Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 24-10-2019, 13:06   #193
Kerm
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 90904 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Przeszukanie kapitańskiej kajuty nie zaowocowało znalezieniem klucza do ładowni, lecz przyniosło nieoczekiwaną premię w postaci mapki, która - być może - ukazywała szansę na opuszczenie jaskini drogą krótszą. Co umożliwiłoby szybsze wyniesienie stąd skarbów - gdyby, oczywiście, w ładowni faktycznie takie by się znalazły.
Kwestią otwartą pozostawało, czy "Przerażająca Fala" nadawała się do żeglugi, czy też musiałby tutaj wpłynąć "Kruk".
To jednak była pieśń przyszłości, bowiem skarby - jak na razie - nie zostały jeszcze odnalezione.
A gdyby zostały, to czy można było być pewnym wierności załogi?


Skarby, skarby, stosy skarbów...
Wystarczyły dwa uderzenia młota, by wejście do skarbca stanęło otworem. I sprawdziły się słowa tych co uważali, że Jemma zgromadziła nieprzebrane bogactwa.
Darvan nie miałby nic przeciwko temu, by znalazły się tu również i jakieś magiczne drobiazgi, ale przeciwko złotu (w różnej postaci) oraz klejnotom też nic nie miał. W końcu za złoto można kupić i magię.

Rozglądał się właśnie za jakimś zgrabnym i gustownym pierścionkiem, gdy okazało się, że kapitan Redclaw bardzo się przywiązała do swych skarbów - tak bardzo, że pilnowała ich nawet po swej śmierci.
Nie wyglądała na zadowoloną z przybycia niezapowiedzianych gości, a gdy tych gości zaatakowała, machając szablą i paskudnie wyglądającym czerwonym łapskiem, stało się jasne, że o pokojowym rozwiązaniu sprawy nie ma co marzyć.

Darvan cofnął się o krok, a potem wpakował w Jemmę garść magicznych pocisków.
Gdyby się okazało, że zainteresowania pani kapitan przeniosłyby się na jego skromną osobę, to miał zamiar użyć palących promieni, a w razie konieczności - płonących dłoni.
Nie obchodziło go, czy statek się zapali i zatonie - w końcu życie było ważniejsze, a złoto nie wyparowywało w ogniu.
 
Kerm jest offline