| Krasnal wylazł dopiero, gdy nowy mężczyzna jakoś dziwnie ubrany, który w ogóle jakoś dziwnie wyglądał począł się przedstawiać... - Sumar ja się nazywam i planujemy z ową grupką - powiedział wskazując na bądź, co bądź nowych towarzyszy - wyleźć z tego parszywego lasu.
Sumar rozejrzał się ,bo był jednak trochę zdezorientowany całą sytuacją...
- Ja tam takiej dziewczynki nie widziałem. Jeno co taka tu się kręciła... no taka jedna, inna. Ale jak kcesz Verenie możesz zabrać się z nami, ja tam nie mom nic przeciwko, jest nas pienciu, a dalej to już sie gubię w rachunkach... - powiedział do maga uśmiechając z przymrużonym jednym okiem. - A może akurat nadaży nam się znaleźć tą Twojom dziewczynkę, kimkolwiek dla Ciebie jest. - dodał zastanawiając się czy oby nie jest córką skoro zara będzie nie wie co robił... - No cóż chodźmy - powiedział ważniaczek. - No, jeno ciemno się robi mocno, a ścieżka ni jest bardzo widoczna... jak kcecie, bo ja w miarę dobrze po ciemku widzę.
__________________ "Chuaig mé 'na Rosann ar cuairt Gur bhreathnaigh me uaim an speir" |