Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 22-09-2018, 22:06   #10
Luwinn
 
Reputacja: 1960 Luwinn ma wspaniałą reputacjęLuwinn ma wspaniałą reputacjęLuwinn ma wspaniałą reputacjęLuwinn ma wspaniałą reputacjęLuwinn ma wspaniałą reputacjęLuwinn ma wspaniałą reputacjęLuwinn ma wspaniałą reputacjęLuwinn ma wspaniałą reputacjęLuwinn ma wspaniałą reputacjęLuwinn ma wspaniałą reputacjęLuwinn ma wspaniałą reputację
Blaire Flannagan

Przestraszona kobieta nie wiedziała jak ma się zachować. Była tutaj zupełnie sama, w bibliotece nie było ochrony ani żadnego innego pracownika, więc rozumiała że musi polegać tylko na sobie. Pomimo strachu i osamotnienia starała się jednak jako tako opanować, powtarzając sobie w myślach,że to czysty przypadek, że ten człowiek przebrany za klauna nie jest żadnym stalkerem-mordercą, lecz po prostu osobą z jakimś zaburzeniem psychicznym, które każe jej ubierać się na co dzień tak, a nie inaczej. Osąd ten nie był dla niej jednak za bardzo przekonujący, to też czuła jak serce zaczyna jej walić w piersiach, a ona sama zaczęła lekko się pocić.
Mimo to zmusiła się do nerwowego uśmiechu i próby powąchania papierowej roślinki, co okazało się być jej wielkim błędem. Gdy zbliżyła do niego twarz, nie mogła uwierzyć w to, że kwiatek zaczął się wić i poruszać, ukazując w jednej sekundzie kilkanaście pożółkłych, ostrych jak żyletki zębów, które w ułamku sekund dopadły się do jej twarzy. Kobieta zaczęła krzyczeć, gdy ostre kły zaczęły z łatwością wbijać się w jej ciało. Zerwała się z krzesła, ochlapując swoją krwią czytaną przed chwilą książkę i biblioteczne dokumenty oraz zaczęła miotać się w próbie zerwania potwora ze swojej twarzy. Niestety jednak nieudanej.
Klaun cały czas śmiał się bezdźwięcznie, wskazując na nią palcem, tak że aż w końcu położył się na podłodze i tam wymachiwał nogami w konwulsjach rozbawienia. Agonia bibliotekarki trwała jeszcze przez chwilę, aż w końcu zakończył ją dźwięk odrywanego kawałka mięsa i chlupot krwi, która opryskała stojący na stanowisku pracy kobiety monitor.

Heather Tapping

Policjantka siedziała na łóżku we własnej sypialni z łokciami wbitymi w kolana i twarzą ukrytą w dłoniach. Mimo że na ogół była twardą sztuką, to jednak tak drastyczne wydarzenie nie ruszyło by chyba tylko robota. Najpierw niespodziewany atak jej chłopaka, a później jego samobójstwo na jej oczach. Była to dla niej tak duża trauma, że niemal całkowicie zapomniała o swoim zawieszeniu w obowiązkach, które w tym momencie zostało skrzętnie ukryte przez należący do niej umysł w jakimś mrocznym zakamarku jej świadomości.
Alkohol i prochy na uspokojenie najwyraźniej zaczynały działać, gdyż po jakimś czasie poczuła się bardzo śpiąca. Zdjęła buty i niedbale rzuciła je obok łózka, po czym wgramoliła się na sypialne łóżko i zasnęła.

Prysznic wzięła dopiero rano. Zimne strumienie wody brutalnie spryskały jej odrętwiałe ciało, wyrywając je z letargu. Po tak gwałtownym obudzeniu, podeszła do umywalki o którą oparła dłonie i spojrzała w lustro na swoją twarz. Jej cera była blada jak śmierć, a ona sama miała przekrwione i nieco zżółknięte oczy. Przetarła je ręką, po czym zaczęła doprowadzać do porządku swoje włosy. Pomyślała, że już dawno nie wyglądała tak żałośnie.

Jakąś godzinę później siedziała już w kuchni, ubrana i wpatrzona w butelkę burbonu, którego zostało jeszcze całkiem sporo po wczorajszym wieczorze. Czuła, że gdyby coś zjadła chyba by się porzygała. Nie przez kaca, lecz przez wszystko co się wydarzyło. Przed oczami pojawił jej się biały dywan, który z każdą sekundą coraz bardziej nasiąkał krwią, aż w końcu stał się całkowicie czerwony. By odegnać niechcianą myśl, nalała sobie pół szklanki i wypiła ją jednym haustem.

