Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 01-08-2018, 08:38   #3
Mira
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 16268 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację

- Dobra robota - usłyszała za sobą Ola, a gdy obejrzała się z przerażeniem, zobaczyła znajomego rowerzystę.


- Nie myślałem, że sobie poradzisz, wyglądałaś na panikarę, a tu proszę... niespodzianka. Moje gratulacje. - uśmiechnął się półgębkiem.
- Ty…. - Ola na chwilę zamarła, wpatrując się z niedowierzaniem w mężczyznę. - Kim ty w ogóle jesteś?! Czemu mi nie pomogłeś?! Co… Co to było?! - Zaczęła wymachiwać dłonią wskazując dopalające się truchło i czując jak późna kolacja powoli wędruje w kierunku gardła.
- Nie mogłem ci pomóc, wybacz - zrobił minę jakby faktycznie było mu z tego powodu przykro - A teraz chodź ze mną. Nie powinniśmy tu dłużej przebywać. Dostaniesz swoje odpowiedzi na miejscu.
Mokka zamarła. Wzięła głębszy wdech i czując zapach palonego mięsa szybko tego pożałowała. Na dłuższą chwilę zacisnęła wargi, sprawiając że zmieniły się w cienką kreskę i walczyła ze swoim żołądkiem.
- Na jakim miejscu? - Odezwała się w końcu szeptem. - Ja wracam do domu. Muszę opatrzyć nogę. - Zrobiła krok w tył gotowa wrócić na alejkę i puścić się znów biegiem w stronę mieszkania.
- Czyli nie zależy ci za bardzo na odpowiedziach. W porządku. - Odparł swobodnie nieznajomy, po czym wskazał jej nogę - A czy pozwolisz mi się zająć tą raną? To zajmie chwilkę.
Ola zatrzymała się. Odpowiedziach… Zerknęła na to co pozostało z “nastolatki” i szybko odwróciła wzrok. Ten, zapach, mdłości, ból. To nie był sen. Popatrzyła na mężczyznę podejrzliwie. Chyba gdyby chciał jej coś zrobić już by to zrobił, prawda? I… pomógł jej choć w potwornie pokraczny sposób.
- D...dobrze. - Powiedziała cicho i opuściła wzrok. - Ja... chciałabym wiedzieć... co tu się stało. Nie możesz mi teraz powiedzieć?
- Nie - odparł krótko.

Mężczyzna odwrócił się i wyprowadził swój rower z pobliskich krzaków. Z torby pod siedzeniem wyciągnął małą buteleczkę, wyglądającą jak pojemnik na krople do oczu. Podszedł z nim do Oli, która nagle poczuła się bardzo mała. Ile ten facet mógł mieć wzrostu? Ze dwa metry chyba? Na pewno powyżej 1,90m!
Nieznajomy klęknął przed nią i spojrzał na ranę krytycznym wzrokiem.
Ola nie wiedziała co zrobić z rękami. Cała ta sytuacja była dziwna… niepokojąca i z jakiegoś powodu wydawała się jej być nieprzyzwoita.
- Czemu nie możesz mi tu powiedzieć? - Powiedziała cicho obserwując poczynania mężczyzny.
Ten nawet nie kwapił się oczyścić rany. Po prostu zakraplaczem nałożył na nagorsze miejsca ciemnoczerwoną ciecz. Ola poczuła, że ból momentalnie ustępuje. Jeszcze większy szok przeżyła, widząc, jak rany w ekspresowym tempie zabliźniają się.
- O pewnych rzeczach można mówić tylko mając pewność, że jest się bezpiecznym. - podniósł na nią wzrok i uśmiechnął się nieco łobuzersko - Chyba się zgodzimy, że tu ciężko mówić o bezpieczeństwie.
Po paskudnych, krwawych ranach od szponów potwora nie pozostał nawet ślad, gdy rowerzysta skończył mówić. Zakręcił pojemniczek a potem wstał i spojrzał z góry na Mokkę.
Dziewczyna wpatrywała się otępiale w miejsce po ranach. Co się działo? Czyżby ktoś podał jej po kryjomu jakieś narkotyki? Gdy podniosła wzrok wzrost mężczyzny ją przytłoczył. Odruchowo zrobiła dwa kroki w tył.
Ten gigant mógł jej odpowiedzieć na pytania. Pomógł jej… zaleczył rany.
- Daleko musielibyśmy pójść? - Spytała powoli.
Skinął głową.
- To kawałek... no i musiałabyś się zgodzić wsiąść do mojego samochodu. Chociaż wydaje mi się, że to pikuś przy tym, co już zrobiłaś.
Znów się uśmiechnął. Nie gonił jej. Pozwolił jej decydować.
- Tak… może. - Ola opuściła wzrok i zaczęła miętosić w dłoniach swój sweterek. To nieznajomy… czy naprawde chce wsiąść do samochodu z obcym facetem? To co tu się wydarzyło było tak dziwne. Chciała się dowiedzieć… jeśli to nie jest sen… co się dokładnie stało. - Dobrze… ale powiesz chociaż jak masz na imię?
- Pod warunkiem, że dostanę zwrotkę. Jestem Karol. Nazywam się Karol Mleczarski, mam 23 lata, studiuję budownictwo na polibudzie... przynajmniej dopóki mnie nie wywalą. A teraz chodź, naprawde musimy się zwijać. Przedstawisz mi się po drodze.
Ola zawahała się. Nie powinna. Co by babcia powiedziała? Dobra, wolała nawet sobie tego nie wyobrażać.
- Niech będzie… - Podeszła do mężczyzny. - Jestem Ola.
- No to chodźmy, Olu. Musimy zdążyć przed świtem.
 

Ostatnio edytowane przez Mira : 01-08-2018 o 08:40.
Mira jest offline