| Promienie Słońca padły na jej twarz. Wyciągnęła się w łóżku jak kotka, po czym usiadła na brzegu łóżka i otworzyła oczy. Ich brązowy kolor świetnie współgrał z cerą. Po wykonaniu codziennych zabiegów(kąpieli,śniadaniu,etc.), wbiła się w swoje ulubione moro i wyruszyła znaną ścieżką do strażnicy. Po drodze zajrzała do sklepu, gdzie kupiła piękne soczyste jabłko.*Nie ma to jak zdrowa żywność*pomyślała uśmiechając się do siebie.
Gdy dotarła na miejsce, trafiła akurat na zbiórkę. Nie namyślając się długo szybko stanęła po prawej stronie na końcu, co by się w oczy nie rzucać. Sierżant kazał "jej zespołowi" pójść za sobą, żeby posprzątać po nocnych igraszkach. Gdy dotarli na miejsce, modliła się w duchu, żeby misja skończyła się jak najszybciej.Podeszła do jednego z ciał. Uklękła przy nim. Było to ciało małej dziewczynki. Czarne włosy opadły jej na twarz. Może to i dobrze, gdyż nikt nie mógł dojrzeć dwóch dużych łez, które wypłynęły z jej oczu.*Co tu się wydarzyło? I dlaczego to dziecko musiało zginąć?*. Otrząsnęła się i rozejrzała dookoła po pobojowisku. Jej wzrok znowu spoczął na ciele dziewczynki. Westchnęła po czym zaczęła się przyglądać ciału. |