Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 08-18-2007, 18:19   #207
Milly
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest po prostu świetnyMilly jest po prostu świetnyMilly jest po prostu świetnyMilly jest po prostu świetny
$: 318 504
Konrad długo nic nie mówił podczas gdy Door żegnała się z Arią. Potem Lady czekała na jego odpowiedź, wpatrując się w chłopaka. Słowa Nathaniela wstrząsnęły nim, sam nie wiedział jak miał na to zareagować. Ten chłopiec poszedł szukać Marthy? Jego Marthy, której dłoń trzymał na Moście Nocy, tej Marthy, która nie zdołała przejść do tego świata, tej Marthy, po którą rzucił się w Nicość, wpadł w objęcia śmierci i... zginął? To czyste szaleństwo! Szaleństwem jest zaś to, że nie on sam rzucił się na jej poszukiwania, tylko Nathaniel! Dlaczego właściwie musiał podążać za Door? Co takiego trzymało go przy rudowłosej dziewczynie, że pozwolił sobie na porzucenie nadziei? Jakże był głupi, że nawet próbował pogodzić się z odejściem tej, którą... kochał!
- Masz rację Dolores. Straciłem z oczu punkt, którego powinienem się trzymać. Jeśli prawdą jest to, do czego dążymy, będę szedł ścieżką prawdy. I ta ścieżka nie prowadzi tam, dokąd Ty, Door, chcesz iść.
Door spuściła wzrok i pochyliła głowę. Słowa Konrada zabolały.
- Nie powinienem był nigdy zapominać o Marcie. I już nigdy więcej tego nie zrobię. Żegnaj Door, żegnaj Markizie. Mam nadzieję, że Ty - tu zwrócił się do Dolores - nie stracisz swojego punktu z oczu. Nie stracisz nic cennego w tej podróży. Żegnajcie.
Konrad nie miał zamiaru słuchać niczego więcej, żadnych dobrych rad, żadnych tłumaczeń, żadnych wskazówek. Wtopił się w tłum, mając nadzieję, że Nathaniel nie zdążył odejść na tyle daleko, żeby nie mógł go znaleźć i dogonić.
Nikt jednak nie miał zamiaru zatrzymywać Konrada, czy udzielać mu rad. Door wyraźnie posmutniała, choć wiedziała, że tak się stanie. To była jej podróż.
- Cóż, zostaliśmy sami - postarała się o lekki ton - zatem możemy ruszać.
Drobna, rudowłosa Door. Tajemnicza, dziwna Dolores, mająca w sercu Anioły. Ciemnoskóry, wyrafinowany Markiz. I zawzięty, zdeterminowany Gabriel. Ruszyli aby dokonać tego, czego nie udało się jeszcze nikomu - odszukać Anioła.

Czy dotarli do Inslingtona? Czy cel okazał się wart wyrzeczeń? Czy był to koniec ich podróży? Ale to już zupełnie inna historia...


Koniec.
 
__________________
Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
T. Pratchett Czarodzicielstwo
Milly jest offline