Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 12-07-2020, 07:27   #11
Ayoze
 
Ayoze's Avatar
 
Solberg uśmiechnął się do was, koncentrując wzrok na Tirianie.
- Prawdziwy z pana szczęściarz, panie Zhan. Mieć taką kobietę za żonę to coś pięknego. Może kiedyś też trafię na tak silny okaz. - Przeniósł spojrzenie na Huldrę, a chwilę później na Laugę. - Tak, jak mówiłem, nie interesuje mnie, po co wybieracie się do Kalsgardu, chciałem tylko podtrzymać rozmowę. Mam nadzieję, że uda nam się koegzystować na pokładzie tej zacnej łajby przez kolejne tygodnie. Ja w każdym razie wrogów nie szukam. Wasze zdrowie, drodzy państwo. - Uniósł kubek i upił z niego.

Obserwujący go Eladamri doszedł do wniosku, że mężczyzna wygląda na poczciwego i mówi prawdę, a tak przynajmniej podpowiadała mu intuicja. Zjedliście wspólną kolację i ruszyliście do swoich kajut. Rzucone przez elfa zaklęcie było pomocne, gdyż Huldra nie musiała już wszędzie za sobą ciągnąć skrzyni, czym zwracała na siebie uwagę.

Pinasa z każdą chwilą oddalała się od Absolomu, aż miasto zupełnie zniknęło z pola widzenia. Przez pierwszy tydzień mieliście żeglować na zachód i minąć cieśninę Corentyn. Kolejne dwa tygodnie na północ, mijając Cheliax, Varisię i Archipelag Ironbound. W końcu znów na wschód, do zatoki, która była ujściem rzeki Rimeflow i do miejsca docelowego, Kalsgardu. Na miejscu mieliście pomyśleć o dalszym środku transportu do Trollheim, ale do tego momentu była jeszcze masa czasu...




Pierwszy tydzień podróży minął spokojnie. "Duma Absalomu" płynęła na zachód, na ogół poza zasięgiem lądu, choć od czasu do czasu można było dostrzec jego zarysy. Pogoda była dobra, wiatry silne i rześkie, ale nie porywiste. Kapitan i jego ludzie przyzwyczaili się do towarzystwa niecodziennych pasażerów i nie patrzyli na was podejrzliwie. Ulfeński szlachcic od czasu do czasu rozmawiał z Tirianem i Eladamrim, wyraźnie jednak unikając Huldry oraz Laugi. Rozmowy były niezobowiązujące a przekrój tematów spory - religia, historia, nauka, sztuka; Solberg dał się poznać jako bardzo oczytany człowiek, w dodatku otwarty i życzliwy. Nie interesował się skrzynią, tak samo, jak i "małżonką" zaklinacza.

W końcu minęliście cieśninę Corentyn i statek obrał kurs na północ. Wody stały się wyraźniej niespokojne, a rankiem i wieczorem często pojawiała się mgła. W ciągu kolejnych dwóch tygodni, oprócz dwóch ciężkich sztormów, kiedy musieliście pomagać na pokładzie i wspierać załogę, nie wydarzyło się jednak nic niepokojącego. Bogowie musieli być dla was przychylni, gdyż bez większych problemów udało wam się doplynąć do portu w Kalsgardzie, stolicy Krainy Linnormów. Po przybiciu do brzegu zeszliście z pokładu w towarzystwie Solberga.

- Nasze drogi się tutaj rozchodzą, ale pamiętajcie, że gdybyście czegoś potrzebowali, pytajcie o Solberga z Gustavssonów w Dębowej Dzielnicy. Wszyscy tam znają naszą rodzinę i na pewno wam pomogą do nas trafić. Teraz jesteśmy w Dzielnicy Ognistej i jeśli chcecie się gdzieś tutaj zatrzymać, najlepszym wyborem będzie gospoda "Słony Kieł". To dwie ulice dalej na zachód, zaraz po wyjściu z doków. Na pewno traficie. Lokal jest całkiem do rzeczy a właściciel nie zdziera z obcokrajowców. - Ulfen uśmiechnął się szeroko i klepnął Eladamriego i Tiriana w ramiona. - Trzymajcie się i nie pakujcie w kłopoty, bo w Kalsgardzie o to bardzo łatwo.

Pożegnał się z wami i po chwili zniknął ze swoimi ochroniarzami w tłumie ludzi. Jako, że przypłynęliście wczesnym popołudniem, nie było sensu od razu szukać transportu do Trollheim, dlatego podjęliście decyzję, że udacie się do poleconej przez szlachcica karczmy, odpoczniecie i wyruszycie z samego rana. Pogoda była tutaj zdecydowanie gorsza, niż w Absalomie, z którego wyruszaliście, ale mogliście się tego spodziewać - było zimno, a nad okolicą wisiały ciemne, napęczniałe chmury, zwiastujące deszcz lub śnieg.




Pokierowani przez lokalnych, nie mieliście problemu, by dotrzeć do "Słonego Kła". W środku piętrowa gospoda była niemal pełna, zajmowana głównie przez rosłych ulfenów, ale wśród gości dostrzegliście też kilku krasnoludów, elfów, czy niziołków. Kilku lokalnych zwróciło uwagę na niesioną przez Huldrę i Laugę skrzynię. W powietrzu unosił się zapach smażonych ryb połączony z wonią alkoholu. Za drewnianym szynkiem stała pulchna, piersiasta rudowłosa kobieta, która przywitała was szerokim uśmiechem i twardym akcentem wspólnego.

- Witamy w naszych skromnych progach. Nazywam się Sarya i jestem żoną właściciela tej gospody. Co będzie? Pokoje? Mamy jeszcze dwa dwuosobowe i trzy pojedyncze. Niebawem pora kolacji, więc polecam specjał dnia - łosoś z grzybami i cebulką. Palce lizać! - Uśmiechnęła się szeroko. - Proszę zająć wolny stolik, wszystko zostanie doniesione. Wieczorem odbywają się u nas przeróżne zawody, na które zapraszamy. Siłowanie na rękę, zawody w piciu gorzałki, przeciąganie liny podczas picia piwa i inne. Na pewno nie będziecie się u nas nudzić.

 
Ayoze jest offline