Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 08-13-2007, 12:27   #27
Markus
 
Markus's Avatar
 
Reputacja: 3 Markus wkrótce będzie znanyMarkus wkrótce będzie znany
$: 116 342
Gehenna
Kopalnia Mefistofelesa

- Panie wybacz, ze ci przeszkadzam, ale przybył posłaniec z Nessus i domaga się posłuchu u ciebie.

Jęki torturowanego ustały, gdy Sephiroth skupił swoją uwagę na diablęciu. Przez moment Najwyższy Egzekutor zastanawiał się, jak posłaniec zdołał go tak szybko odnaleźć. W końcu kopalnia i jej położenie są ścisłą tajemnicą. Nawet Xenak nie wiedział dokąd wyrusza Sephiroth. Tylko trzy osoby mogły zdradzić gdzie aktualnie znajduje się Egzekutor i żadne z nich na pewno nie podałoby tej informacji jakiemuś tam popychadłu. W zasadzie posłaniec nawet nie uzyskałby audiencji u nikogo z tej trójki.

Zamyślony Sephiroth zignorował Fizgulfa i diable. Lewitująca szata podleciała do okna i swoim zwyczajem, ze spokojem obserwowała okolice. Bez trudu można było dostrzec impa- posłańca, który z niecierpliwością czekał na możliwość przekazania wiadomości.

- Panie, czy mam go wpuścić?
- Tak, wprowadź go i wezwij jeszcze dwóch strażników... i jeszcze jednego posłańca. Mają się tu stawić natychmiast.
- Jak każesz Ekscelencjo.


Diable skłoniło się przed Najwyższym Egzekutorem i zarządcą kopalni, poczym ruszyło wykonać rozkazy. Sephiroth odwrócił się do Fizgulfa w porę, by dostrzec chytry uśmiech diabła.

”Myślisz, że uśmiecha się do ciebie szczęście? Biedny głupcze, czy ty naprawdę jesteś aż tak durny, żeby myśleć, że pozwolę ci zrobić użytek z informacji, które tu usłyszysz?

Zanim Sephiroth zdołał wypowiedzieć swoje myśli głośno i popsuć dobry humor zarządcy kopalni, imp wpadł do komnaty. Posłaniec skłonił się przed Najwyższym Egzekutorem, jednak nie wypowiedział ani słowa, z niepokojem obserwując Fizgulfa.

Zaraz po posłańcu do pomieszczenia wkroczyła trójka kolejnych diabłów. Sephiroth zmierzył spokojnym spojrzeniem dwójkę strażników, którzy na widok Najwyższego Egzekutora, stanęli na baczność i chudego, smukłego posłańca. Kontrast pomiędzy tymi postaciami lekko rozbawił Sephirotha, jednak Najwyższy Egzekutor nie miał teraz czasu na śmiech i żarty z podwładnych.

- Wasz dwójka zabierze tego śmiecia. Macie wykonać publiczną egzekucje... najlepiej nadziejcie go na pal, czy coś w tym stylu. Ścierwo macie zostawić na widoku, żeby każdy kto na nie spojrzy, wiedział co grozi za nadgorliwe karanie więźniów. No dalej, zabierać go. Ty! Poczekasz na zewnątrz, aż cię ponownie wezwę... ani myśl o podsłuchiwaniu, bo dołączysz do tego strażnika i ciebie też nawloką na pal.

Czwórka diabłów pośpiesznie opuściła pomieszczenie. Sephiroth ponownie podleciał do okna i obserwował jak dwójka strażników powierza rannego towarzysza opiece jakiś innych, poczym rusza na poszukiwania przyrządów niezbędnych przy egzekucji. Najwyższy Egzekutor z zadowoleniem dostrzegł posłańca, który odszedł od siedziby zarządcy kopalni. Wyraźnie było widać, że ma silnie rozwinięty instynkt samozachowawczy i za żadną cenę nie chciałby podsłuchać ani słówka. Zadowolony Sephiroth odwrócił się do drugiego posłańca i z niewidocznym uśmiechem, rozkazał mu przekazać wiadomość.

Spokojnie wysłuchawszy wiadomości, Sephiroth zaczął krążyć po komnacie. Dwójka pozostałych diabłów przebywających w sali, z uwagą obserwowała Najwyższego Egzekutora.

- Przekaz swojemu panu te słowa: Lady Tunrida organizuje przyjęcie w swojej rezydencji. Myśli, że oddawanie się ważniejszym diabłom sprawia, że należy do elity i z tego względu wysyła zaproszenia wszystkim ważnym osobistością Piekła. Zapewne ty też dostałeś już takie zaproszenie. Proponuje spotkać się na przyjęciu. Nasz rozmowa nie będzie wtedy żadnym dziwnym widokiem i nikt nie będzie mógł nam czegokolwiek zarzucić, a miejsce na cichą, dyskretną rozmowę, też się znajdzie. Wiesz już, co masz przekazać? Świetnie, wiec ruszaj i przy okazji zawołaj tego drugiego posłańca... tego, co czeka na zewnątrz.

