Zajmowanie się fizyką w filmie takim jak ten, jest co najmniej niewłaściwe. Bo chociażby sama operacja wywracania okrętu jest mocno naciągana. Według mnie nie jest to błąd, przynajmniej nie znaczący.
Skoro już się za to wziąłem, to napiszę o jeszcze jednej sprawie. Nie do końca rozumiem jednej rzeczy, mianowicie dyskusji która z części trylogii jest lepsza. A która część Władcy Pierścieni jest najlepsza? A który rozdział? Strona?

Część, to pewna składnia całości, jak ziemniak w zupie. Chyba, że ktoś woli marchewkę.