| Dobra, to ja zapytam tak, jakie ewentualne elementu poza Wilkołakiem możemy wplatać do świata chcąc go współtworzyć?
Może ciut baśniowości rodem z Changellinga?
**************************
Wysoka, lecz dość drobnej budowy brunetka zbliżyła się do siedzących postaci.
Zsunęła na czubek nosa przeciwsłoneczne okulary, jakby chcąc przyjrzeć się im bliżej, po czym zdjęła ja i wsunęła do kieszeni skórzanego ciemnozielonego półpłaszcza.
Uśmiechnęła się lekko i podeszła jeszcze bliżej.
Światło na chwilę odbiło się od jej dużych oczu, które zdawały się dominować w jej twarzy.
Były niezwykłe, dwukolorowe.
Prawe było jasnozielone, zaś lewe niebieskie, wręcz fioletowe.
-Julia O'Shea, Tańcząca na Krawędzi, Ragabash Fianna.
Podeszła powolnym pełnym niewymuszonej gracji krokiem do wolnego krzesła, najpierw oparła o nie pieczołowitym ruchem nieco powycierany, ciemnobrązowy futerał od gitary, po czym usiadła, spoglądając z lekkim uśmieszkiem błąkającym się na ustach na pozostałych zgromadzonych.
__________________ Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A nie jeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Na bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszytko wie. |