Lina; Strata broszki jest bolesna

pytasz Zela, czy wie jak rozbroić bombę, ale Zel leżący plackiem na podłodze kręci przecząco głową.
Pomysł, ma ktoś pomysł...?!
Filię kompletnie zamurowało na myśl, że jej piękny dom i sklep mogłoby wylecieć w powietrze.
Gourry ma pomysł. Wskakuje pod stół. A potem jeszcze lepszy pomysł!
„Uciekajmy!!!” – i biegiem mknie ku drzwiom.
Spanikowana
Amelia zerka za okno, by sprawdzić, gdzie wylądowała bomba wyrzucona przez Zelgadisa.
- Ooooo, ależ mam dzisiaj szczęście! – jakiÅ› garbaty żebrak z plecakiem peÅ‚nym znalezionych rzeczy doczÅ‚apaÅ‚ do leżącej na buku broszki i schyliÅ‚ siÄ™ po niÄ… radoÅ›nie.
- NIE!!! – wrzeszczy Amelia. – Niech pan tego nie rusza!!!
Żebrak zerka na nią bojowo.
- Znalezione nie kradzione!!! – odkrzykuje i umyka prÄ™dko ze zdobyczÄ….
Daleko jednak nie ucieka....XD
Zachęcona przez
Gourrego, Amelia również zbiera się do odwrotu.
Gromki wybuch wstrząsnął całą ulicą i ogłuszył was na dobre parę sekund. Dom zadrżał z łomotem, szyby w oknach od strony ulicy sypnęły do kuchni gradem błyszczących odłamków, w zgranym chórze zabrzęczały setki porcelanowych naczyń.
Zelgadis wstaÅ‚ z podÅ‚ogi, otrzepujÄ…c plecy z odÅ‚amków szkÅ‚a, które nie zaszkodziÅ‚y mu w żaden sposób dziÄ™ki manewrowi ‘padnij’.
Gourry wraz z
Amelią i Liną w chwili wybuchu byli przy schodach i omal nie stoczyli się z nich gdy cały dom zatrząsł się w posadach. Deszcz odłamków z szyb nie dosięgną ich jednak i wyszli z opresji bez szwanku.
Filia upadła, z wrażenia lub utraty równowagi podczas wstrząsu [au, tyłek boli!X_X]. Mogła tylko patrzeć, jak jej maselniczka roztrzaskała się na podłodze, a tuż po niej parę porcelanowych słoiczków z przyprawami runęło z półek [niektóre wraz z półkami...] Oczywiście szlag trafił piękny wazonik z kwiatami, a podłoga kuchni była teraz wykafelkowana resztkami szyb.
Zelgadis, Gourry, Lina i Amelia;
Stojąc przy schodach widzicie, że na parterze zniszczenia są gorsze. Wiele antyków ocalało, ale na podłodze pełno jest szczątków wazonów, które miały mniej szczęścia.
Schodzicie na dół, Jiras wita was płaczem;
- Co się stało?! Lino Inverse, to znów jeden z tych twoich fireballi?!?!?!
WyglÄ…dajÄ…c na ulicÄ™ widzicie... brak ulicy ^_^’ Zamiast niej przed domem Filii znajduje siÄ™ spory, malowniczy krater, w centrum którego stoi ‘zwÄ™glony’ żebrak z wielkimi ze zdumienia oczkami XD Zbiera siÄ™ tÅ‚umek gapiów.
- A mówiÅ‚em, żebyÅ› nie czÄ™stowaÅ‚a go tÄ… grochówkÄ…!.... – bÄ…knÄ…Å‚ jakiÅ› facet do swojej żony, ze współczuciem zerkajÄ…c na żebraczka.
Cóż, może czas zmywać się z miejsca przestępstwa, zanim ktoś posądzi was o zakładanie basenów na środku ulicy, i burzenie domów [kawał ściany sąsiedniego budynku runął].
Filia; drżąc, schodzisz do sklepu sprawdzić jak tam twoje... resztki antyków...?! oO’
Ni stąd ni zowąd do sklepu wchodzi siedmioletnia dziewczynka, ubrana w niebieską sukienkę i tegoż samego koloru buciki.
http://www.deviantart.com/deviation/32704542/
Wygląda na przestraszoną lub zakłopotaną czymś.
-
Pani Filio! – woÅ‚a.
Filia; znasz tę dziewczynkę, ma na imię Sarina i mieszka ulicę obok i często odwiedza twój sklep, gdyż uwielbia bawić się z twoim pomocnikiem, liskiem Jirasem. To urocze dziecko, czasami przynosi ci własnoręcznie zrobione bukieciki z kwiatów polnych, a ty z kolei częstujesz ją ciasteczkami własnej roboty. Poczułaś się okropnie na myśl, że dziewczynka mogła wystraszyć się na śmierć wybuchu bomby.
-
Pani Filio, pani Filio! – woÅ‚a z podekscytowaniem. – Czy Jiras znów niechcÄ…cy upuÅ›ciÅ‚ bombÄ™? – chichocze lekkodusznie, majÄ…c na myÅ›li krater. – Wie Pani, chyba wczoraj ktoÅ› Pani szukaÅ‚, ale nikogo nie byÅ‚o wtedy w klepie, wiÄ™c sobie poszedÅ‚! Bo ja i Lunard i jego brat bawiliÅ›my siÄ™ w chowanego, i schowaÅ‚am siÄ™ do tamtej beczki – wskazaÅ‚a rÄ™kÄ… beczkÄ™ stojÄ…cÄ… za pÅ‚otem, przed budynkiem obok. – I patrzyÅ‚am przez dziurkÄ™! To byÅ‚ jakiÅ› pan albo pani – zachichotaÅ‚a. – bo nie wiem, bo miaÅ‚ takie bardzo dÅ‚ugie wÅ‚osy, a w ogóle to on nie byÅ‚ stÄ…d bo go a nie znam a ja tu znam wszystkich sÄ…siadów! I szukaÅ‚ pani bo siÄ™ tak rozglÄ…daÅ‚, ale pani chyba nie byÅ‚o, bo obszedÅ‚ caÅ‚y sklep i poszedÅ‚ sobie za chwilÄ™, tam poszedÅ‚! – wskazaÅ‚a rÄ™kÄ… na wschód.