Rozwinąć? Bardzo proszę.
Otóż w samej wersji materialnej posiadaliśmy ze znajomymi podręcznik podstawowy a także... Jej, jak to się nazywało... Wiem! "Katalog Ulicznego Samuraja". Do tego nie brakło dodatków w wersji elektronicznej... No i tu spotkałam się z syndromem kobiety w sklepie, tylko dla odmiany to byli faceci (bosh, jak ja nienawidzę zakupów!). Dobór ekwipunku to był cały rytuał, któremu nie każdy był w stanie podołać. W pewnym momencie wyglądało to trochę jak wyścig zbrojeń (jeden kolega nawet ścigał się sam ze sobą, tworząc coraz to nowych pakerów) i w sumie... Kto nie chciał i tak musiał się przystosować, bo sprzęt bądź co bądź to nie błaha sprawa. Osobiście pod tym względem preferuję systemy, w których nie muszę ślęczeć nad katalogiem pistoletów i rozmyślać nad ich właściwościami. O wiele przyjemniej mi się gra, gdy mechanikę cechuje choć częściowa prostota i statystycznie rapier rapierowi równy (przepraszam, jeżeli prawię herezje

)