X [wtrącenie

]
Filia zaprosila was na herbatę ;>
[wszyscy poza Filią]
Sklep zmienił się trochę odkąd ostatnim razem tu byliście. Nadal było tu mnóstwo regałów, a na półkach setki wazonów, filiżanek i waz, ale wkradł się tu większy niż poprzednio bałagan. Niektóre półki były już poozdabiane wstążkami i kolorowymi kokardkami, z sufitu zwisało parę kolorowych baloników. Gdzieniegdzie stały pudła z nie nadmuchanymi jeszcze balonikami, serpentynami i innymi ozdobami.
No i wazony, wazony, wazony...
Pod ścianą, blisko okna, stała kołyska.
Pusta.
Filia zerkając na nią z trudem powstrzymywała łzy [zresztą kałuża przy kołysce dosadnie świadczyła, że smoczyca bez pohamowania opłakiwała stratę swojego maleństwa] Jiras, lisek, wycierał właśnie ową kałużę.
Na pierwszy rzut oka nie ma żadnych śladów włamania. Może jajo-Valgaav, błękitna kula, dla jakiegoś złodziejaszka mógłby wyglądać jak cenny przedmiot, ale to na pewno nie był napad rabunkowy, gdyż nic z wyposażenia sklepu nie zniknęło. Napad odpada. Porwanie? A może po prostu jajo-Valgaav nadal tu gdzieś jest, pośród tych dzbanów, kokardek, wstążek i serpentyn? Może zatulał się w jakiś kąt i z ubawem patrzy na ten cały cyrk?.... Może ktoś zajęty dekorowaniem wnętrza przypadkowo trącił jajo nogą, i może to jajo poturlało się prosto w otchłań otwartej chwilowo piwnicy...? Może, może... Trzeba to sprawdzić. Nie ma sensu szukać Valgaava po całym świecie, skoro jest szansa, iż jajo najzwyczajniej jest w zasięgu ręki.
- Na pewno szukaliście dokładnie,
Pani Filio? – pyta pocieszająco
Amelia. – Może Valgaav wciąż tu jest! Nie wiem jak miałby wyjść z kołyski, ale możliwe, że ktoś niechcący trącił ją, przechyliła się i wypadł...? Może wturlał się za któryś regał...? Może wpadł do jakiegoś pudła z ozdobami? Rozdzielmy się i poszukajmy go! – zaproponowała z nadzieją.
A jest co przeszukiwać. Cały sklep na parterze, piwnica, plus piętro gdzie wywędrowała część pudeł z ozdobami – a na piętrze pokój Filii, Jirasa i Gravosa, kuchnia i łazienka.
X