Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 16-12-2018, 10:30   #31
Mira
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 16894 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację


Ola opuściła pokój i ruszyła w kierunku swojej samotni. Tam czekał na nią laptop z wbudowanym odtwarzaczem DVD i tapetą, z której patrzył na nią Rafael.

[media]https://mtv.mtvnimages.com/uri/mgid:ao:image:mtv.com:58779?quality=0.8&format=jpg &width=1440&height=810&.jpg[/media]

Ola parsknęła. Była taka ciekawa czy pomagając wampirom pomoże też temu idiocie. Wyjęła płytę ze swojego odtwarzacza i włożyła ją do laptopa. Po chwili pomieszczenie wypełnił głos Cugowskiego, a ona powróciła do przerwanej pracy. Zdecydowała się… pomoże Lesławowi… uśmiechnęła się do siebie, przypominając sobie co zapoczątkowało proces, który doprowadził do takiej , a nie innej decyzji. Jeden sen i to wytworzony przez Władysława.
- Nic nie boli.. tak jak życie. - Zanuciła cicho pozwalając by głos wokalisty zagłuszył jej słowa.
Reszta nocy minęła jej spokojnie. Ola mając teraz na wyświetlaczu zegarek skończyła nieco wcześniej niż poprzedniej nocy. Z dumą przyjrzała się ścianom, które udało się jej już w większości pokryć kolorem. Pozostały szczegóły… ta najbardziej odprężająca część pracy. Wydobyła swoją płytę i zgarnęła laptop by odnieść go Rafaelowi. Chciała sprawdzić jak mężczyzna się czuje. Im bliżej była drzwi tym bardziej bardziej się bała tego spotkania. Podeszła powoli i ostrożnie zapukała do drzwi.
- Mmmmmmmm? - rozległo się znajome, niechętne mruczenie.
- Chciałam oddać laptop, mogę? - Ola zawahała się. Może jednak powinna oddać sprzęt jutro.
- On jest dla ciebie, głupia. Zostaw go sobie i spadaj spać - warknął rozespany, po czym dodał - No chyba, że chcesz mi za niego podziękować. Pod kołdrą.
Ola już chciała prychnąć i odejść. Jej dłoń zacisnęła się na laptopie, usta rozchyliły się by rzucić kąśliwą uwagę, ale powstrzymała się. Była ciekawa w jakim Rafael jest stanie i można powiedzieć, że się dowiedziała. Brzmiał dobrze i miał siły na kąśliwe uwagi. Całkiem nieźle biorąc pod uwagę, że go obudziła. Powinna wrócić do pokoju i się wyspać, jeśli jutro pojawi się komisja… Jej ciało spięło się lekko. Zgodziła się… zgodziła, że pomoże i to tylko dlatego, że spodobał się jej mężczyzna… wampir, który mógł ją przez cały czas okłamywać, który może ją w tym dniu próby opuścić. Jednak z jakiegoś powodu nie mogła go tak zostawić i teraz pozostawało pytanie, czy da radę usnąć z tą świadomością, ze strachem. Bo Mokka czuła, że się boi. Mimo że powtarzała sobie tą decyzję cały czas w trakcie malowania.
Nie miała z kim podzielić się tą decyzją. Nie wiedziała ile wiedzą Rafael, Karol. Pewnie więcej od niej tylko… to była jej sprawa, jej ryzyko. Nawet mimo faktu, że nie chciała być z tym sama.
- Czy mogłabym spać tutaj? - Odezwała się po dłuższej przerwie. Może Rafael już usnął? Pewnie myśli, że już poszła do siebie. Zaczeka chwilę... Najwyżej zaraz pójdzie do swojego pokoju.
Nie otrzymała odpowiedzi. Już miała odejść do siebie, gdy drzwi otworzyły się. Przed nią stanął Rafael w pospiesznie narzuconej koszulce i bokserkach.
- Chodź. - Powiedział tylko, przyglądając jej się uważnie i przepuszczając ją w drzwiach. Gdy zamknął je za nimi, zapytał:
- Coś się stało?
Mokka weszła niepewnie ściskając w rękach laptop.
