| Ustalili nareszcie iz udadza sie do kaplana za co Rozyczka niezmiernie wdzieczna byla... Ani jej w glowie bowiem nie powstala chec ponownego ogladania damulki z laleczka... Szlak by ja trafil... Dziewczyna najwyrazniej tracila cala oglade przebywajac w tym miescie co sama ja zdziwilo bo w koncu wychowanie przednie miala... No coz poki nie przeklina na glos to chyba zle nie jest co nie? XD
Jednak gdy wstretne cus zobaczyla uniknac wpadki sie nie dalo i rzucila taka wiazanke ze dziw iz czaszka wierzchowa ich utrzymala. Miala dosc... Miala dosc calej przygoy... Co zlego w byciu polkoniem?!?!? Po kiego licha ona sie w tym babrze?!?!
Thomas dzielnie ruszyl do boju... Zanim wiec i Czacha pogalopowal ona szybko zaskoczyla z tego niekoniecznie pewnego wierzchowca.... Chwila zastanowienia i wlasciwie dalej nie wiedzac co rbic zdecydowala sie na cos co zaszkodzic nie moglo, a pomoc owszem.
Lutnia w jej dloniach ozyla wysylajac w swiat dzwieki slodkie niczym miod ze smietanka..... Czarowne.... Kuszace....
__________________ Pragnienie mężczyzny zwraca się ku kobiecie, pragnienie zaś kobiety rzadko zwraca się ku czemuś innemu niż ku pragnieniu żywionemu przez mężczyznę. Spodziewany dzien 0 : 20 Styczen 2009 |