Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 05-09-2018, 19:52   #4
Gortar
 
Gortar's Avatar
 
Reputacja: 4684 Gortar ma wspaniałą reputacjęGortar ma wspaniałą reputacjęGortar ma wspaniałą reputacjęGortar ma wspaniałą reputacjęGortar ma wspaniałą reputacjęGortar ma wspaniałą reputacjęGortar ma wspaniałą reputacjęGortar ma wspaniałą reputacjęGortar ma wspaniałą reputacjęGortar ma wspaniałą reputacjęGortar ma wspaniałą reputację
BANG!

Butelka po tequili rozleciała się w drobny mak.

Przeładowanie i BANG!

Kolejna podążyła drogą siostry.

Trzecia, wypełniona, powędrowała do ust i trwała w tej pozycji przez kilka długich sekund.
Ach tequlia, prawdziwy dar z niebios. Substancja, która pozwala oderwać się od codziennych trosk i sprawić, że świat staje się bardziej kolorowym miejscem. Miejscem, w którym Juanowi chciało się żyć.

BANG!

Następna pusta butelka rozleciała się pod wpływem precyzyjnego strzału.
50 metrów było dla Juana niewielkim wyzwaniem. Nawet po wypiciu sporej ilości tequili trafiał bezbłędnie do celu. Jego ulubiony Glock był mu prawdziwym przyjacielem.
Tak, na broni, w odróżnieniu od ludzi można było polegać. Jeśli dbało się o nią należycie odpłacała niezawodnością. Tego samego nie można było powiedzieć o ludziach, a już na pewno nie o ludziach których znał. No, może z wyjątkiem chłopaków z Serpientes valientes, ale to była praktycznie rodzina. Wiedział, że oni nie zawiodą go nigdy, podobnie jak jego Glock i że sam odpłaci im podobną lojalnością.

A ella le gusta la gasolina (dame mas gasolina!) - usłyszał dzwonek swojej komórki.
Zawsze miał sentyment do dobrej muzyki.

- Si? - powiedział do rozmówcy - Dziesiąta, u nas? Comprende.

Pies zwoływał spotkanie więc musiało się stać coś ważnego. Co więcej zwoływał go o tak nieludzkiej godzinie… Ale to mało istotne, może w końcu załapią się na jakąś poważniejszą robotę. Dziwki to fajna sprawa, szczególnie kiedy za nie nie płacisz, a ściągasz forsę od innych, którzy z nich korzystają. Nie są to jednak pieniądze, które mogłyby zapewnić godny żywot madre Juana oraz jego rodzeństwu. A po to żeby bracia i siostry mogły chodzić do szkoły i zostać lekarzami, lub kimś innym kogo ludzie będą szanowali nie bojąc się go, potrzeba było dużo pieniędzy.
Od śmierci ojca to Juan dbał o to by w jego domu było co “do garnka włożyć”. On musiał stać się “żywicielem rodziny”. Jego madre zajmowała się młodszym rodzeństwem, a on zdobywał środki do życia. Zaczął od drobnych kradzieży, potem przyszedł czas na poważniejsze przestępstwa. Wraz z chłopakami, z którymi dorastał, trafił w końcu do Węży i to miejsce okazało się jego domem. Miał nadzieję że dobry Jezus, za wstawiennictwem Matki Boskiej z Guadelupe, wybaczy mu jego występki. Przecież robił to dlatego by zapewnić rodzinie byt i by jego młodsze rodzeństwo nie musiało skończyć w dziurze takiej jak Mezatlan.

Pociągnął łyk tequili i wybrał numer do Angelo.
- Potrzebuję podwózki, pomożesz? Jestem pod miastem, tam gdzie zwykle strzelam. - po drugiej stronie padła odpowiedź.
- Dzięki Companero - zakończył rozmowę Juan.

--------------------------------------------


Po dotarciu do punktu zbornego minął piętro, gdzie towarem był sex i przywitał się z pozostałymi członkami Serpientes valientes. Zamienił kilka luźnych zdań z pozostałymi i czekał na to by Pies wyjawił w końcu po co ich tu zebrał. Chłopaki wspominali, że ktoś dobrał się do dupy braciom Ucozz, ale nie chciało mu się w to wierzyć. Taki ktoś musiał być po prostu complete loco - totalnym wariatem.
- Bracia – zaczął Pies (...) Trafiła się nam okazja, na jaką czekaliśmy długo. Rozmawiałem dwie godziny temu z Pacho Ucozz i dostałem zlecenie dla SV
Czyli jednak plotki nie były takie zupełnie wyssane z palca.
Ich przywódca opowiedział na czym stoją po czym do rozmowy włączyli się Angelo i Hernan.

Nareszcie! Coś co pomoże wyrwać im się z letargu, a przede wszystkim pomoże im zarobić wiele szmalu. Praca dla Braci była ich szansą. Była tym na co czekali od dawna. Okazja by dostać się do pierwszej ligi. Trzeba było tylko znaleźć pedziów, którzy śmieli zadrzeć z kartelem Sinaloa. Taki ruch mógł świadczyć o tym, że mają przeciwko sobie wariatów bądź też cholernie niebezpiecznych graczy. W drugim przypadku lepiej żeby Święta Panienka z Guadelupe miała ich w swojej opiece.

- Angelo, pojadę z Tobą. - powiedział na głos.
Wszak nigdy nie wiadomo gdzie przyda się dobra spluwa czy też trochę brutalnej siły, a tej Juanowi na pewno nie brakowało.
Nie dadzą dupy, oj nie. To oni będą ruchać. A dodatkowy glock i jego kuzynka beretta niewątpliwie już wkrótce znajdą dla siebie zajęcie.
 
__________________
---------------
[Horror 18+] Sicarios

https://www.youtube.com/watch?v=LDcQesJMEx4

Ostatnio edytowane przez Gortar : 05-09-2018 o 20:07.
Gortar jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem