Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 18-04-2019, 20:07   #1
Sumar
 
Sumar's Avatar
 
Reputacja: 5116 Sumar ma wspaniałą reputacjęSumar ma wspaniałą reputacjęSumar ma wspaniałą reputacjęSumar ma wspaniałą reputacjęSumar ma wspaniałą reputacjęSumar ma wspaniałą reputacjęSumar ma wspaniałą reputacjęSumar ma wspaniałą reputacjęSumar ma wspaniałą reputacjęSumar ma wspaniałą reputacjęSumar ma wspaniałą reputację
[Numenera] Utracony Świat

Wielkie miasto Qi. Doprawdy jedyne w swoim rodzaju i nie bez powodu nazywane miastem zbudowanym w połowie na chmurach. Dziesiątki, czy też setki platform unoszących się wysoko ponad ziemią, sterowce i tłumy które na pozór bez leku wchodzą do przeróżnych latających maszyn, czy też pną się po platformach, drabinach i schodach pnących się coraz wyżej i wyżej.

Niedawno zapowiedziane pobory, czy też zwana przez innych “próba” przygotowana przez Zakon Prawdy sprowadziła do miasta jeszcze więcej ludzi z różnych zakamarków świata, niż zwykle. Dla miasta to dobrze. Więcej ludzi oznacza większy obrót na targach, więcej numenerów napływających do miasta, oraz więcej osób korzystających z nadziemnych środków transportu. Miasto Qi próbowało wypromować sterowce jak najbardziej, gdyż według lokalnych przywódców był to doskonały sposób aby przemieszczać się na bliskie jak i dalekie odległości. Nie wiedzieć jednak czemu tak wielu się tego obawiało.



Ekscytacja spowodowana dotarciem do miasta Qi zawładnęła każdym z was w momencie gdy dostrzegliście to piękne, rozległe miasto. Wszystko układało się cudownie, gdyby nie jeden mały szczegół. Właściwie nikt was nie poinformował gdzie się macie zameldować poza tym, że w mieście Qi. Powoli zbliżał się wieczór, słońce jeszcze nie zaczęło się chować za horyzontem, ale dobrze by było wiedzieć już dzisiaj gdzie się należy udać, gdyż termin mija jutro rano.

Tak naprawde nie wiecie zbyt wiele o samym teście i o jego celu również. Wiadomo, że Kapłani Aeonów potrzebują dodatkowych ludzi do jakiejś misji, którą chcą utrzymać w tajemnicy, wieszając przy tym plakaty po całym Steadfast, o ironio. Ważne jest jednak to, że będzie okazja poszerzyć wiedzę na temat numenerów i prawdopodobnie uszczknąć sobie coś dla siebie. Bez względu na to co was motywowało - pragnienie zdobycia wiedzy, bogactwa, mocy czy władzy - byliście tam… Prawie, w wypadku niektórych z was.

Ardel, Glewia
Czasem lepiej stąpać po ziemi. Ale życie nie zawsze jest aż takie proste. Czasem nie ma wyboru. Po wielu różnych problemach zdecydowałeś się na ostatni etap podróży do Qi wybrać sterowiec. Nie wszędzie cieszyły się one sławą, ale mimo wszystko były szybkie, a czas był dla ciebie bardzo istotny w tym momencie.

Widoki po drodze były naprawdę zachwycające. Szczególnie tych kilka niedużych gór, które szczytem do dołu wędrowały wysoko nad niebiem z zachodu na wschód. Czasem można byłoby zapomnieć, że życie w tym świecie było nieustanną walką o przetrwanie.
Miasto Qi prezentowało się oszałamiająco. Z bliska nawet jeszcze lepiej niż z odległości. Kunszt i precyzja pomagały zaufać konstrukcjom, które wspinały się wysoko ponad ziemię.

