Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 08-02-2007, 18:56   #22
abishai
 
abishai's Avatar
 
Reputacja: 4 abishai wkrótce będzie znanyabishai wkrótce będzie znany
$: 213 996
Nessus, Cytadela Piekła

W wielkiej twierdzy Asmodeusza był pokój, duży i pozbawiony światła. Cała podłoga tego pokoju była wyłożona dwukolorowymi płytami, tworząc szachownicę. Na środku pokoju stał wielki rzeźbiony tron na którym siadał On, władca całego piekła. Zaś na tej podłodze-szachownicy stały figury, wiele figur, a każda niepodobna do pozostałych. Asmoduesz siadywał tu często rozmyślając nad wieloma sprawami wieloświata.. Od czasu do czasu patrzył jak figury, z własnej woli, przesuwały się po podłodze...
Teraz też rozmyślał nad ostatnimi wydarzeniami które działy się na jednym z planów materialnych ..Nagle jego rozmyślania przerwał zgrzyt.. Pokryta kurzem i pajęczynami duża i ciężka figura poruszyła się.
- A więc w końcu zdecydowałeś sie na działanie.. stary przyjacielu?- po tych pogardliwych w tonacji słowach, na twarzy Asmodeusza pojawił się ironiczny uśmieszek.


Dziewięć Piekieł Baatoru; Maladomini, Rezydencja Venefi’cusa Euxina

Kobieta wyglądająca jak upadły anioł, machnęła nerwowo skrzydłami. Jej idealne rysy skrzywiły się z niesmakiem na widok tego obrazu nędzy i rozpaczy, jakim była kwatera Venefi'cusa. Brała do ust kolejną eklerkę, choć wolałaby coś innego ..najlepiej żywego , wijącego się i błagającego o litość. Zgnieść między zębami jakąś duszę!
Nie była bowiem głodna, tylko piekielne znudzona i sfrustrowana czekaniem na tego śmiertelnika z Pierwszego Planu.
Jedynym detalem w tym pokoju wartym uwagi było wielkie czarne lustro zawieszone na ścianie, naprzeciwko kominka. Diablica oglądała swoje oblicze i poprawiła włosy, gdy nagle jej odbicie zmieniło się w gospodarza, który wyszedł ze zwierciadła.
Erynia, choć zaskoczona.. nie dała tego po sobie poznać.
- Witam, czym mogę służyć? – Zapytał uprzejmy tonem mag, na którego widok z jednego z foteli poderwał się z ulgą imp.
- Błazeńskie sztuczki.- rzekła cicho, po czym głośniej dodała.- Nasz pan ma dla ciebie zadanie, słyszałeś o czarcie imieniem Melcha'zidek?
Czarodziej skinął głową na potwierdzenie.. Kojarzył diabła o tym imieniu. Pyszałkowaty, ale elokwentny gelugon lubiący drażnić słabszych od siebie ( nic niezwykłego w Piekle), a zwłaszcza "nieczystych". Pod tą nazwą kryły się wszystkie istoty nie będące rodowitymi czartami. Melcha'zidek pełnił identyczną funkcję co Euxin.
- Otóż ten głupiec dał się przyzwać i złapać jakiemuś czarodziejowi z planu Materialnego. Co za hańba. - rzekła erynia. Venefi'cus uśmiechnął się ...Diabły chętnie przybywały na wezwanie, o ile miały w tym interes. Ale być zmuszonym do przybycia na Plan Materialny i do tego zostać tam zatrzymanym wbrew woli, strasznie ośmieszało czarta.
- A co ja mam z tym wspólnego?- spytał mag.
- Znaleźć Melcha'zideka, wybadać całą sprawę.. Usunąć czarodzieja i ukarać gelugona. A następnie zdać raport. -odparła erynia.
- Ukarać? Jak?- spytał Venefi'us. Erynia podeszła tak blisko, że jej atrybuty kobiecości przyciśnięte były do ciała Euxina(Podobno nie ma lepszych kusicielek od sukkubów, ale erynie są następne w kolejności). Jej oczy zabłysnęły krwawym blaskiem, gdy szeptała. - Inwencja w tej sprawie, zostaje w twojej gestii.. Wysil wyobraźnię.
- Zresztą spodoba ci się miejsce jego złapania.. Gdzieś na terytorium Calimshanu w Torilu. - rzekła erynia siadając na sofie.