- Chyba… aż za dużo… za dużo się stało. - Spróbowała się uśmiechnąć do mężczyzny. - Nie dam rady być sama w pokoju.
Rafael choć wydawał się trochę zaspany, nie przejawiał żadnej irytacji.
- Chcesz pogadać czy... idziemy do łóżka? - uśmiechnął się półgębkiem.
Mokka odłożyła laptop na komodę. Starała się przeanalizować czego właściwie pragnie. Czemu chciała tu przyjść. Spojrzała na Rafaela oceniając w jakim jest stanie.
- Chciałabym pogadać. Moglibyśmy to nawet zrobić w łóżku, jeśli jesteś zmęczony, tylko… - Nagle przypomniała sobie o swoich roboczych ubraniach. Dłoniach jedynie wytartych z farby. Odruchowo zaplotła je za plecami. - To ja może powinnam się jednak ogarnąć.
Mężczyzna machnął ręką.
- Daj spokój, jeszcze nikt nie umarł od odrobiny chemikaliów w łóżku. Po prostu to z siebie ściągnij i wskakuj pod kołdrę w bieliźnie. Albo i bez.
To rzekłszy sam przysiadł na skraju łóżka i już miał się przykrywać, gdy coś jakby sobie przypomniał.
- Możesz zgasić światło, jak będziesz się rozbierać. - rzucił, chichocząc pod nosem. Wyglądał na coraz bardziej obudzonego.
Ola wpatrywała się w leżącego w łóżku przystojniaka. Rafael nic jej nie zrobi, prawda? Ostatnio przytulił się, ale nic poza tym, więc czemu teraz miałoby być inaczej?
- Tylko umyję ręce. - Mruknęła cicho, starajac się nie zważać na to, że mężczyzna sobie z niej żartuje. Mokka pospiesznie umyła dłonie pozbywając się resztek farby i związała włosy wysoko, by nie przeszkadzały podczas snu. Bo planowała spać… na pewno nie będą robić nic z Rafaelem…. tylko porozmawiają. W pokoju zgasiła światło i zerkając niepewnie w kierunku łóżka zdjęła koszulę roboczą i krótkie spodenki. Czułą się dziwnie. Niby to było trochę tak jakby była w stroju kąpielowym, a jednak… nawet Tomek nie widział jej w takim stanie. Rafael na szczęście też nie widzi. W samej bieliźnie podeszła do łóżka. - Ja… dziękuję, że mogę zostać.
Odchylił zapraszająco kołdrę, pod którą już leżał.
- Spoko. Skoro już wepchnęłaś mnie do friendzone’u, to korzystaj.
Mokka wzięła głęboki wdech i położyła się na łóżku, tuż obok Rafaela.
- Nie przypominam sobie tego wpychania. - mruknęła układając głowę na przedramieniu, tak by nie zajmować poduszki mężczyzny.
- W tym rzecz, ja też nie przypominam sobie żadnego wpychania.
Dłoń Rafaela sięgnęła powoli do jej brzucha i nim dziewczyna zareagowała, została przysunięta, tak, by jej głowa znajdowała się na poduszce. Przy okazji zauważyła, że przystojniak znów zdjął koszulkę do snu i miał na sobie tylko bokserki.
- Mów. - polecił chłopak, nie cofając już ręki z jej talii.
Ola czuła jak policzki zaczynają piec. Czy to już był ten moment gdy przekroczyła granicę przyzwoitości? Nie.. chyba ten moment miał miejsce gdy położyła się w jego łóżku… Nie według babci gdy weszła sama do jego pokoju. Przez chwilę leżała przyzwyczajając się do nietypowego dotyku.
- Wczoraj… zanim pojechaliśmy na ten twój pokaz… rozstałam się z Tomkiem. - Mówiła powoli starając się powstrzymać drżenie głosu. Nie wiedziała do końca co chce powiedzieć, nie wiedziała jak. Czuła tylko, że musi to z siebie wyrzucić i z jakiegoś powodu wybrała na swoją ofiarę Rafaela. - Ja… wiesz… wiesz, że lubię Lesława i… dotyk.. - Jej głos stał się ledwo słyszalnym szeptem. - Czułam, że to nieuczciwe wobec Tomka, a on… Powiedział, że ten wyjazd… że to przez to, że mu się nie oddałam… powiedział dużo nieprzyjemnych rzeczy.
