Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 22-01-2020, 17:56   #2
Obca
 
Obca's Avatar
 
Szycha i jej Cień

-Wymasować ci stópki Nicky?
- Wal się Ferris…
-Mnie też przydałby się masaż - pani dyrektor mruknęła do swojej asystentki wodząc jak na razie pustym spojrzeniem po pomieszczeniu i znajdujących się w nim osobach. Na nikim szczególnym nie zatrzymała dłużej wzroku. Zwyczajnie nie była jeszcze w stanie. Szok jaki wywoływało wybudzenie dawał się we znaki. Veronica potrzebowała dłuższej chwili, żeby spróbować się podnieść. Udało się za drugim razem. Chociaż musiała się czegoś przytrzymać gdy pojawiły się zawroty głowy.
Ramię Agnes w mgnieniu oka znalazło się tam by dać odpowiednią podporę Pani Dyrektor. W przeciwieństwie do Veronici , ruchy Agnes nie świadczyły o jakimś zastaniu mięśni po hibernacji. Choć i ona po wyjściu wykonała parę ruchów przyciągająco-rozciągających.
- Musisz zacząć na nowo używać mięśni to i prysznic da szybszy efekt. - Agnes podzieliła się jednym z ogólnie znanych faktów na temat stanu po hibernacyjnej drzemce. - Choć jak znajdziesz z 30 minut przed przygotowywaniem do zejścia na powierzchnię to cię wymasuje.
- Prysznic - pani da Silva powtórzyła za swoją asystentką i skupiła swój wzrok na niej. - Prysznic przyda mi się prysznic. Prowadź- prośba-polecenie padło z ust Veronici, która pozwoliła się podtrzymać Agnes.
Nawet gdy już czuła się na tyle dobrze, że mogła iść sama nie zrezygnowała pomocy.
Bez zbędnych ceregieli przemaszerowała w majtkach koloru burgundu i szarej, nie zakrywającej płaskiego brzucha koszulce.
Prysznice na szczęście były oddzielne. W takich chwilach jak ta, gdy ciało jeszcze nie do końca reaguje na polecenia wysyłane przez mózg, było to prawdziwe błogosławieństwo. Jak i to, że tylko dwa z ośmiu prysznica były zajęte.
Veronica, uprzednio pozbywszy się ubrania, odkrecila wodę i pozwoliła by ta spływała po jej ciele zmywajac z niego nie tylko resztki kriogenicznego snu.
-Tylko się nie guzdraj…
- Dobra, dobra…
- Nie ma dobra, dobra, bo się spóźnimy na śniadanie Sarah!
- Ta jes Naomi! - Odpowiedziała druga kobieta, a krótko zaśmiały się obie.
Reszty dyrektor da Silva już nie słyszała lub słyszeć nie chciała pozwalając zahipmotyzować się dźwiękowi wody.

W tym czasie Agnes przyniosła po komplecie ubrań dla pani dyrektor i dla siebie. Wieszając białe ręczniki koło wejść do kabin sama weszła na chwilę pod wodę. Członkinie z grypy Bravo 2 właśnie kończyły i Agnes kiwnęła im głową w niemym powitaniu. Spędziła mniej czasu pod prysznicem, był to dla niej bardziej “rytuał normalności” niż rzeczywista potrzeba po śnie.
Kiedy Veronica wyszła, czarnoskóra była już ubrana i czekała na dyrektorkę.
- Czy biorąc pod uwagę poprawkę że mamy do czynienia z nabuzowanymi testosteronem młodymi byczkami mam zacząć zbierać informacje jakie docierają do głównego komputera statku?- Zapytała swoim niskim głosem.
- Przewidujesz problemy w komunikacji?- Da Silva zaśmiała się słysząc epitet jakim Agnes obdarzył marins. - Na razie spróbuję dotrzeć do tych informacji tradycyjną drogą. Na pokaz braku zaufania jeszcze będzie czas.
- Jedyna różnica jaką widzę między naszymi aktualnymi współpracownikami a tymi których mamy na co dzień jest w elokwencji odmawia nam dostępności do informacji. - Poprawiła Veronice. - Zrobimy jak chcesz, przynajmniej nie zarzucą ci dobrych chęci dogadania się.
- Wiesz, że dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane- stwierdziła sentecjonalnie Veronica kończąc ubierać się. - Chodźmy zatem sprawdzić czy masz rację - uśmiechnęła się do swojej asystentki.

Razem weszły na stołówkę Veronica i jej ‘cień’. Pani dyrektor zaczęła wymieniać ‘uprzejmości’ Agnes wzięła kawę i trzymając się Veronici, obserwowała.

 
Obca jest teraz online