Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 10-07-2020, 19:56   #7
Umbree
 
Umbree's Avatar
 
wstawki Solbergiem by MG. Dzięki :)

No... czyli zapowiadała się misja w stylu: my nie wiemy, co za wrogowie mogą was zaatakować, ale mogą was zaatakować, więc miejcie skrzynię na oku i nie rozpowiadajcie na lewo i prawo, że ją macie. Poza tym może być niemiło i niebezpiecznie. Z takim gadaniem Huldra od razu wiedziała, że bez problemów się nie obędzie. Niebezpieczeństwo lubiła, ale nie lubiła nie wiedzieć, czego się spodziewać. Może i o skrzynce niewielu ludzi wiedziało, ale przecież w tym popieprzonym świecie prawie każdemu gęba się otwierała, jak tylko zobaczył parę złotych monet. Nie zdziwiłaby się, gdyby już teraz ktoś miał ich na oku.

Więcej pytań nie miała, poza tym i tak zawsze wszystko wychodziło w trakcie. Wszystkiego nie dało się zaplanować; z jednej strony ekscytujące, z drugiej - wkruwiające.
- Skrzynia dotrze do Skagniego nienaruszona, przyrzekam na mój klan - powiedziała tylko, gdy wychodzili.
Na parterze pozwoliła innym odebrać adres historyka, pożegnała się z nimi i ruszyła do karczmy. Musiała pozbierać wszystkie swoje klamoty, poćwiczyła trochę w zaciszu pokoju, zjadła podwójną porcję obiadu, zdrzemnęła się i ruszyła do doków. Rozsadzała ją energia; zawsze lubiła, gdy coś się działo, a nie cierpiała siedzieć w jednym miejscu na dupie. Teraz co prawda będzie musiała spędzić jakiś czas na statku, ale płyną w takim kierunku, że na pewno coś ciekawego się wydarzy po drodze i nudno nie będzie.

* * *

Na pokład dotarła w pełnym rynsztunku. Oprócz toporka do rzucania i sztyletu miała przy sobie rzucający się w oczy, pięknie wykonany miecz dwuręczny, a na plecach, obok wypchanego plecaka zwisała cięzka kusza i dwa kołczany bełtów, z czego kilkanaście było przygotowanych na stwory, które nie lubiły ognia. Szeroki, magiczny pas giganciej siły również nie pozostawał obojętny na wzrok postronnego obserwatora ze względu na kunszt wykonania.

Z polecenia kapitana zajęła kajutę, do której dostarczono skrzynię i pasowało jej to. Będzie ją miała zawsze na oku, poza tym nie sądziła, by ktoś przy zdrowych zmysłach próbował wejść do zajmowanego przez nią pomieszczenia i próbować ją ukraść. Po wypłynięciu, gdy nadszedł czas kolacji, na początku chciała zostać u siebie, ale potem stwierdziła, że musi się co nieco dowiedzieć o pozostałych, skoro już mają ze sobą pracować. Dobrze wiedzieć, kto ci chroni dupsko, nie?

Wychodząc, po prostu złapała skrzynię za jeden z uchwytów i pociągnęła po podłodze, nic sobie nie robiąc z tego, że żelazne okucie zostawia rysy na deskach podpokładu. Mieli nie spuszczać oczu ze skrzyni, kropka. W jadalni rozsiadła się przy stole, do którego po chwili dołączyli pozostali. Skrzynia spoczywała za jej plecami.
- Mamy ze sobą pracować i się wspierać w tym zadaniu, to dobrze by było wiedzieć, co potraficie - powiedziała. - Zacznę od siebie. Załatwiam sprawy siłowo, ale to chyba po mnie widać. Jeśli chcecie kogoś przesłuchać, czy wydusić informacje, zostawcie to mnie. Oprócz tego jestem Zmiennokształtną, mogę zamienić się w wilkołaczycę. - Nie chwaliła się, przedstawiała suche fakty zupełnie beznamiętnym tonem. - Powiedzcie coś o sobie, bo z gęb was kojarzę, ale niewiele więcej.

Potem, gdy żarcie zostało podane, napatoczył się do ich stolika jakiś Ulfen. Nie podobało jej się to. A jeszcze bardziej jej się nie podobało, że zaczął się za bardzo interesować nie swoimi sprawami. Gdy nazwał Huldrę "damą", ta walnęła dłonią w stół.
- Jeszcze raz nazwiesz mnie damą, a wsadzę ci ten kubek w dupsko i wyciągnę przez gardło - mruknęła, patrząc mu w oczy.
Trzech z czterech najmitów Solberga dźwignęło się z siedzisk, ale ten powstrzymał ich dłonią.
- Prawdziwa kobieta północy - odpowiedział, szczerząc się do niej. - To właśnie lubię w naszych niewiastach. Buzująca krew, pierwsze do spuszczenia manta. Taka kobieta to wyzwanie, a ja lubię wyzwania. A ta skrzynia za tobą? Twoja?
- Trzymam tam głowy tych, co lubili wyzwania - burknęła Huldra, napychając usta gulaszem. Wyszczerzyła się do ulfena tak, że jedzenie wypływało jej spomiędzy zębów. - Możesz dołączyć, jeśli chcesz.
- Kusząca propozycja, ale jednak odmówię - odparł, wyraźnie zniesmaczony jej widokiem. Odchrząknął.

Gdy Tirian przedstawił Huldrę jako swoją żonę, ta niemal zadławiła się kawałkiem kiełbasy. Odkaszlnęła głośno i upiła wina z kubka. No kurwa, ten to miał pomysły! No ale przynajmniej powód podróży, żeby zaklinacz poznał jej mamusię i tatusia zdawał się logiczny.
- Jeśli chcesz spróbować do mnie podbijać, to najpierw będziesz musiał pozbyć się mojego męża. - Uśmiechnęła się ponuro, wskazując palcem Tiriana. Spojrzała też na zaklinacza wzrokiem na zasadzie: "potem sobie o tym pogadamy". - A tak poza tym, to gówno cię obchodzi, po co płyniemy do Kalsgardu. Interesuj się, żebyś sam tam dotarł w jednym kawałku. - Zakończyła, skupiając się na posiłku i obserwacji zarówno szlachcica, jak i jego przydupasów. Coś jej tu nie pasowało.
 
__________________
She herself is a haunted house.
Umbree jest offline