Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 28-11-2018, 21:20   #25
AJT
 
AJT's Avatar
 
Reputacja: 13063 AJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputację
Gotte wiedział, że zgodzą się na jego plan, bo nikt nie był wszak tak błyskotliwy jak on. Nikt też nie przedstawił swojego plany tak błyskotliwie i jasno, jak in on. O akceptacje się więc nie obawiał. Upewnił się, że krasnolud wszystko zrozumiał i będzie go chronił w razie czego, będąc gdzieś schowany i sam pobiegł w kierunku budynku.

Gdy ujrzał, że ogr zakończył swe posiedzenie i zaczął otwierać drzwi, czym prędzej pobiegł w jego kierunku. Zdyszany zaczął wołać.
- Panie przyjaciel! Panie przyjaciel! Mówiłżeś, że nikogo ni ma, a była! Jędza i zołza! Nie ma psiapsióła, ino prawdziwa zołza! Ja jej mówię, że jej tam nie ma! Ona mówi, że jest! Ja mówię, że nie ma, bo mi przyjaciel na dole powiedział, że nie ma! To ona siup na dach i mówi, że jest i ten przyjaciel głupi! Ja mówię, że nie głupi, bo mądry i fajny! A ona, że głupi i gruby! Ja mówię, nie!!! Ona tak!!! Głupi i bez zęba, jak koń! Ja mówię, że nie prawda! Ona, że prawda, głupi, gruby i bez zęba i nigdy tu nie przyjdzie po mnie! Ja mówię, że przyjdzie i wygoni cię ty głupia krowico! Ona mówi, że w życiu! To ja mówię, że zobaczy i popamięta i nigdy tak nie powie więcej! I w te pędu tutaj biegłem, żem prawie się po schodach poskładał! Chodźcie! Chodźcie po tą kłamczuchę obraźliwą! Wykurzymy ją stamtąd! Chodźcie! - krzyczał machając ręką, by ogr pobiegł przodem. Był zarówno gotowy do biegnięcia za nim, jak i uciekania przed nim.

- Ooooo! - wstawiony Ogr zrobił groźna minę. - To złodzieje pewno! Nurgell im kark złamie jak tak. Herr Brauer kazał oko na kamienice mieć!
Ruszył prędko a gdy był przy wejściu, to choć drzwi podwójne i wysokie to niemal w pół się zgiął aby zmieścić w przejściu. Potem przygarbiony i z pochylona głowa szedł co czwarty stopień na górę. Gotte z chytrym usmieszkiem ruszył za nim. I siut grubek, a za nim chudek, schodami do góry dalej pędzą.

Ogr doczłapał na górę, upewniwszy się na drugim, ze chodzi Millerowi o górne piętro. Podszedł do drzwi i nacisnął klamkę. Drzwi zamknięte. Podszedł do drugich zamknięte.

- Co jest? - obrócił się do Gotte.
- Ano jak co? Przecia żem mówił, że zamknięte, nie otwarte. Jakże by były otwarte to i ja bym se sam. No i przecia to nie te, ino tamte – wskazał w kierunku zamkniętej klapy. – Przyjaciel duży, tamte trza wybić i dziołchę gderliwą złapać!

Ogr podszedł do klapy i nacisnął ręka. Zamknięte. Szczęk metalu skobla sugerował zamknięcie od środka.

- Won mi stąd Nurgell! - rozkazał bez ogródek zdenerwowany kobiecy głos. - Bo Herr Brauerowi powiem, że chlejesz, ino kiedy gospodarz wyjechał. Ty się lepiej weź za pilnowanie kamienicy, a nie obcych durniu jak służący odprowadzasz! Millerowi od razu pewnym było, że krewki głos brzmiał znikomo, bo akcentem strirllandzkim przesiąkniętym był.

- Dobra. Dobra. - burknął ogr.

Zaczął pomału schodzić.
- To tylko Anka. Się pomyliłeś. Choć lepiej se wypijemy u mnie. - dodał ciszej do Gotte.
- Hmmm, hmmm, to żem się pomylił ino, to fakt. Ten głos jaki taki inny, to nie ta łona, nie jędza. No to chodźta się napić - spojrzał na ogra. - Ale kto to ta Hanka w sumie? - dodał jednak po chwili. - Co ona taka samotna, pozamykana? - zrobił smutną minę. - Hanka! Hanka! Boś spięta jakosik nadto! Chodźże do nas - zawołał do kobiety. Odpowiedzi z góry się nie doczekał. Tylko dosłyszał jakby stukanie o deski podłogi dochodzące gdzieś z poddasza.

- A mieszka w piwnicy Anka. Od niedawna, jakoś. Pracuje dla Herr Brauera, jako i ja. Ja i Wort, my ochroniarze. A ona sprząta i… gdzieś z Herr Brauerem jeździ. - Ogr mówił niskim głosem. - A ty kto ty jesteś? Bo zapomniałem. I pamięć do imion też krótka.
Otworzył drzwi mieszkania na drugim piętrze do swojej kwatery.
- Łoaaaaa! Wy piwnice tu na dachach macie - Gotte był wyraźnie zdumiony. - No ja że Miller, Motte Giller - stanął u progu wejścia. - A może mi taką piwnostrychowice pokazalibyście ino też?
- Piwnica na dole.- odparł Ogr po chwili zastanowienia. - Wchodzisz? - zapytał będąc już z środku, gotując się do zamykania drzwi.
- Ano no czemu nie. Po to żech tu przyszedł przecie. Częstujcie Gottusia trunkiem wspaniałym waszym. Jeślita możecie łoczywiście - krzyknął wesoło Miller przechodząc przez próg. Miał zamiar skorzystać z ogrzej gości. Cosik popić, cosik pojeść, jednak nie chce paść trupem i umiar pewien i czujność zachować.
 
AJT jest offline