Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 10-07-2020, 23:51   #9
psionik
 
psionik's Avatar
 
Rictor był jednak idiotą. Eladamri słuchał odpowiedzi i gdyby był człowiekiem i nie kontrolował się, to przecierałby oczy ze zdziwienia. Był jednak elfem, do tego sprawnym dyplomatą, toteż spoglądał tylko w charakterystyczny dla elfów sposób, którego nie lubiły inne rasy.
- Może wyraziłem się nieprecyzyjnie, nie pytałem czy mamy się rozgłaszać, bo tylko skończony idiota mógłby o tym pomyśleć. Pytałem jak bardzo ta misja jest tajna wśród was, ale twoja odpowiedź wiele wyjaśnia. - odezwał się protekcjonalnie. Nie obchodziło go, czy mężczyzna poczuje szpilę, czy też nie zrozumie aluzji. Zadali jeszcze kilka pytań i wyczerpawszy możliwości oracyjne Rictora postanowili przygotować się do podróży. Eladamri nie rozumiał skąd ten pośpiech? Czemu ludzie się tak śpieszą, że mają raptem klika godzin na stawienie się na statku? Nie miał zamiaru negocjować terminu, nie było sensu, ale oznaczało to, że miał niewiele czasu. Sprawdził jeszcze wagę skrzyni, po czym rzucił kolejne zaklęcie, tym razem obierając za cel samą skrzynie. Ponownie nie było żadnych spektakularnych efektów, jednak efekciarstwo nie było nigdy cechą charakteryzującą Kelendila.
- Podzielmy pieniądze pomiędzy siebie lub wrzućmy je do skrzyni. - odezwał się do sięgającego po mieszek Tiriana.
Spojrzał jeszcze raz swoim przeszywającym zimnym spojrzeniem Rictora zanim pożegnał się i wyszli.

Spotkanie się w późniejszym terminie bardzo mu pasowało, miał bowiem jeszcze wiele rzeczy do załatwienia. Nie bał się zimy, jednak nie mógł polegać na magii, musiał nabyć pewne dodatkowe rzeczy. Przez chwilę zastanawiał się nad możliwością wykupienia dodatkowych zaklęć, które mogły przydać się podczas podróży morskiej, jednak nie miał wystarczająco dużo czasu by zakupić wszystko to, co mogło być potrzebne.
Wziął adres od Lydy i pożegnawszy się z innymi ruszył na miasto.

Kilka godzin później Eladamri zawitał w portowej karczmie z całkiem pokaźnym tobołkiem lewitującym za nim. Był elfim magiem, dobrze ubranym, z unoszącymi się wokół kamieniami ioun i złotym diademem w gęstych włosach. Wszystko w nim mówiło, że nie pasował do tego miejsca, ale też postawa maga miała na celu zastraszyć każdego, kto chciałby spróbować potraktować go czymś mocniejszym niż spojrzenie spode łba.

Gdy wszyscy zebrali się na miejscu, zgodnie z planem ruszyli na pokład. Statek wyglądał na szybki. Zwinny, niezbyt ładowny, mógł pozwolić im zyskać przewagę na wodach, szczególnie przy sprzyjających wiatrach. Czy przegoni piratów? Miał szanse, ale również zdradzało to wiele o ewentualnościach na jakie był przygotowany ich mocodawca. Co prawda nazwa z miejsca niczym latarnia w ciemną noc wskaże wszem i wobec ich pochodzenie, a przez to skupi się na nich niepotrzebny wzrok. Oczywiście nazwa mogła być fałszywa i zmieniona w trakcie, ale nie uprzedzajmy faktów. Przywitał się z kapitanem i zajął swoją kajutę. Ulokował większość rzeczy w bezpiecznych w przypadku sztormu miejscach i ruszył na obchód statku. Na tyle na ile się znał, wszystko wyglądało w porządku, toteż wrócił do towarzyszy i udali się na wspólną wieczerzę.

- Jak już wspomniałem, jestem magiem i naturalnie służę wsparciem magicznym. - ponownie przedstawił się na prośbę Huldy. - Co mi przypomina, chodzenie ze skrzynią wszędzie może przykuć wścibskie spojrzenia. Założę dodatkowe zabezpieczenie na skrzynię, na wypadek, gdyby ktoś próbował włamać się do środka bez użycia klucza. Zdolnego łotrzyka nie pokona, ale większość miernot obejdzie się smakiem. Jestem też uczonym, nie tylko w dziedzinach magii i sprawnym negocjatorem. - spojrzał na córę wilków uśmiechając się serdecznie - Gdyby zastraszanie nie wchodziło w grę zajmę się bardziej pokojowymi rozwiązaniami.

Tirian, który do tej pory praktycznie nie interesował elfa w ogóle przykuł jego uwagę wzmianką o "zajmowaniu się trochę magią". Nie podobało mu się takie określenie, sugerowało nonszalancje, działanie na pół gwizdka, a to w przypadku magii było równie groźne co pycha. Zatrzymał nieco dłużej swoje świdrujące spojrzenie na szlachcicu, jednak postanowił nie komentować, ani nie oceniać z góry tego co słyszy. W końcu ludzie mieli wiele powodów by ukrywać swoje prawdziwe ja. Zawstydzenie, brak wiary, wstydliwa przeszłość, ale też ostrożność czy skromność. Wszystko to można było spotkać wśród ludzi i Kelendil postanowił wstrzymać się z wszelką oceną. Wysłuchał jeszcze rudowłosej wpół krwi człowieka zanim ich towarzystwo rozrosło się o kolejnych podróżnych.
Naprędce wymyślona historyjka nie była udana. Elf spojrzał na dwoje "zakochanych" zastanawiając się czy będą w stanie grać w tę grę przez cały kilkutygodniowy rejs? Przecież to się nie uda. Nawet kajuty mają oddzielne.
Wytarł usta serwetką skrywając za nią drobny grymas.
- Eladamri Kelendil z poselstwem do wielkiego Sveinna Krawawego Orła - odpowiedział na pytanie Solberga. Najlepsze kłamstwa zawierają ziarno prawdy. Najlepsze, zawierały ziarno kłamstwa. - mam nadzieję, że twoja ciekawość nie sprowadzi na ciebie konsekwencji naruszenia immunitetu poselskiego? - spytał retorycznie. Jeśli rozmówca był z rodu Gustavssonów, zapewne doskonale zrozumiał ukrytą groźbę.
Misdirection na skrzynię (jeszcze w siedzibie Drenga), arcane lock może być wieczorem, jak będziemy się kłaść spać, lub tuż przed rozmową ze szlachcicem, zależnie od tego ile mamy czasu.
Sense motive na szlachcica - sprawdzam czy jego zainteresowanie wydaje się być autentyczne.

 

Ostatnio edytowane przez psionik : 11-07-2020 o 00:14.
psionik jest offline