| Chmura był nie w sosie. Pogodnego nastrój, potrafił szybko zmienić na irytację i skłonność do zaczepki. Gdyby przypadkiem spotkał teraz samego siebie, pewnie pobiłby się po kilku zamienionych słowach. Przyczyną drażliwości był nowo założony opatrunek. Rana zaczęła wykazywać mocną dezaprobatę wszelkiego ruchu. Może zrastanie się nie potrwa tak szybko jakby tego chciał? Czarny znalazł się jak na lekarstwo. Krótka sprzeczka szybko zadziałała jak najlepsze znieczulenie. -Zamiast pleść trzy po trzy lepiej...
-Lotnik, kryj się! - krzyk przerwał rozmowę. Znowu oczekiwanie zabiją, nie zabiją. - Przeszło chłopakowi przez głowę.
-Skurwysyny - Podsumował całe Luftwaffe i prędko rzucił się do prowizorycznego schronu. Boleśnie odczuł szarpiący ból w ranie. Czy to nie krew? Teraz nie ma na to czasu. Automatycznie przykurczył ręce i nogi do klatki piersiowej czekając na to co się stanie.
Ostatnio edytowane przez Angrod : 07-21-2007 o 23:20.
|