Sterowiec w końcu zacumował do platformy. Było wiele poziomów, ale platforma na którą ty zacumowałeś była jedną z tych wyżej umiejscowionych. Ludzie powoli wychodzili, asekurowani przez pracowników. Tak się złożyło, że Ty miałeś zejść ostatni. Miałeś… W momencie kiedy osoba przed Tobą stanęła na platformie, sterowiec naprężył linę oraz mocowanie do którego był zacumowany, przez co cała ta platforma z głośnym skrzypnięciem zarwała się, omal nie posyłając stojącego na niej nieszczęśnika na pewną śmierć. Złapał się on w ostatniej chwili stabilnej krawędzi, a miejscowi pracownicy rzucili się mu na pomoc.
Tylko, że ty zostałeś na pokładzie. Sam, bo pilot, który powinien był siedzieć na swoim miejscu wyszedł na sekundę odlać się na niewinnych przechodniów kilkaset metrów poniżej. Sterowiec wolno oddalał się, trzeba działać szybko.

Zak, Szelma
To co mogło cię czekać w Qi ekscytowało Cię coraz bardziej. To praktycznie rzecz biorąc stolica wiedzy na temat numenerów i wszystkiego co z nimi związane. Warto było przemierzyć ten kawałek drogi, chociaż częściowo z głupiego zwrotu akcji piechotą. Tak oto dotarłeś do bramy miasta Qi. Nareszcie. Na szczęście przed zachodem słońca. I na nieszczęście. Strażnicy Qi właśnie zdążyli zamknąć Ci bramę przed nosem. Po oczywistych próbach dogadania się i po przedstawieniu swojego celu usłyszałeś tylko, że oni to mają teraz przerwę na kolację i w ogóle czekają na nocną zmianę która się spóźnia i oni nie będą za innych odwalać roboty więc albo tam czekasz, sam Amber Pope wie jak długo, albo to ich tak naprawdę nie obchodzi.
Słońce jeszcze świeciło, ale nisko. Wiedziałeś, że szlajanie się po nocy w tak dużym mieście nie jest najlepszym rozwiązaniem i dobrze by było znaleźć nocleg jak najszybciej.


Viran, Nano
Dotarcie do Qi nie sprawiło ci wyjątkowo dużych trudności. Nawet udało ci się wpaść do lokalnej tawerny; może nie najwyższych lotów, ale sprawiającej miłe wrażenie. Małe modele sterowców podwieszane pod sufit dodawały uroku całemu temu miejscu. Niektóre z nich nawet latały. Jedzenie było znośne, ale za to mieli całkiem dobry wybór napojów. Niektóre ze śmiesznymi, wymyślnymi nazwami jak “Ołowiany Gong”, czy “Smar na Trybiki”. Zapowiadał się miły relaksujący wieczór przed jutrzejszym testem.

Tak się przynajmniej wydawało.

Z głośnym hukiem drzwi naglę z impetem przeleciały przez całe pomieszczenie roztrzaskując się na przeciwległej ścianie. W wejściu stał potężny mężczyzna trzymający w ręku osadzony na drewnianym trzpieniu masywny metalowy topór. Ze wściekłością wparował do środka i chwycił gospodarza tawerny. Topór w jego ręku jaśniał błękitem i dopiero teraz zauważyłeś, że nie do końca był to po prostu mężczyzna. Jego ręce i nogi były czymś w rodzaju hybryd pomiędzy ludzkimi kończynami, a mechanicznymi serwami.

- Mówiłem Ci, że jak mój nie wygra, to się doigrasz. I wiesz co? Nie wygrał! Ten parszywy Zgniatacz jak zwykle mnie pokonał i to twoja wina. A ja bardzo nie lubię jak ktoś mnie robi w kant! - usłyszałeś z ust tego mechanicznego czegoś.

Zanim zdązyłeś się zastanowić czy uciekać, czy interweniować, mężczyzna ten spojrzał powoli na ciebie i wycedził:
- A Ty na co się kurde blaszka gapisz?! - warknął w twoim kierunku - Mam i Ciebie poczęstować moim Otwieraczem?
 
__________________
Question everything.
Sumar jest offline