Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 27-02-2019, 09:31   #20
Mira
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 16585 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
- Gratuluję. Uczyniłeś te igrzyska najbardziej krwawymi w historii Dworu Wiatru - Orion stał w drzwiach niewielkiego pokoiku Leitha, gdzie ten spożywał właśnie kolację. - I nie chodzi tylko o to, co zrobiłeś Kosiarzowi. Teraz jego brat Przeklęty chce się na tobie zemścić. Był tak zdeterminowany, że gołymi pięściami zatłukł dzieciaka, z którym walczył. I to mimo głosów z widowni, by oszczędził przeciwnika.

Mężczyzna spojrzał ciężko na Bękarta, który po drobnych zabiegach uzdrowicielki i kąpieli czuł się nawet lepiej niż przed walką. Cięcia Kosiarza może i wyglądały krwawo, ale były płytkie. Nie to co rany zadane przez Leitha. Śmiertelne rany.

- Nie powiem, żeby mi się to podobało - westchnął Orion - ale prawdą jest, że wzbudziłeś zainteresowanie księżniczki. Zaczęła o ciebie pytać. To dobry znak…
- Mhm… - Leith grzebał w zębach wykałaczką. - Czyli lubi się bić? - Bękart miał oczywiście na myśli walkę bez potrzeby broni. - Bardzo taki rodzinny widać… - Oczywiście rodzina winna trzymać się razem i Leith miał zamiar uczynić wszystko co w jego mocy by tak pozostało.

Orion zmarszczył brwi i miał coś odpowiedzieć, lecz słowa uwięzły mu w ustach. Wydawało się, że czegoś nasłuchiwał. Po chwili Bękart również to dosłyszał - ciężkie kroki, zmierzające w ich kierunku. Dwóch gwardzistów w pełnych zbrojach, zaopatrzonych we włócznie stanęło na baczność przed wejściem.

- Lady Milena pragnie wyrazić swój zachwyt i uznanie dla zwycięzcy dzisiejszego pojedynku i zaprosić go na wieczerzę - oznajmił jeden z nich sucho. Orion wyraźnie zbladł.
Leith wyciągnął wykałaczkę i zniknął ją między palcami, to była cholernie dobra wykałaczka! Bękart spojrzał na Oriona i wzruszył ramionami, przeniósł wzrok na gwardzistów i potarł skroń.
- Tenże zwycięzca… z plugawego rodu, który żyje tylko po to, by rwać na strzępy wszystko co mu się wystawia na arenie, jest szczerze dotknięty łaską tej Lady Mileny. - Leith zaczerpnął powietrza - czy to jest ten moment w którym wstaję i idę za wami na tą wieczerzę?
- Możesz odmówić - podsunął Orion szybko, lecz pod twardym wzrokiem jednego z gwardzistów, dodał - Choć nie powinieneś... hmmm... panowie, mój uczeń jest tu nowy, pozwolicie, że kilka rzeczy dla nas oczywistych mu wyjaśnię?

Mężczyźni spojrzeli po sobie, ale w końcu wycofali się na korytarz. Pierzastoskrzydły pochylił się nad Leithem.

- Milena wie komu jesteś przeznaczony. Nie ruszy cię bez twojej... chęci. Odmawianie jej spotkania będzie jednak uznane za obrażenie jej. A to potężna magini. I bardzo... emocjonalna. Na twoim miejscu poszedłbym tam i... po prostu przeżył to.
Leith pacnął się w czoło.
- Nie mogłeś tak od razu powiedzieć? że to nie mnie będą tam jeść? Z wami to nigdy nic nie wiadomo, takie rzeczy lubicie oglądać co obcy robią wam na arenie… Lady Milena faktycznie musi być bardzo “emocjonalna” skoro na to patrzy. Lub tak tylko mówią ci, co jej nie znają, a bardzo chcieliby…
Mimo niezbyt żywej mimiki zazwyczaj, twarz Oriona zdradzała szczere zdziwienie, żeby nie powiedzieć szok.
- Ale co ty...
Nie dokończył, bo gwardziści wrócili i stanęli w drzwiach, znacząco zerkając na Bękarta.

Leith wstał i ruszył za koneserami pełnymi skrzydlatego mięsa.
 
Mira jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem