Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 19-08-2018, 10:09   #8
Aiko
 
Aiko's Avatar
 
Reputacja: 35145 Aiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputację
Kiedy dziewczyna opuściła posiadłość, jej kierowca - Rafael - już na nią czekał za sterami czarnego Porsche Carrera 911. Doprawdy, przyjaźń z wampirami musiała się opłacać. Wsiadając do pojazdu kątem oka Mokka dostrzegła coś w oknie posiadłości. Czyżby to była twarz rudowłosej służącej? Wydawała się być w sumie człowiekiem, ale nie było jej na śniadaniu... Dziewczyna nie miała jednak możliwości rozwinąć myśli, bo Rafael przywitał ją instrukcją zachowania na pokładzie:
- Uważaj na głowę, zegnij nogę, wsiadając, nie zahacz o zagłówek, regulacja jest z lewej strony, podgrzewanie siedzeń z prawej, zapnij pas, nie pal, ani nie pij niczego. Możesz żuć gumę, jeśli chcesz.
Ola spróbowała powtórzyć wszystkie instrukcje.
- Dziękuję, że mnie odwozisz i przepraszam za pytania przy śniadaniu. - Kręcąc się po pokoju uznała, że lepiej nie robić sobie wrogów wśród ludzi, z którymi będzie miała spędzić kilka nocy. Zapinając pas zerknęła jeszcze raz na zamek upewniając się czy służąca rzeczywiście tam była. Nie zauważyła jej jednak.
- O której kończysz pracę? Ktoś z nas przyjedzie po ciebie. - powiedział chłodno Rafael, ruszając z piskiem opon.
- Koło dwudziestej. - Ola zacisnęła dłonie na swojej torebce. Czuła się niekomfortowo w takim aucie, a już tym bardziej w takim towarzystwie. Niepewnie zerkała na siedzącego obok mężczyznę. - Możesz mnie wysadzić gdzieś na wyspie Bolko. Dalej już sobie dotrę.
- Spoko lola. Jeszcze by nas jakaś fajna foczka zobaczyła i kontakt spalony - powiedział Rafael i to chyba miał być żart, bo po chwili dodał - Ale wieczorem nie wychodź sama. Ktoś z nas po ciebie przyjdzie.
- Dobrze. - Ola podała mężczyźnie adres kawiarni, w której pracuje. Z jakiegoś powodu jej ciało znowu przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Zagrożenie, które jeszcze wczoraj wydawało się być nierealne dziś, w świetle słońca, zaczynało ją niepokoić, by nie powiedzieć, że przerażać.
Czy Rafael to zauważył? Być może, bo powiedział jeszcze:
- Laura już zhakowała kamery w lokalu i okolicy. Gdyby coś ci zagrażało, będziemy wiedzieli.
Ola zerknęła na chłopaka i szybko dotarło do niej, że teraz oprócz obaw, przez cały dzień będzie jeszcze czuć, że ktoś patrzy się jej na ręce. Przytaknęła ruchem głowy.
- A ile zajęłaby wam reakcja? - Spytała ostrożnie nie chcąc znów zirytować Rafaela.
- Trudno powiedzieć. Nie, nie będziemy siedzieć i gapić się kiedy włożysz rękę do gaci, żeby poprawić majtki. - parsknął.
- Bardziej chodziło mi o czas dojazdu. - Mruknęła cicho Ola.
Rafael spojrzał na nią.
- Naprawdę jesteś tępa. Ale może to i lepiej... No przecież ci mówię, że nie będziemy siedzieć na dupie. Zależy kto gdzie będzie. Mówiąc najprościej, jak potrafię: nie wiem!
- A ty jesteś potwornie opryskliwy. - Ola nie wytrzymała. - Nie wiem czy bywacie w mieście, czy też siedzicie w tym zamku i będziecie się tłuc przez całą trasę do mnie. Wczoraj prawie mnie coś zżarło i okazało się być… - ugryzła się w język. - Fakt faktem ostatnią rzeczą na jaką miałam ochotę było przesiadywanie z nimi i wypytywanie o każdą głupotę. - Odwróciła wzrok skupiając spojrzenie na okolicy. - Będę czekać w kawiarni.
Rafael nic na to nie odpowiedział, przez co resztę drogi przejechali w milczeniu. Przystojny mężczyzna dojechał na parking pod mostem na Bolko - czyli najdalej jak mógł dostać się samochodem. Resztę drogi - jakieś 200m Ola miała przejść pieszo. Kiedy wysiadła, zamykając za sobą drzwi, chłopak w porszaku opuścił szybę i rzekł jeszcze:
- Nie martw się. Oni o ciebie zadbają. Jesteś dla nich ważna. Bardziej niż myślisz, dlatego... chyba jestem trochę zazdrosny. Nic to, trzym się!
... i nie czekając na odpowiedź, odjechał z piskiem opon.
Ola sama nie była pewna czy chce by ta banda “wampirów”, za jakie chcieli się uważać, o nią dbała. Nie zważając na stan swojego ubioru ruszyła przez park w kierunku swojego mieszkania. Szerokim łukiem ominęła plac zabaw, który zapoczątkował te wszystkie niecodzienne wydarzenia. Miała niewiele czasu, ale też nie potrzebowała go dużo. Wpadnie do domu umyje się, przebierze. Wchodząc na Piastowską wyostrzyła wzrok, szukając znajomych babci. Gdyby ją ktoś zobaczył z rozwaloną nogawką, zaraz miałaby Stanisławę na głowie.