Posłaniec z Nessus skłonił się przed Najwyższym Egzekutorem i ruszył w drogę powrotną, by przekazać wiadomość do swojego władcy. Sephiroth czekając na przybycie drugie posłańca, podleciał do zakrwawionego biurka. Oczywiście dostrzegł uśmiech zarządcy kopalni, jednak całkowicie go zignorował.

Karta pergaminu wleciała na czysty fragment stołu i wyprostowała się na nim. Zaraz za nią, na stole wyłożyło się pióro i flakonik z atramentem. Po chwili, pióro przesuwało się już po kartce, pozostawiając za sobą drobne pismo Sephirotha. W nagłówku ukazał się napis „Raport- aktualny stan kopalni”, tuż obok niego aktualna data. W tym momencie cała masa raportów, wcześniej przyniesionych przez Fizgulfa, wzbiła się w powietrze i zaczęła latać po komnacie. Niektóre dokumenty zatrzymywały się na chwile przed Najwyższym Egzekutorem, poczym dokładnie przestudiowane ruszały dalej.

Po chwili na karcie pergaminu ukazały się rzędy liter i liczb, dokładnie obrazujące liczbę zaginionych w danym okresie. Zaraz po tym ukazały się informacje o pieniądzach zmarnowanych na zakup nowych niewolników. Cała masa dokumentów przesuwała się przed Najwyższym Egzekutorem, który całkowicie pogrążony w swojej pracy, nie zauważał ani przestraszonego Fizgulfa, ani posłańca, który cierpliwie czekał na polecenie.

W końcu, po bardzo długim czasie ciężkiej, nie przerywanej pracy, raport ogólny był już zakończony. Sephiroth zawarł w nim wszystkie zmiany w „personelu” kopalni, miejsca zaginięć i ilość zaginionych, każdą sztukę miedzi wydaną na zakup nowych niewolników, a także parę uwag o fatalnym stanie kopalni, marnotrawieniu siły roboczej i wszystkie inne informacje uzyskane w czasie przesłuchania Fizgulfa. Biedny zarządca kopalni bezsilnie patrzył, jak powstaje dokument będący przysłowiowym ostatnim gwoździem do trumny. Jednak dopiero, gdy zobaczył „Uwagi końcowe:” jego przerażenie osiągnęło szczyt.

”Mniejszym stwierdzam, że Fizgulf obecny zarządca kopalni, dopuścił się rozlicznych wykroczeń i świadomie, oraz nieświadomie działał na niekorzyść obiektu i Canii. To największych wykroczeń należą, wspomniane już, marnotrawienie siły roboczej i zabijanie zdrowych, silnych niewolników (bez żadnej przyczyny), ukrywanie zaginięć niewolników, wydawanie całej masy pieniędzy na zastępowanie zaginionych (bez wcześniejszej próby ich odnalezienia), fałszowanie raportów, gwałtowny spadek wydajności kopalni, dopuszczanie ucieczek więźniów, brak szacunku względem niżej podpisanego Najwyższego Egzekutora Canii, próby okłamania Egzekutora. W świetle powyższych zarzutów wnoszę prośbę o przysłanie nowego zarządcy kopalni i pozwolenie na egzekucje obecnego.”

Fizgulfa z wrażenia opadł na krzesło. Pustym spojrzeniem obserwował, jak Sephiroth podpisuje i pieczętuje raport, poczym wręcza go posłańcowi z rozkazem dostarczenia bezpośrednio do Władcy Ósmej. Dopiero, gdy imp opuścił komnatę, Najwyższy Egzekutor odwrócił się w kierunku zarządcy kopalni.

- A teraz Fizgulfie... czy ta mapa jest aktualna?
- Tak...
- Doskonale. A zatem zaprowadzisz mnie do niektórych z miejsc zaginięć.
- A czemu miałbym to zrobić? Właśnie wydałeś na mnie wyrok, łajzo!


Najwyższy Egzekutor był zaskoczony gwałtownym wybuchem podwładnego. Mimo to, nie miał zamiar pozwalać, żeby byle diabeł zwracał się do niego takim tonem. Coś rozbłysło pod szatą i nogi krzesła na którym siedział zarządca, odpadły od reszty konstrukcji. Fizgulf z głośnym trzaskiem wylądował na podłodze, jednak za nim zdołał cokolwiek zrobić, rozgrzany do czerwoności nóż zawisł przed jego twarzą.

- Zrobisz to, ponieważ grzecznie cię proszę.
- Jaaa... oczywiście. Illle osób maaam zaabrać jako eskortę?
- Nikogo. Pójdziemy tam tylko ty i ja. Podnoś się i ruszaj!
 
__________________
”Rzeczy niemożliwe wykonuje od zaraz.
Cuda zajmują mi trochę czasu.”


Dreamfall by G_o_l_d and Markus

Ostatnio edytowane przez Markus : 08-13-2007 o 12:29.
Markus jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem