Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 22-08-2018, 07:06   #9
Mira
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 16268 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
Sprawy skomplikowały się jednak bardziej, gdy pół godziny przed końcem zmiany do kawiarnii wpadł Tomek - jej chłopak.


Mężczyzna uśmiechnął się szeroko i ruszył ku Oli z różyczką w dłoni.
- Kochaaaanie, wróciłem wcześniej z delegacji, co na obiad? - zawołał żartobliwie, wywołując rozbawienie u kilku klientów lokalu. Jakieś nastolatki taksowały teraz to Tomka, to Mokkę wzrokiem i półgłosem wymieniały między sobą komentarze.
Ola przyglądała się chłopakowi z lekko rozchylonymi ustami. Czemu akurat teraz? Z obawą zerknęła na zegarek i spróbowała się uśmiechnąć do Tomka.
- Ekhym… cieszę się.. że przyszedłeś, ale jestem w pracy, wiesz?
- I zaraz kończysz... co też wiem.
Tomek objął ją, ucałował w policzek, wciskając do ręki kwiatka, po czym spojrzał na menu.
- Chodzi dzisiaj za mną duża latte. I lody. Czy mógłbym u pani złożyć zamówienie?
Dziewczyna spanikowała na chwilę, ściskając w dłoni kwiatka. Musiała się jakoś wykręcić… szybko.
- Szkoda, że nie dałeś mi znać wcześniej, odwołałabym te głupie imieniny. - Uśmiechnęła się do Tomka. Czemu… czemu na jego dotyk nie reagowała aż tak jak na dotyk wampira. Może dlatego, że nie dotykał jej po gołej piersi. Poczuła jak na wspomnienie znów robi się jej gorąco. - Zaraz przyniosę ci zamówienie.
Tomek nie miał innego wyjścia, jak zająć stolik. Kiedy jednak Mokka wróciła z kawą i lodami, zapytał:
- Imieniny? Czyje?
- Kuzyna. - Ola ustawiła przed Tomkiem zamówienie i usiadła naprzeciwko ze swoją kawą.
- Nie możemy iść oboje?
- Miałam nadzieję, że szybko to odbębnię i wrócę. - Ola uśmiechnęła się smutno. - Zabiorę ciebie to zaraz zrobi się z tego wieczorek zapoznawczy.
- No tak... - Tomek zamyślił się. - to może ty idź a ja zrobię coś dobrego i będę czekał na ciebie w mieszkaniu? Jutro sobota, więc możemy się polenić.
Mokka zaśmiała się cicho.
- I będziesz czekał nie wiadomo ile a ja wrócę pewnie padnięta i zmęczona? - Mrugnęła do Tomka. - Może wybierzemy się na jakieś śniadanie w plenerze. Wpadłaby do ciebie rano…. tylko miałbyś trudne zadanie wybrania miejsca i przygotowania czegoś.
Chłopak wydawał się jednak trochę niepocieszony.
- Liczyłem na to, że dziś spędzimy czas razem... no ale niech będzie... jeśli mi to wynagrodzisz. - spojrzał na nią znacząco.
Ola zmieszała się. Nie do końca była pewna, co Tomek ma na myśli. Jednak co by to nie było będzie musiała wymyślić jakąś wymówkę by jutro znów udać się do zamku. Jakiego pomysłu by Tomek nie miał, musiała mu nieco ustąpić, jeśli miała później cokolwiek wytargować.
- D.. dobrze, ale do wieczora, bo obiecałam coś babci. - Uśmiechnęła się przepraszająco.
- Oooo to ja mogę iść z tobą. - ucieszył się młody mężczyzna - Jak zdrówko babci?
Ola poczuła kroplę potu spływającą po plecach. Musiała kombinować i to szybko. Zaśmiała się.
- Myślę, że babcia byłaby niezbyt zadowolona gdybyś mi w tym pomagał… - Nachyliła się do chłopaka i odezwała szeptem. - … muszę jej ręcznie przeprać kilka rzeczy.
Tomek aż cofnął twarz.
- Aaa to faktycznie. No to rano się widzimy u ciebie, tak? Nie chcesz żebym cię chociaż odprowadził? Wydajesz się jakaś taka... zdenerwowana.
Choć chłopak nie grzeszył przesadną empatią, teraz przyjrzał się Oli z uwagą.
- Może nie tyle zdenerwowana co zirytowana. - Mokka westchnęła odsuwając się. - Przyjeżdża po mnie jakiś “kolega”, podobno go kojarzę. Powinien po mnie przyjechać tuż po pracy. - Uśmiechnęła się do swojego chłopaka. Trzeba było jakoś poprawić atmosferę tego spotkania tyle że… jakoś ciężko jej szło gdy musiała non stop kłamać. - O której najwcześniej mogę być u ciebie?
Tomek nie przestawał jej się przyglądać. Wręcz przeciwnie, zdawało się, że czynił to jakby intensywniej.
- Przed chwilą ustalaliśmy, że spotykamy się u ciebie... Co jest mała? Coś cię wkurzyło? A może... potrzebujesz się odstresować na zapleczu? - posłał jej powłóczyste spojrzenie.
Ola zarumieniła się i zerknęła w kierunku uwijającej się Hani.
- Ja… chyba po prostu jestem zmęczona. - Powróciła spojrzeniem do Tomka i uśmiechnęła się do niego już zupełnie szczerze. Henia jakoś nie domagała się by wróciła do obsługi klientów, więc chyba sobie radziła, a jej przydałby się jakiś pozytywny akcent nim trafi do zamku wypełnionego świrami. - Może… jeśli miałbyś chwilę.
Tomek wyszczerzył się radośnie.
- Pani pierwsza - wskazał przejście za barem.
Ola podniosła się z krzesła i ruszyła we wskazanym kierunku czując jak z każdym krokiem robi się jej coraz goręcej. Tuż przed wejściem na zaplecze zerknęła jeszcze na zegar i co robi Hania. Ta mrugnęła do niej porozumiewawczo, dając znać, że spokojnie sobie poradzi. Zresztą klientów nie było już zbyt wielu. Nawet chichoczące małolaty wiedziały, że lokal zaraz będzie zamknięty i zaczęły zbierać się, śląc Tomkowi pełne tęsknoty spojrzenia. Chłopak jednak nie zważał na nie. Gdy tylko znalazł się sam na sam z Olą przyparł ją do ściany kantorka i wpił usta w jej wargi w wygłodniałym pocałunku. Dziewczyna poczuła jak jego dłoń dotyka jej piersi. Prawie tak, jak w śnie… Mokka przez chwilę odrobinę zaskoczona jedynie pozwalała na pieszczoty. Wspomnienie obcego dotyku na nagim ciele sprawiło, że w jej podbrzuszu zrobiło się gorąco. Zarzuciła ręce na szyję Tomka odpowiadając na pocałunek. Mężczyzna aż zamruczał z zadowolenia, uznając to za przyzwolenie. Jego lędźwie przycisnęły się mocniej do dziewczyny, aż - pomimo dzielących ich materiałów ubrań - poczuła specyficzną wypukłość jego spodni. Dłoń Tomka tymczasem zaczęła nerwowo podciągać jej służbową koszulę.
- Tyle czekałem... - wymamrotał chłopak między pocałunkami
- T..Tomek? - Ola szeptała nerwowo błądząc wzrokiem pomiędzy drzwiami, chłopakiem i tym co dociskał do jej krocza. Czyżby to miał na myśli mówiąc o wynagrodzeniu? Chyba nie zrobią tego na zapleczu? Toż to byłby jej pierwszy raz! - Ktoś… ktoś może wejść.
- Nawet wiem kto... - wymruczał jej do ucha, myśląc chyba o innym “wchodzeniu” - Już niedługo się zobaczymy, moja piękna.
To szepnąwszy polizał ją zmysłowo po płatku ucha i... odskoczył jak oparzony. Twarz chłopaka pokrył rumieniec.
- Wybacz! Ja... ja nie wiem co mnie podkusiło. Pójdę już!
I nim Ola zdążyła zareagować, była już sama na zapleczu kawiarni.
Mokka wpatrywała się w drzwi na salę z rozdziawionymi ustami. Osunęła się na podłogę, cały czas opierając się o ścianę. Przytuliła kolana i ukryła twarz.