Przekroczyła rzekę i klucząc uliczkami tak by jak najszerszym łukiem obejść oka “przyjaciółek” babci agle sobei coś uświadomiła. Co… co jeśli ktoś zobaczy ja wsiadającą do tych wszystkich drogich aut? Była co będzie na ten temat sądziła Stanisława. Na pewno uzna, że jej wnuczka zaczęła się puszczać i to pewnie za pieniądze. Zirytowana dotarła do mieszkania i od razu zrzuciła z siebie ubrania, w których przyszła. Spodnie wylądowały w koszu na śmieci, a reszta w pralce ustawionej na szybki program. W pokoju, który służyła jej za sypialnię, salon i kuchnię, unosił się uspokajający zapach farb i tempery. Ola od początku wmawiała babci, że to tutejszy zapach, skrzętnie ukrywając wszystkie swoje prace w obszernej szafie, stojącej w rogu pomieszczenia. Teraz otworzyła ją i wydobyła z górnej półki nowe dżinsy i czysty sweterek. Mogli być dziani, mogli być tymi wampirami, ale nie planowała się dla nich stroić. Tym bardziej, że musiała jakoś dotrzeć do kawiarni nie narażając się na atak plotek znajomych babci.

Szybko ogarnęła się i zmieniła torebkę na większą. Wrzuciła do niej nowy słoiczek z tuszek, odkrywając że nadal ma w niej zapalniczkę Karola. Powinna mu ją oddać. Spakowała jakieś ciuchy na zmiane. Tuż po wyjściu z kamienicy, zahaczyła o znajdującą się niedaleko żabkę i kupiła sobie nowy dezodorant i po chwili namysłu zapalniczkę. Tak uzbrojona ruszyła do pracy.

Hania była już na miejscu i zdążyła rozstawić stoliki. Ola szybko przyłączyła się i jeszcze nim przebrała się w firmową koszulkę, pomogła z rozstawieniem potwornie ciężkich krzeseł. Jej przyjaciółka i już niebawem studentka studiów medycznych była typem dziewczyny, o której marzy większość facetów. Zgrabna, o ślicznej twarzy i gładkich czarnych włosach. Do tego zawsze potrafiła okazać innym wiele zrozumienia i pocieszyć.


Była zupełnie inna niż dziewczyna, którą zobaczyła w swoim śnie… To… to była wyjątkowa osoba, taka o względy której warto zabiegać. Ola pokazała jej na zapleczu swoje prace, opowiadając co nieco o tym gdzie je wykonała. Pominęła temat powrotu do domu, a i Hania o niego nie wypytywała. Wieczór zapowiadał się przyjemnie… gdyby nie wizja wyprawy do zamku i spotkania z jego mieszkańcami. Już podczas robienia kawy zaczęła urabiać Hanię o tym, że jedzie do kuzyna na imieniny i ktoś z jego znajomych po nią wpadnie.
 
Aiko jest offline