Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 22-08-2018, 14:38   #6
Kerm
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 48024 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Bycie więźniem nie było nigdy życiowym marzeniem Dietricha, a loch, do którego trafili, nie zachęcał do długiego w nim przebywania, nawet jeśli towarzystwo nie było najgorsze. Problem na tym jednak polegał, że drzwi do celi były zamknięte, a przegryzać się cegły czy metal Dietrich nie potrafił. Czego w tym momencie zdecydowanie żałował.

Chęć opuszczenia więzienia spotęgowała się, gdy strażnik nie tylko przyniósł im jedzenie, ale podzielił się planami Detleva, przywódcy kultystów.
Rytuał, o którym wspomniał strażnik, sugerował wiele rzeczy, ale żadnej przyjemnej. I Dietrich zaczął się zastanawiać, czy nie lepszą rzeczą byłoby użycie schowanego w bucie sztyletu, by przyspieszyć i uprościć wędrówkę do Ogrodów Morra.
To jednak była, zdaniem Dietricha, ostateczna ostateczność. W końcu sztylet można było wykorzystać na przykład do poderżnięcia gardła jednemu ze strażników, gdy ci przyjdą go zabrać przed oblicze Detleva.
No ale najpierw warto było się zastanowić na tym, czy nie policzyć się z Karlem, przez którego kłamstwa znaleźli się w takiej paskudnej sytuacji.
Dietrich nie był co prawda pewien, jak by postąpił będąc na miejscu Karla, ale raczej by nie wciągnął w pułapkę kilku niewinnych osób.

Odpowiedź na pytanie "jak ukarać Karla" mogła na szczęście poczekać. Coś się działo i bez względu na to, czy było to trzęsienie ziemi, czy napad nieznanych sił na zamek, trzeba było skorzystać z okazji i spróbować uciec.
Szczególnie że Lilou zdołała otworzyć drzwi od celi.

Plany Deietricha były bardzo proste - dopilnować, by pochodnia nie zgasła, zdobyć coś, co by się zdało do walki, a potem opuścić lochy. Gdyby to było konieczne - po trupach kultystów. Co nie sprawiłoby Dietrichowi przykrości.
 
Kerm jest offline