Flegetos, dom wielkiego Xar'nasha

Hamatula rozglądał się niepewnie.. Generałowie Gazry byli humorzastymi typami. Jedno nieostrożne słowo, lub gest i mógłby zginąć. Czarne serce posłańca objął strach, zwłaszcza , gdy przyjrzał sie obrazowi przedstawiającemu gospodarza i różnego rodzaju sprzętowi do ścinania, miażdżenia i rozrywania rozwieszonemu na ścianach.
W dodatku hamatulę obserwował swym martwym wzorkiem ten przeklęty licz. Jakby oceniał którymi jego kawałkami podreperować swe gnijące ciało.
Gdy Xar'nash wszedł posłaniec oglądał właśnie bardzo cenną kuszę. Wyglądającą na bardzo zabójczą izadającą bolesne rany.
Xar'nash zwrócił się do przybysza.
-Czego twój pan oczekuje ode mnie ?
- O wielki Xar'nashu generale Flegetosu, Pogromco Pięciu Balorów i zwycięzco Bitwy Dziewięciu Dni, szlachetny Gazra wzywa cię do siebie.- Hamatula chciał by zabrzmiało to odpowiednio dostojnie, ale strach spowodował, że słowa te wypiszczał zamiast wypowiedzieć.

Flegetos, komnata odpraw Gazry

Potężny czart siedział na wielki tronie w niedbałej pozycji, patrząc nad gnącego się przed w pokłonie Xar'nasha. Nie miał on bowiem innego wyboru.. Wszelkie przejawy buntu, hardości i braku uległości Gazra tępił z wrodzonym sobie okrucieństwem.
- Wreszcie się zjawiłeś.- rzekł pozornie spokojnym głosem najwyższy generał Flegestosu i dodał. - Gdzie byłeś? Na spotkaniu z kolegami?
Zanim Xar'nash zdążył coś odpowiedzieć, Gazra rzekł szybko. -Zresztą nieważne. Daruj sobie tłumaczenia, nie interesują mnie one. Pojawiły się pogłoski, że Orkus wyszykował kolejną armię i zamierza przeprowadzić atak na Cytadelę z Brązu. Podobno zdobył też jakąś cudowną broń.. Ale i to nie jest ważne. Lecz to, że Bel i mroczna Ósemka zaplanowali uderzenie wyprzedzające na pustkowiach Hadesu. A Asmodeusz zarządził mobilizację. Każda warstwa wystawi kilka oddziałów do walki. Ty poprowadzisz wojska Flegetosu, w postaci oddziałów najemnych yugolothów. Jakieś pytania?

Gehenna, Kopalnia Mefistofelesa

Mroczny i martwy Krangath,nie bez powodu był nazywany Martwym Paleniskiem. Potężny wulkan był cichy, czarne zbocza od wieków nie widziały lawy. Także życie we wszelkich postaciach nie było częstym gościem na Kragnath.
Przybyły po Sephirotha oscyluth padł plackiem na ziemię i piskliwym głosem przepraszał i błagał o wybaczenie, za to że tak długo Sephiroth musiał czekać.
Następnie prowadził Sepirotha wąska ścieżką w pochyłym zboczu do kopalni, po drodze opowiadając o niej . Sama kopalnia składała się z wąskich i głębokich chodników, w których to górnikami były tutejsze oranty, niewolnicy z Baatoru oraz przypadkowo złapani planarni wędrowcy. Gadatliwy oscyluth wypaplał, że ostatnio częste są przypadki zaginięć, po których nie zostaje ślad. A których Fizgulf , baatezu zarządzający kopalnią nie zgłasza ich w obawie o oskarżenie o niekompetencję.
- Od czasu do czasu kupuje nieumarłych z Kresu Nadziei by uzupełnić straty, ale niewiele to daje. Zombi to kiepscy pracownicy.. I podobnie jak pozostałym, im też zdarza się zaginąć. O już jesteśmy.- rzekł oscyluth wskazując, na kamienny mur otaczający prymitywne baraki i wiekie wejście do jaskini będącej kopalnią.
 
__________________
"Nieważne jak człowiek wygląda, ważne co ma w czaszce"-cytat z ilithidzkich ksiąg mądrości.

Ostatnio edytowane przez abishai : 01-14-2008 o 09:43.
abishai jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem