Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 13-07-2007, 14:06   #2
Mira
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 18619 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
Huk ciężkiego sprzętu ustał. Basia z zatroskaniem przyjrzała się zawartości swej apteczki, wyjmując z niej co poniektóre pojemniczki. Wszystko było na szczęście całe - żadnej rysy ani pęknięcia. Dziewczyna odetchnęła z ulgą i spojrzała w stronę drugiej sanitariuszki – Niusi.
Lekarstwa były teraz ich skarbem – na równi cennym co granaty. Zresztą może nawet cenniejszym, bo zamiast życie odbierać – ratowały je...

- U mnie wszystko całe, a u ciebie? –
spytała Basia podnosząc się z ziemi.

To zadziwiające jak podobne były obie sanitariuszki. Obie małe i szybkie niczym iskierki, potrafiły przemykać do rannych nawet w najtrudniej dostępnych miejscach. Obie rudawe lisiczki były też nadzwyczaj sprawne i silne, gdy sytuacja tego wymagała. Nic dziwnego jednak, w końcu „Wigry” to elita.
Basia uśmiechnęła się leciutka czując w sercu dumę, że przynależy do tej grupy. Choć nikt nigdy nie powiedział tego wprost, to właśnie ona była tą „starszą”, która decydowała i kontrolowała pracę ich małego punktu opatrunkowego.

- Na jodynie mam rysę, ale zaraz przeleję. Reszta chyba cała...
– doszedł jej uszu głos Niusi, która - przysunąwszy się do pozbawionego szyby okna - przyglądała się pod światło zawartości swej apteczki.
- Dobrze, ja idę zobaczyć co u chłopców. Szwaby zrobiły nam widać przerwę w dostawie.

Jak zwykle z uściskiem w gardle, Basia wyszła na mury niepewna co tu zastanie... czy będzie miała kogo ratować. Rozejrzała się wokół czujnie i już po chwili kilka rąk pozdrowiło ją machnięciami. Wszystko w porządku, nikt nie wzywał sanitariuszki. Dziewczyna odetchnęła z ulgą, lecz tylko na moment. Wiedziała wszak, że, mimo iż teraz nikt nie oberwał, to wielu z jej przyjaciół cierpi od starych ran. Szczególna obawą napawała ją postrzałówka Chmury. Ten człowiek był po prostu zbyt prędki i gwałtowny w ruchach, aby rana mogła się spokojnie zabliźniać.
Basia już miała pomknąć dalej wzdłuż muru, lecz tuż obok przeszedł Wierny – minę miał nietęga i chyba specjalnie omijał ją wzrokiem.

„Pewnie znów chodzi o szpital...”

Krew zawrzała w sanitariuszce. W tej sprawie nie potrafiła być wyrozumiała. Chociaż raz chciała pozwolić sobie na egoizm, zająć się swoja sprawą, a nie myśleć o tym, co jest dobre dla większości...
Kolejny oddech odpędził jednak butne myśli. Nie mogła opuścić teraz „Wigier”, zbyt głęboko poczucie odpowiedzialności było zakorzenione w dziewczynie... zbyt mocno zżyła się z tymi ludźmi, którzy ją otaczali.

Podniosła wzrok, by spojrzeć na siedzącego nieopodal Chmurę. Trzymał się hardo, ale to akurat było w jego przypadku normalne. Przez czas razem spędzony, dziewczyna nauczyła się, że im bardziej zawadiacko ów powstaniec się zachowuje, tym gorszy może okazać się jego stan.

- Psst! Chmura chcę cię zaraz widzieć na zmianie opatrunku. –
rzuciła w jego stronę, a spodziewając się marudzenia, dodała:
- I żadnych wykrętów!. Już ci mówiłam, że odpracujesz każdy bandaż. Musisz być zdrów, żeby mnie na rękach nosić.


To rzekłszy Basia uśmiechnęła się łobuzersko, po czym pomknęła w dół barykady, gdzie zniknął przed chwilą Wierny. Akurat gdy zeszła, łączniczka od porucznika „Kmicica” składała raport.
Tak jak młoda sanitariuszka myślała – chodziło o szpital na Długiej. Podeszła zdecydowanym krokiem, by wysłuchać informacji. Jej oczy zmrużyły się jak u kota. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że owa ewakuacja to raptem 1/4 rannych, bo reszta była po prostu niezdolna do wędrówki kanałami. Dziewczyna zbliżyła się do swego dowódcy, wymuszając tym samym, aby Wierny też spojrzał na nią... by zobaczył desperację w jej oczach.

- W szpitalu wciąż są ranni z „Wigier”, poruczniku. –
rzekła cicho, lecz dobitnie. – Jeśli odejdziemy, zostawimy naszych.
 
__________________
Co dzieje się z naszymi marzeniami, gdy uświadomimy sobie, że nigdy się nie spełnią?
Stają się naszymi najgorszymi koszmarami.
Mira jest offline