Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 20-07-2007, 08:38   #11
Arango
Banned
 
Reputacja: 0 Arango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodze
Popatrzył w niebo.

- LOTNIK KRYJ SIĘ - rozdarł się regulaminowo.

Po Wrześniu na widok każdego samolotu, niemieckiego, alianckiego, te słowa same cisneły mu się na usta. Trudno było zapomnieć zmasakrowane kolumny, przewrócone furmanki, rozwłóczone na poboczach ciała kobiet, dzieci. Wzdęte ciała koni.

Z poczatku próbowali bronic sie ogniem kompanijnych ckm-ów, ale smiałkowie, którzy to przezyli przysiegali ze łzami w oczach, że ich kule odbijały się od pancernych szyb kabin.
Wtedy stali się juz tylko ofiarami. Tropionymi w dzień i w nocy, zagonionymi, bezsilnymi mogącymi czekać tylko na spadajacą z nieba smierć.

Teraz to samo - pomyslał - znowu to samo. Stuki miały nad Warszawę niecały kwadrans. Zawsze we trzy, nie wiedzieli czy to ciągle ta sama trójka, czy tez piloci i maszyny są zmieniane. Metodycznie obrzucali bombami pozycje powstańcze, polowali na ludzi wychodzacych po wodę, pragnących "rozebrać" padłego konia.

Patrzył teraz na dwa spadające wprost na nich ciemne punkty. Właściwie to teraz i tak juz na wszystko za pózno. Mógł tylko coraz nizej odprowadzać wzrokiem bomby. Tuz przed uderzeniem wtulił się w gruz, pragnał stac sie kamieniem, jednym z wielu na gruzowisku, kamieniem, zwykłym kamieniem...

Wpojone nawyki wzieły jednak górę.

Zmusił sie by podnieść głowę i popatrzył na pluton usiłujacy stopić się z barykadą, zlać się z nią w całość. W końcu te gruzy, to ich jedyna obrona, ich reduta.

Wściekłym rykiem zaczął popędzać ostatnich maruderów szukajacych kryjówki. W uszach narastał mu wizg spadajacych bomb...
 
Arango jest offline