Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 19-07-2019, 18:40   #8
Tabasa
 
Tabasa's Avatar
 
Reputacja: 23562 Tabasa ma wspaniałą reputacjęTabasa ma wspaniałą reputacjęTabasa ma wspaniałą reputacjęTabasa ma wspaniałą reputacjęTabasa ma wspaniałą reputacjęTabasa ma wspaniałą reputacjęTabasa ma wspaniałą reputacjęTabasa ma wspaniałą reputacjęTabasa ma wspaniałą reputacjęTabasa ma wspaniałą reputacjęTabasa ma wspaniałą reputację
Dotarłszy na plac targowy, Erika oparła się o ścianę jednego z budynków i z założonymi na piersiach rękoma przysłuchiwała się słowom Schillera i Baumera. Złe wiadomości przyjęła ze spokojem, choć cieszyła się, że stary kapitan podjął jedyną słuszną decyzję i postanowił ewakuować ludność następnego dnia o świcie. Może dali sobie radę z atakiem zwierzoludzi na most, ale w obecnym położeniu, gdy została ich garstka, czekanie na dwustu Chaośników byłoby jedynie podpisaniem na siebie wyroku śmierci. A na tamten świat najemniczce się jeszcze nie spieszyło.

Po wystąpieniu Schillera miała ruszyć z pozostałymi do karczmy, by spakować swoje rzeczy, gdy jeden ze strażników przyprowadził wystraszonego, młodego wieśniaka. To, o czym opowiedział, wstrząsnęło mieszkańcami i Erika im się nie dziwiła - nawet ona, walcząc na wielu frontach Burzy Chaosu, nie spotkała się nigdy z ożywieńcami, a co dopiero mieszczuchy, którzy kilka dni temu po raz pierwszy widzieli zwierzoludzi w pełnej okazałości. Kobieta słyszała jednak co nieco o żywych trupach i to nie one ją niepokoiły, tylko ten, kto wzniecił w nich iskrę fałszywego życia. To on był najgroźniejszym z nich. To jego się słuchały, prąc do przodu i niosąc śmierć w kolejne miejsca. Dlatego to czarownika należało się pozbyć jak najszybciej.
- Jeśli da radę, trzeba ubić nekromantę - powiedziała. - Trupy są z nim połączone, więc jeśli padnie on, padną i one. Nie będzie to łatwie, ale tak, jak mówisz, kapitanie, może nam się udać obronić, jeśli wszystko zaplanujemy. Gerwazy. - Spojrzała na młodego adepta magii. - Masz w zanadrzu jakieś czary, którymi będziesz mógł nas wspomóc w razie czego?

Nie sądziła, by mężczyzna mógł się zmierzyć z czarownikiem w otwartej, magicznej walce, ale najważniejsze było mieć jakieś opcje. Kolejna część rozmowy zeszła na przerzucanie się pomysłami, jak rozprawić się z ożywieńcami, w której Erika chętnie uczestniczyła. Nie lubiła siedzieć z założonymi rękoma, zwłaszcza, gdy zagrożenie było realne i miało pojawić się w miasteczku wieczorem. Po uzgodnieniu wszystkiego zabrała się za robotę, ruszając w zrujnowaną część miasta, by przytargać na mury jakieś solidniejsze kamienie oraz pozostałości po ścianach, które byłyby na tyle ciężkie, by zrzucić je trupom na łby. Potem pomagała w czym tylko była potrzebna, bo roboty przy zabezpieczeniu bramy i przygotowaniu pułapek nie brakowało. Miała tylko nadzieję, że ich wysiłek nie pójdzie na marne.
 
Tabasa jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem