| Chlip... Snif... tak.. Amelia-san... masz rację... Z tego wszystkiego nie sprawdziliśmy wszystkich pomieszczeń... chlip... Po prostu nie mieściło mi sie w głowie, żeby mój malutki Val... Val... Valgaav mógł, ot tak sobie, wypaść z kołyski i sobie gdzieś pójść... - łzy znowu nabiegły jej do oczu, lecz tym razem opanowała się dość szybko. Zawarta w słowach Amelii - być może nieświadomie, ale - insynuacja, że Filia jest złą matką, która nie potrafi upilnować jednego jaja (a przynajmniej znaleźć go we własnym domu), ubodła kapłankę do żywego.
Lina-san, Goury-san, jedzenie jest w kuchni na górze. - wskazała schody - I będąc tam, poszukajcie przy okazji Valgaava. - kontynuowała z lekką irytacją w głosie. Niepohamowany apetyt tej dwójki, objawiający się w najmniej odpowiednich momentach, zawsze doprowadzał ja do szału. - TYLKO GO NIE ZJEDZCIE !!!! - wizja smoczego jaja w postaci jajecznicy była tak sugestywna, że po kilku minutach bezowocnego kręcenia się po mieszkaniu za wszystkimi, Filia popędziła do kuchni. Ostatecznie nie sposób przewidzieć, co głodna Lina wrzuci na ruszt...
__________________ "W wirtualnym świecie szukamy tego, co dostawaliśmy przez setki lat od najbliższych – bliskości” |