Co się wydarzyło?! Zacisnęła dłonie w pięści starając się powstrzymać ich drżenie i oddychając powoli starała się uspokoić. To… to nie był jej Tomek. Pocałunek… pieszczoty, ale… wchodzić.. wchodzić w nią? Zacisnęła mocniej uda, to jednak nie powstrzymało charakterystycznego pulsowania w podbrzuszu. I jak ma w tym stanie udać się do tego nawiedzonego zamku!

Powoli zebrała się z podłogi i zamknęła w łazience. Oblała twarz zimną wodą ciesząc się z braku makijażu, złapała dwa głębsze oddechy. Czując, że nadal nie panuje nad sobą, powtórzyła cały proces… i jeszcze raz… i kolejny. gdy wyszła z łazienki był już koniec jej zmiany, a i tak gdzieś między udami czaiło się charakterystyczne ciepło.

- Wszystko gra? - zainteresowała się druga pracownica, gdy Ola wreszcie opuściła łazienkę - Tomek prawie wybiegł. Pokłóciliście się?
- Nie. - Mokka podeszła do swojej szafki i zabrała się za zmianę koszulki na sweterek, w którym przyszła. Chwilę walczyła z sobą nim powiedziała przyjaciółce co się stało. - Prawie mnie tutaj wziął i nagle się spłoszył.
- Och, to już tak daleko jesteście? Gratki - powiedziała Hania i wróciła do swoich zajęć.
 
Mira jest teraz online