Trzymając w dłoni pustą szklankę, pogrążyła się w rozmyślaniach nad tym, co robić dalej. Wyrwał ją z nich jednak dzwonek do drzwi. Po ich otwarciu zobaczyła w progu swojego kolegę z komisariatu, Russella Wooda.

- Cześć Heather. Wiem co możesz sobie teraz pomyśleć ale wiesz co? Gówno mnie obchodzi co Dick myśli o tym co wczoraj się odjebało. Jesteś najlepszym zasranym gliną jakiego znam, więc nawet bez tej pieprzonej odznaki masz ruszyć dupę i mi pomóc. Dzieje się coś dziwnego i wydaje mi się że bez ciebie nie damy sobie rady.
Chwilę później siedziała już w radiowozie, jadąc w stronę miejskiej biblioteki. Gdy dotarli na miejsce, wokół było już pełno policji.
- Zaciśnij zęby i zepnij poślady, bo widok nie będzie należał do najprzyjemniejszych. Nie znam jednak twardszej babki od ciebie. Gotowa?

Susan Woods

Susan odzyskała przytomność na szpitalnym łóżku,gdzie leżała podpięta pod kroplówkę w towarzystwie innych pacjentów. Czuła się bardzo osłabiona. Delikatnie potarła o siebie wargi, wyczuwając jakie są suche i popękane. Jej gardło było suche jak pustynia, to też postanowiła sięgnąć po przycisk wzywający personel medyczny, by ktoś podał jej wody. Pierwsza próba jego naciśnięcia okazała się nieudana, więc spróbowała po raz kolejny. Tym razem się jej powiodło.
Chwilę później do sali weszła pielęgniarka. Na jej widok kobieta zaczęła przypominać sobie całe wydarzenie. Oczami wyobraźni widziała wszystko jakk przez mgłę. Stopniowo jednak jej myśli zaczęły się wyostrzać, aż w końcu dotarło do niej, co tak naprawdę sie tam wydarzyło. Trwało to zaledwie kilka sekund, lecz zdążyła poczuć już na czole delikatną warstwę wilgoci.
- Widzę że już się pani obudziła. - powiedziała pielęgniarka. - Zaraz...
- Pić... - wydusiła siebie Susan ochrypłym głosem - Wody...
- Oczywiście, proszę chwileczkę poczekać.
Kobieta podeszła do dozownika z wodą, którą napełniła plastikowy kubeczek.
- Proszę, tylko powoli.
Susan spijała łapczywie wodę sączącą jej się powoli z kubeczka do ust, a po całkowitym jego opróżnieniu westchnęła głośno.
- Za chwilkę przyprowadzę do pani lekarza. - powiedziała pielęgniarka i wyszła.
Chwilę później na sali zjawił się lekarz, który po sprawdzeniu stanu innych pacjentów podszedł w końcu do łóżka Susan.
- Dzień dobry. Jestem doktor Paul Santos. - przedstawił się, po czym bez ogródek sięgnął do kieszeni po niewielką latareczkę, której światło wymierzył wprost w oko Susan, unosząc przed tym jej górną powiekę. To samo zrobił też z drugim okiem. - Wszystko wydaje się w porządku. Jest pani osłabiona, lecz za jakiś czas będziemy mogli wypuścić panią do domu. Wcześniej jednak będzie pani musiała złożyć zeznania policji, której funkcjonariusze czekają przed salą. Za chwilę poproszę ich aby weszli.

Samuel Stone

Spotkanie Samuela i biskupa nastąpiło niemal z samego rana i miało miejsce w niewielkim, przyszpitalnym parku, mimo że ksiądz od feralnego wydarzenia gdzie utracił dłoń miał pewną obawę co do przebywania w tego rodzaju miejscach. Wezwany przez niego egzorcysta okazał się być zwykłym, starszym mężczyzną. Jednym z wielu których można było spotkać na ulicach wszystkich miast w Stanach.
Przedstawił się uprzejmie, po czym razem usiedli na ławce.
- A więc opowiedz mi najpierw swoją historię Samuelu. Założę się że jest związana...z tym? - powiedział, patrząc na pozbawioną dłoni rękę księdza, która w dalszym ciągu owinięta była bandażami.

 
Luwinn jest offline