Dłoń Rafaela delikatnie gładziła kibić Mokki - nie zmysłowo, lecz uspokajająco, że nie jest teraz sama.
- Mhmmm? - zachęcił ją do dalszego opowiadania, nie dziwiąc się niczemu, co powiedziała.
- Od jakiegoś czasu… bardzo bym chciała zrobić to z Lesławem, jednak… nie wiem na ile orientujesz się w ich sytuacji. - Westchnęła ciężko, czując jak rzeczywiście dotyk ją uspokaja. - Przybędą ludzie i będę musiała coś obiecać i nie mogę być związana z żadnym z nich… zgodziłam się tylko… chyba się boję.
- Wiem, co masz zrobić - odparł Rafael dziwnie bezbarwnie. Chwilę milczał. Ola nie widziała w ciemności jego twarzy, lecz czuła jego dotyk - Tylko... wiesz, że to nie będą ludzie. I Lesław... on też człowiekiem nie jest. Nie powinnaś nigdy o tym zapominać.
- Pamiętam. Dlatego tak się boję… choć ludzi chyba też bym się bała. - Mokka czuła, że najchętniej przytuliłaby się do Rafaela, ale nie mogła. Była tylko w bieliźnie i on też. Wtuliła mocniej głowę w poduszkę i zacisnęła kurczowo dłoń na kołdrze. - A Lesław… czasem go nie rozumiem… zazwyczaj go nie rozumiem, a jednak… nie mogę go tak zostawić.
- Taak... - dłoń Rafaela jakoś w międzyczasie przesunęła się na biodro dziewczyny, wciąż głaszcząc ją pocieszająco - Chyba wszyscy tak mam. Wszyscy żywi. Że trochę ich nie ogarniamy. Najbardziej może Laura, ale... kto ją tam w sumie wie. To dziwne jak bardzo nas przyciągają, mimo że są zawsze jacyś tacy... - urwał.
Mokka starała się w ciemnościach dojrzeć twarz Rafaela. Jego dotyk nadal był miły choć czuła jak coraz bardziej oddziałuje na jej ciało. Czy robił to celowo? Przymknęła oczy wsłuchując się przez chwilę w ich wspólne oddechy.
- Znasz ich dłużej niż ja… - Zawahała się przed sformułowaniem swojego pytania. - myślisz, że umrę?
- Lesław by cię nie zabił - odparł wymijająco, dosuwając się bliżej, tak, że ich kolana i golenie stykały się teraz - Wiesz, oni są pod tym względem jak my. Różni. Nie znam tych, którzy przybędą…
- Ale on nie będzie miał na to wpływu… dla swoich ludzi da mnie zabić, tak jak dla nich się do mnie nie zbliżał. - Ola poczuła jak łzy zbierają się jej powiekami. - Jestem głupia, bo chcę pomóc, choć nikogo tu nie obchodzę… Przepraszam… moja zgoda ich obchodzi.
Nagle silnym szarpnięciem Rafael przyciągnął ją do siebie, lecz nie po to, by przytulić, lecz by zawisnąć nad nią na wyciągniętych ramionach. - Lubisz się nad sobą użalać, co? Chcesz się dowiedzieć ile dla nich znaczysz? Zrób to. Ale nie rób tego z myślą, że nic nie znaczysz, bo to nie w porządku jeśli... jeśli jest inaczej i dla kogoś tu jesteś ważna, nie uważasz? Ja... my też nie jesteśmy w stanie niczego ci udowodnić, dopóki tkwimy w tym cholernym pakcie, bo co byśmy nie zrobili, ty powiesz, że to po to, byś się zgodziła.
 
__________________
Co dzieje się z naszymi marzeniami, gdy uświadomimy sobie, że nigdy się nie spełnią?
Stają się naszymi najgorszymi koszmarami.
Mira jest offline