chroniący miasteczko był solidną, choć nie w pełni otaczającą osadę palisadą. Visla przycumowała do małego molo na wysokich palach [pomost przy 9]. Czarnovsky zebrał wszystkich oficerów w swojej kabinie, nim opuściliście pokład.



Kabina kapitana była standardowa jak na ten typ okrętu, z dużą ilością przestrzenia, oraz dużymi oknami wyglądającymi na balkon rufowy. W kabinie kapitan miał duże drewniane łóżko z materacem, co na pewno nie było tanie, kilka skrzyń z rzeczami osobistymi i stolików na świece i świeczniki oraz krzesło z obiciem z czerwonej skóry. Czarnovsky siedzi na krześle za prostym, choć jednocześnie nie pozbawionym małych ozdób biurkiem, na stoliku możecie zauważyć kilka map oraz pergaminów, i choć treść tych ostatnich ciężko wam odczytać stojąc kawałek dalej, to duże i czytelne mapy bez wątpienia pokazywały ziemię Norski i Kislevu. Na mapach wyrysowany był czerwony szlak wzdłuż wybrzeża, najwyraźniej kapitan z jakiś względów wolał unikać głębokiej wody.
Kapitan skończył pisać na jednym z kawałków papieru, po czym wstał i wręczył Koniczynce pergamin i sakwę.
Czarnovsky: Oto lista rzeczy jakie będą nam potrzebne w dalszej drodze. Pomóżcie Koniczynce w zakupach, a potem macie czas wolny. W Chebokov trwa właśnie festiwal Snu Ursuna, to ważne dla Gospodarów uroczystości poprzedzające noc wiedźm, liczę, że godnie będziecie reprezentować nasz okręt i nie dojdzie do jakiś ekscesów z waszym udziałem. Z tego co zauważyłem Chebokov odwiedziło wielu gości, więc uważajcie na drobnych złodziei i przejezdnych awanturników, a najlepiej wróćcie na noc na okręt.-
Gdy rozmowa była skończona Kapitan dał wam znak, że możecie odmaszerować.
Czarnovsky osobiście nie zszedł z okrętu, ale za to Wim Van Der Werde potowarzyszył was aż na targ. Wcześniej jednak jak wszyscy nowi goście musieliście zgłosić się na posterunku Chekistów, politycznej policji Tzara. Na szczęście jako kaprzy korony zostaliście potraktowani bardzo ulgowo.



Targ w Chebokov składał się z kilku straganów i namiotów stojących jakby chaotycznie na placu targowym [4]. Targ nie był, ani tak okazały jak Wielki Targ w Erengradzie, ani tak różnorodny i ciężko tu dostać egzotyczne przedmioty i specyfiki, ale za to ceny też były tu znacznie mniejsze. Prawie trzy godziny zajęło dostanie wszystkich rzeczy z listy kapitana. Na pergaminie od Czarnovskiego były takie rzeczy jak dwieście kilo mąki, sześćset kilo suszonego mięsa czy osiemdziesiąt kilo cebuli oraz wiele, wiele innych. Oprócz prowiantu na kilkanaście tygodni, Koniczynce udało się dostać płótno żeglarskie, alkohol i pył węglowy dla Bardina. Niestety w Chebokov nikt nie miał siarki na sprzedaż, a tym bardziej wapna. Niestety geody jakiej szukał Bardin, z Silvio też nikt nie miał.
Gdy skończyliście kupowanie prowiantu i zastanawialiście się co tu dalej czynić. Czy iść do karczmy na piwo, czy może zwiedzić okolicę zauważyliście, że większość mieszkańców Chebokov zdawała się podążać w jedną stronę, wszyscy szli do dużej chaty stojącej na północnym wzgórzu [8].
(45 na Spostrzegawczość)


Chebokov - fon. czebokow.
LEGENDA MAPY
1 - Świątynia Mannana
2 - Dwór Boyara
4 - Targowisko
5 - Karczma “Ognisty Rumak”
6 - Świątynia Dazha
8 - Dom Niedźwiedzi
9 - Posterunek Chekistów i Areszt
 
__________________
Man-o'-War Część I

Ostatnio edytowane przez Baird : 30-07-2018 o 16:39.
Baird jest offline